"Jestem piękny i uroczy, popatrzcie w moje oczy". Sprawdź czy wychowujesz małego narcyza

Wydaje ci się, że dobrze wychowujesz dziecko, że kształtujesz w nim pozytywną samoocenę i uczysz je, jak mieć wysokie poczucie własnej wartości. Wiesz, że to niezbędne do tego, żeby osiągnęło w życiu sukces, żeby czuło się dobrze we własnej skórze, żeby z łatwością nawiązywało kontakty.

Myślisz co zrobić, żeby nie popełnić błędów swoich rodziców i dać dziecku wszystko, czego ty nie dostałeś. Starasz się, próbujesz, aż pewnego dnia dostrzegasz, że to źle na nie wpływa. Że ono staje się narcyzem...

Mówisz...

“jesteś najlepszy” - Przecież to takie ważne, żeby chwalić dzieci, żeby wierzyły w swoje możliwości i żeby roztaczały przed sobą cele, po które z czasem będą sięgać.

“jesteś najpiękniejszy” – wiesz, że na samoocenę dziecka składa się także zadowolenie ze swojego wyglądu. Nie chcesz, żeby twoje dziecko miało kompleksy, które mogą mu utrudniać osiągnięcie w życiu sukcesu.

“inni się mylą i się nie znają” – twoje dziecko poniosło porażkę i źle się z tym czuje. Przecież to nie jego wina, to inni źle go ocenili. Nie pozwalasz mu myśleć, że porażka może być jego winą. On nie zrobił nic źle, wręcz przeciwnie był lepszy. Olać innych, kto by się przejmował zdaniem obcych ludzi.

“nie musisz tego robić, bo ciebie stać na więcej” – myślisz moje dziecko nie będzie się bawiło na podwórku, nie będzie tarzało się w trawie i piasku z innymi maluchami. Moje dziecko chodzi na poważne zajęcia, z najlepszymi trenerami, bo stać je na więcej.


“jesteś zdolny, tylko oni cię nie doceniają” – przecież twoje dziecko zrobiło wszystko, żeby wypaść jak najlepiej. Uczysz je, że porażka nie jest jego winą, to wina innych czynników, na które on nie miał wpływu.

Rozpieszczone dziecko na bank będzie narcyzem



Narcyzm – co doradzają psychologowie?
Środowisko psychologów jest podzielone. Jedni uważają, że rozpieszczanie dziecka i dawanie mu zbyt dużego ładunku pozytywnych komunikatów, typu “jesteś najpiękniejszy, najmądrzejszy, najlepszy, inni ci nie nie dorównują”, powoduje, że u dziecka następuje zniekształcenie własnego obrazu. Polega to mniej więcej na tym, że maluch, wielokrotnie zapewniany o tym że jest idealny, zaczyna dokładnie w ten sposób postrzegać siebie.

Dziecko jest jak gąbka
To trochę tak jakby dziecko porównać do gąbki, która nasiąka wodą - w tym przypadku pozytywnymi informacjami na swój temat. W pewnym momencie wspomniana gąbka całkowicie nasączona, nie jest już w stanie przyjąć więcej wody. W efekcie wszystko po niej spływa. Dziecko przesiąknięte, do granic możliwości, komplementami od rodziców, przestaje je już przyjmować. Nabiera takiej pewności, dotyczącej doskonałości swojej osoby, że nie musi już dłużej słuchać pozytywnych rzeczy na swój temat – ono to już wie i nic nie jest w stanie tego zachwiać.

Niedopieszczone dziecko samo się rozpieszcza

Inni uważają, że osoby, które nie dostawały w dzieciństwie pozytywnych wzmocnień, np. “jesteś w tym dobry”, troski, wsparcia, pochwał i były niedoceniane przez rodziców, w przyszłości rekompensują sobie te braki. Jak? Skoro nie dostały tego od innych, to same sobie muszą stworzyć lepszy obraz samego siebie. To trochę taki mechanizm obronny, przecież nikt nie lubi źle myśleć o sobie.

Łatwo przesadzić
Te dzieci można porównać do osób z zaburzeniami łaknienia. One non stop muszą jeść pozytywne komunikaty na swój temat. W sytuacjach, gdy ich samoocena jest zaniżana, dostają kompulsywnych ataków jedzenia i muszą same sobie zapewnić pokarm - czyli narcystyczne myśli na swój temat. Muszą pokazać, że są coś warte, że powinny być kochane i doceniane.
Jak jest w rzeczywistości? Jak to z dziećmi, bywa - różnie, ale…

Za wszystko winna przesadna troska?
Ciekawe wyniki pokazało badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Amsterdamie przez Eddie’ego Brummelmana.

Pod lupę wzięto dzieci w wieku 7-12 lat i ich rodziców. Badanie trwało półtora roku i polegało na 3 spotkaniach co 6 miesięcy. Opierało się na regularnych wywiadach, czyli rozmowach naukowca z dziećmi i rodzicami. Sprawdzano jak pozytywne i negatywne myśli na swój temat wpływają na dzieci, a także jak opiekuńczy są rodzice.

Wniosek z badań potwierdził tezę o efekcie nadopiekuńczości u osób z cechami narcystycznymi. Badacz tłumaczy, że “do narcyzmu doprowadza przesadna troska rodziców, a nie brak miłości”.

Jak równowaga chroni przed narcyzmem
Jednak nie potwierdza, że nieokazywanie emocji i uczuć oraz nadmierna kontrola i rygor, to odpowiedni model wychowania dzieci. Naukowiec skłania się raczej do stwierdzenia, że skrajność obu tych modeli, może mieć negatywny wpływ na małego człowieka.

Narcyzm u dzieci to nie tylko wina rodziców
Warto pamiętać, że to nie jedynie rodzice są odpowiedzialni za narcyzm u dziecka. Składa się na to wiele czynników, także indywidualne cechy, charakter i osobowość.
Ale… zachowałabym ostrożność i trochę wypośrodkowała. Skupiłabym się na przeformułowaniu powyższych komunikatów.

Mówisz…

“jesteś najlepszy” - “świetnie wypadłeś, to dlatego, że włożyłeś w to dużo pracy. Jestem z ciebie dumna”.

“jesteś najpiękniejszy” – “bardzo ładnie dziś wyglądasz. Cieszę się, że dbasz o siebie”, “każdy ma w sobie coś pięknego, ty masz bardzo ładne oczy, a Zosia ma śliczny uśmiech”.

“inni się mylą i nie znają się” – “tym razem się nie udało, jak myślisz dlaczego?”, “następnym razem przygotujesz się lepiej, wierzę w ciebie, dasz radę”.

“nie musisz tego robić, bo ciebie stać na więcej” – “masz talent i chcesz go rozwijać, cieszy mnie to”.

“jesteś zdolny, tylko oni cię nie doceniają” – “starałeś, jednak coś poszło nie tak. Może popracujemy nad tym, żeby następnym razem się udało?”.

*Fragment w tytule pochodzi z utworu "Narcyz się nazywam", zespołu Łzy.
Trwa ładowanie komentarzy...