Boisz się wysokości, ciasnych pomieszczeń? A czego boi się twoje dziecko? Przekonaj się, czy przekazujesz mu swój strach

Fot. Pixabay/[url=https://pixabay.com/pl/ch%C5%82opiec-wysoko%C5%9B%C4%87-g%C3%B3ry-ska%C5%82y-428378/]Jarmoluk[/url] / [url=  http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]
Fot. Pixabay/Jarmoluk / CC O
Bardzo często, zupełnie nieświadomie przekazujemy dzieciom swoje lęki. Później mówimy: „Tak, ona boi się ciemności, ma to po mnie”. Czy faktycznie tak jest, czy lęki można odziedziczyć w genach po rodzicach? Już chyba samo to pytanie brzmi trochę niedorzecznie.

Choć niekoniecznie przecząca odpowiedź będzie prawdziwa. Genetycznie możemy przekazać dziecku traumę naszego dzieciństwa lub lęk, który jest wynikiem bardzo silnego przeżycia – głodu, porwania, czy drastycznej śmierci najbliższych.

Co jednak z rzeczami, których boimy się na co dzień? Myślę, że one często są dziedziczone z pokolenia na pokolenie, ale niekoniecznie mamy tu do czynienia z genetyką naszego organizmu. Czego boimy się najczęściej?

1. Lęk wysokości

„Kochanie nie wchodź na to drzewo, jest za wysoko, możesz spaść”, „Nie podchodź do końca tego balkonu, w ogóle nie wychodź na balkon. Tam jest za wysoko, może coś ci się stać?”. Kto się boi wysokości z pewnością takie zdanie przynajmniej raz wypowiedział do swojego dziecka. Rodzice z lękiem wysokości nie pojadą ze swoim dzieckiem na park linowy, nie wejdą na latarnię morską. Ich lęk jest tak silny, że przekazują go swojemu dziecku, które przecież wcale nie musi się bać wysokości. Jednak strach rodzica jest tak wielki, że ono nabiera przekonania, że faktycznie tam, gdzie wysoko, to niebezpiecznie i strasznie.

2. Lęk przed ciemnością

Wieczorem zostawiasz dzieciom zapaloną lampkę w pokoju, żeby się nie bało. Na początku nie mówi, że się boi, bo mówić nie umie, a ty wolisz być zapobiegliwym rodzicem. Przecież ciemność jest taka straszna. Pamiętasz doskonale swój strach, kiedy byłeś dzieckiem i mama gasiła światło na noc mówiąc dobranoc.

Nie schodzisz do ciemnej piwnicy u babci, w wesołym miasteczku unikasz pomieszczeń, gdzie ciemność ma spowodować większe emocje w odbiorze przygotowanych niespodzianek. Mówisz dziecku: „Kochanie, tam nie idziemy, bo jest ciemno, możesz się potknąć, przewrócić…”. I dziecko nie zwiedzi kopalni czy jaskini, będzie zasypiać przy zapalonym świetle i swoim dzieciom powtarzać, że ciemność jest straszna. A może kiedyś wcale tak nie myślało.

3. Lęk przed pająkami i inne fobie

„Pomocy pająk”, krzyczysz. Jakby ten mały stwór na chudych nóżkach miał ci odgryźć pół ręki. Rozumiem strach przed pająkami, każdy ma jakieś swoje fobie, nad którymi ciężko zapanować. Boisz się pająków i źle ci z tym strachem? Pomyśl więc, jaką krzywdę możesz zrobić swojemu dziecku ucząc go swoim zachowaniem, że pająki czy inne robale to najgorsze zło, potwory, które czają się na życie człowieka – w twoim mniemaniu. Tu nie chodzi tylko o lęk, ale też obrzydzenie. Ty nie weźmiesz dżdżownicy, czy żaby do ręki, ale twoje dziecko chętnie to zrobi, więc nie mów, że to obrzydliwe i by natychmiast to zostawiło. Nie musisz dotykać, możesz powiedzieć, że dla CIEBIE jest to odrażające, ale wysłuchaj, co dziecko ma ci do opowiedzenia na temat złapanych „żyjątek” – much, pająków czy ślimaków.

4. Lęk irracjonalny

Nie wiem, jak go inaczej nazwać. Sama go doświadczam, boję się na przykład, czy moje dzieci bezpiecznie wrócą do domu ze szkoły. I pracuję nad tym, by nie biec po nich za każdym razem, by nie powtarzać po milion razy: „Ale pamiętaj, na pasach… itd.”. To mój strach, a moim dzieciom muszę zaufać. Ostatnio podczas rozmowy rodziców o wyjazdach dzieci na kolonie i obozy usłyszałam: „Ola nie pojedzie pewnie nigdy na żaden obóz. Prawda Oleńko, ty nigdzie bez mamy nie pojedziesz, bo lepiej jest jechać z rodzicami?” – rzeczona Oleńka będąc świadkiem całej rozmowy przytaknęła, a mama ciągnęła opowieść, jak to jej, jako dziecku, było źle na koloniach, na które wysyłali ją rodzice.

Wiele takich lęków skrywamy. Boimy się na przykład wody, więc nie posyłamy dziecka na basen, nie chodzimy z nim nad jezioro, a jeśli już, to ze strachem w głowie powtarzamy, że może wejść jedynie do kolan i: „Ani kroku dalej!”. Strach może przybierać różne formy. Znam osoby, które boją się latać samolotami. Nieświadomie przy dzieciach opowiadamy o lękach, a nasze dzieciaki nas słuchają i naśladują. Jeśli powiemy przy nich, że ciasne pomieszczenia są przerażające, bo nie możesz w nich złapać oddechu, to potem nie dziw się, że podczas szkolnej wycieczki dziecko wpadło w panikę, kiedy wychowawczyni poprosiła, by wsiedli do windy.


Nie pokazujemy dziecku tego, co napawa nas lękiem, a później pojawiający się u dziecka strach wynika z obaw przed nieznanym. Kiedy czegoś się boi, nie mówmy: „Ma to po mnie”, bo chyba nie ma się czym chwalić, lepiej być dumnym, że pomimo chociażby naszego paraliżującego strachu przed burzą, dziecko nie zwraca specjalnej uwagi na grzmoty i błyski spokojnie się bawiąc i co jakiś czas podziwiając żywioł, który szaleje na dworze.
Trwa ładowanie komentarzy...