5 części ciała kobiety, które stanowią dobro publiczne

Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/krisadipixelworks/5875880888/]kris Adi[/url] / [url=http://bit.ly/CC-BY-SA-2]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr/kris Adi / CC BY-SA
Zastanawiałyście się kiedyś czy Wasze ciało naprawdę należy do Was? Wy, kobiety, dziewczyny? Na pewno nie. — Przecież to oczywiste!— powiecie. Nic bardziej mylnego... Przypomnijcie sobie awantury o karmiące piersi, ciążowe brzuchy na transparentach obrońców życia i plażowo odziane pupy na bilbordach przy autostradzie A4. Oddajcie nam nasze ciała!

Może i Was lektura codziennej prasy, obserwacja otoczenia i wieczorny rzut oka na telewizyjną porcję informacji skłoni do refleksji, że ciało kobiety, to dobro publiczne, poddawane nieustannym ocenom i wartościowaniu. Niewyczerpane źródło dyskusji, od tych ideologicznych przez plotki, po te polityczne…

Oto pięć ulubionych części ciała, do których prawo rości sobie cały tłum chętnych

1. Macica

Jeśli myślisz, że macica należy do Ciebie, to się bardzo myślisz. Od dawna wiadomo, że to organ funkcjonujący na pograniczu świata mistyki i magii. W cudowny sposób zagnieżdżają się w nim zarodki, a wtedy to już pewne jak amen w pacierzu — masz w sobie przestrzeń o którą troska spędza sen z powiek obrońcom życia i fanom pewnego ciągle niszowego radia…

Oni tę przestrzeń adoptują duchowo i nic Ci do tego.

Nie przejmuj się, kiedy urodzisz (no chyba nie zakładasz innej możliwości? Nie masz przecież prawa decydować o czymś, co do Ciebie nie należy), zapomną i przez chwilę możesz znów cieszyć się swoją macicą.

2. Brzuch

Płaski, czy też wyraźnie komunikujący “Jestem”, często pod obstrzałem ciekawskich spojrzeń z cała pewnością nie jest Twój. Pewnie zwykła, codzienna mama czy żona nie odczuje tego tak, jak celebrytki, śledzone przez Fakty i Super Expressy. — Czy pani X najadła się bobu, czy może WRESZCIE (bo nie mamy o czym pisać; bo wszyscy już; a ona jeszcze nie, bo to obciach z takim bębnem) JEST W CIĄŻY? Ależ się zapuściła! Wołajcie Chodakowską! Fe! A te oponki...


Ci, co roszczą sobie prawo do krytyki brzuszka napiszą potem nic nie znaczący artykuł pod tytułem z pogranicza chirurgii plastycznej i turystyki nadmorskiej : Brzuch pani X na plaży!
Naprawdę? Co on tam robił, sam biedaczek? Pewnie miał dosyć i chciał się na chwilę oderwać...

3.Piersi

Nagie, piękne i w odpowiednim rozmiarze są własnością agencji reklamowych. Pracują w nich ciężko i zarabiają reklamując co się da: gładź szpachlową, płyn na komary (wstawi się pomiędzy), samochód, biuro podróży, zestaw mebli ogrodowych...

Ale te, wstydliwie zasłonięte tetrową pieluszką karmiące, w parku, są przede wszystkim własnością małego ssaka. A zaraz potem tłumu oburzonych strażniczek i strażników moralności. — Jak to tak z gołym cycem publicznie, na placu zabaw?!

Co ciekawe, nagie biusty na bilbordzie przy tym samym placu zabaw uzyskały moralne rozgrzeszenie i popatrzeć wolno. Pierś karmiąca, dyskretna sieje zgrozę i zgorszenie. Ta budząca skojarzenia z estetyką porno, już nie...

4. Nogi

Kobiece nogi, czy na wysokim obcasie, z wyraźnie zaznaczoną łydką, czy w trampkach zdają się być własnością całego obserwującego świata. Zwłaszcza w lecie. I tu pojawia się problem natury kryminalnej. Odsłoniłaś nogi? Przecież one łączą się z pupą! Nie szkodzi, że Ci gorąco, jeśli ktoś wpadnie na to, że pod spódnicą jest Twoja pupa, sama się prosisz o niesmaczne zaczepki…

Zasłoń! Tylko nie zakładaj tych jeansów, w których nogi wyglądają obłędnie, bo znowu ryzykujesz. Pamiętaj cały czas gdzie te nogi się zaczynają.
Nieogolone? Fe, zaburzają poczucie estetyki. Opalone, smukłe i zgrabne najlepiej wyglądają na zdjęciu w gazecie. Ale z całą pewnością nie na Tobie ;)

5. Mózg (tu: to, co zajmuje nasze myśli)

Oto najtrudniejsza do zawłaszczenia część kobiecego ciała! I niestety, czasem wiele wysiłku trzeba, żeby została bez uszczerbku przywrócona właścicielce. Wiele zależy od wewnętrznych predyspozycji, a zawładnąć nim może dosłownie każdy, zwłaszcza na chwilę. Te chwilówki, to głównie owoce szeroko zakrojonej operacji zwanej sianiem wątpliwości... Najtrudniej je wyplenić i bardzo łatwo paść ich ofiarą — Czy jestem dobrą matką? Dobrą żoną? Czy naprawdę tak świetnie radzę sobie w pracy? Mimo, że wiedziałam to jeszcze dziś rano, zaczynam się zastanawiać — Może nie jestem wystarczająco dobra? Rozum i doświadczenie podpowiadają mi że tak, że jestem, a co! Ale słowa życzliwej/życzliwego zapadły w pamięć i myśli krążą wokół czegoś, co jeszcze przed chwilą wcale nie było moim zmartwieniem.

Jako niepoprawna romantyczka do tej listy dołączyłabym jeszcze jeden organ. Serce.Tu jednak nie mam wątpliwości, że są momenty, kiedy z całą pewnością należy ono do nas. Tylko i wyłącznie. Zaraz potem oddamy je komuś, by nim zawładnął. Czy to na krócej, dłużej, czy na zawsze… Oby nie rozbierał nas na cząstki jak świat wewnętrzny, tylko wziął sobie tę całość. Jako doskonałą.
Trwa ładowanie komentarzy...