Teściowa. Najgorsze zło tego świata?

„Ona mnie wciąż krytykuje. Źle ubieram dziecko, źle karmię. Cały czas uwagi. Unikam jej, ale wiem, że w ten sposób sprawiam przykrość mężowi" opowiada mi o swojej teściowej koleżanka. Inna żali się: „Wystarczy jeden jej telefon, on wszystko rzuca, jedzie do niej. Czy to normalne, żeby dorosły facet kupował garnitury z mamusią?".

W internetową wyszukiwarkę wpisuje hasło: „problemy z teściową". 428 000 wyników. Znajduje nawet specjalne forum gdzie kobiety dzielą się swoimi problemami z rodziną męża. Wciąż powtarzają się te same historie, wciąż padają te same pytania. Bo ona się wtrąca, wciąż ocenia. Czasem otwarcie, czasem – co najgorsze– w ukryciu, choć normalnie się uśmiecha. „Dwulicowa suka" pisze o matce swojego partnera P.



Na forach wszyscy radzą to samo: nie wdawać się w dyskusje, odciąć się. W rzeczywistości wiemy, że to wcale nie takie proste. Bo mąż, bo dzieci, bo rodzina.

Pisze do mnie Agnieszka. Ma czteroletnią córkę.
„Po kolejnej kłótni z M. (tak nazwijmy moją teściową) jestem gotowa wziąć Polę i uciec na koniec świata. Sama. Długo mieszkaliśmy z teściami – to im na tym zależało. „Wprowadzicie się na górę, będziecie płacić połowę rachunków. Będziemy wciąż rodziną". Dla nas to było wygodne. Po dwóch latach uciekliśmy. Dlaczego? Moja teściowa wtrącała się we wszystko.

Mieszkanie (nasze, na górze)

– dlaczego tu jest tak brudno?
– dlaczego kupujesz tak mało kwiatów?
– dlaczego ta podłoga nie błyszczy?
– kiedy ostatnio myłaś okna?
– daj mi mopa, posprzątam.
– matko, co się dzieje w waszej lodówce. ( ewen

Agnieszka: „Wpadała i robiła remanent w lodówce. Wyrzucała – jej zdaniem – przeterminowane sery, długo stojące zupy, przestawiała jedzenie. Milczałam.

CIĄŻA (moja!)

– Jak to Cię mdli? mnie nigdy nie mdliło.
– Eeee…. jakie znieczulenie? Za moich czasów kobiety rodziły na polu kartofli i dawały radę.
– Leżysz? Zagrożona? Ja też miałam zagrożoną ciążę, a jakoś dawałam robić obiad mężowi.

Agnieszka: „Nie miałam prawa źle się czuć, nie miałam prawa zrobić nic. Milczałam. "

Niemowlę

– Dlaczego ten wózek tak wygląda? Kupimy Ci nowy!
– Jak Ty ją ubrałaś na ten spacer? Za lekko!
– Dlaczego ukrywasz się, gdy karmisz? Co to zresztą za maniera karmić na leżąco? Nie możesz na siedząco".
– Boże, chyba nie podasz jej tej zupy ze słoiczka? Ania (córka) wszystko gotuje sama.

Agnieszka: „Cały czas uwagi. Wszystko nie tak. Milczałam."

Awantura

Agnieszka: W końcu pękłam, gdy kolejny raz mówiła, że coś robię źle. Mąż mnie bronił, poklepywała go po ramieniu. Albo tłumaczyła: kochanie, przecież ja dla waszego dobra.
Problem w tym, że od reszty rodziny wiedziałam, że: mówi, że jestem kiepską żoną, matką i nie radzę sobie z ogarnianiem przestrzeni. Że wnuczka jest biedna. Że jej syn jest biedny.

Wyprowadziliśmy się. Po kolejnym: „Ona jest za lekko ubrana" zrobiłam mężowi karczemną awanturę i powiedziałam: albo się wyprowadzamy albo zostajesz tu sam. On stanął po mojej stronie. Jej pretensja. Ale dlaczego? To głupie, egoistyczne, bezsensowne. Córka, na pewno, chciałaby dom wielopokoleniowy. Ja wszystko utrudniam, komplikuje. Jestem złem, który trafił do jej rodziny.

Agnieszka prosi, napisz: Kochani mężczyźni, jak wy potraficie stawiać matkom granice?Kochane kobiety, jak wy z tym sobie radzicie?
Sama jestem matką dziewięciolatka, przyszłą – być może – teściową. Zastanawiam się czy wina zawsze jest po jednej stronie i co dzieje, że synowa i teściowa zaczynają się nienawidzić? Czy to się da zatrzymać? Jak i co należy zrobić? Przypominam sobie matkę mojego eks chłopaka, która niszczy mu kolejne związki. Ale czy każda teściowa jest z gruntu zła? Jakie my, synowe, popełniamy błędy?

Przypomina mi się synowa i teściowa X. Obie, oddzielnie, cudowne, ciepłe, serdeczne. Ale gdyby mogły zagryzłyby siebie nawzajem. Każda z nich ma inną wersję wydarzeń tego co je poróżniło. Tak samo przekonującą. Każda o tej drugiej mówi: „ta zła, ta suka, ta wyrodna". Cierpi teść, syn i mąż, dwoje wnuków. Smutno na to patrzeć.

Kochana Teściowo, czy mogłabyś się zatrzymać w swojej nienawiści (tej jawnej i tej ukrytej) do synowej?

A czy Ty Agnieszko – i inne kobiety w jej sytuacji – jesteście pewne, że nigdzie nie popełniłyście żadnego błędu? Że zrobiłyście wszystko, żeby ta relacja była ok. Pamiętajmy, za chwilę same będziemy teściowymi.... A kiedy Twój syn umówi się z nową dziewczyną na randkę – wróć do tego tekstu.
Trwa ładowanie komentarzy...