Jedną z rzeczy, która wyprowadza z równowagi rodziców jest nudzenie się ich dziecka. Jak sobie radzić z nudą?

Fot. Flickr/[url=http://bit.ly/1LbfY09]John Morgan[/url] / [url= https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]/ Czy nuda jest zła?
Fot. Flickr/John Morgan / CC BY/ Czy nuda jest zła?
Przyjaciółka mówi: Napisz o tym koniecznie. Mój dziewięciolatek nudzeniem się doprowadza mnie do szału. To moja wina, jest jedynakiem i przyczaiłam go do tego, że nie umie zająć się sam sobą.

Też mam dziewięciolatka. I mój dziewięciolatek też się nudzi. Co prawda ostatnio jakby mniej, ale żeby mi nie było nudno hasło: Nuuudzzęę się, zaczynam już od czasu do czasu słyszeć od siedmiolatka.



Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że mój syn się nudzi wpadłam w panikę. Jak to się nudzi? Co znaczy nudzi się? W panice rzuciłam to co akurat robiłam i zaproponowałam: - To może pogramy w karty, albo wyciągniemy jakąś planszówkę. Chętnie się zgodził, a ja szczerze mówiąc wieczorem już o tej sytuacji nie pamiętałam…

Do kolejnego nudzę się. Tym razem nie mogłam rzucić wszystkiego i biec zająć czas znudzonemu. Mówię: - No nie wiem, to może coś narysuj, poczytaj, pobuduj z klocków. Nie za bardzo odnosi to skutek, ale w końcu człapie do swojego pokoju i czymś się zajmuje. Przy kolejnych nudzeniach czuję:
a) Wyrzuty sumienia, bo nie mam czasu umilić i uatrakcyjnić czasu swojemu dziecku.

b) Irytację, że jak można się nudzić, przecież jest tyle fascynujących rzeczy do zrobienia, trzeba tylko dookoła się rozejrzeć. W końcu ludzie inteligentni się nie nudzą.
Pewnego dnia złapałam się jednak na tym, że on dzięki swojemu nudzeniu zyskuje dodatkowe oglądanie telewizji, a nawet granie na komputerze, czy oglądanie filmików z minecraft (tego fenomenu nigdy nie zrozumiem). Wiecie, jak to działa: - Mamo nudzę się (on już wie, jak cię podejść i w który moment wykorzystać – akurat, gdy robisz, obiad, albo gdy chwilę wcześniej powiedziałaś: „Synku muszę popracować teraz trochę”). Mógłbym trochę pograć. A ty (oczywiście z wyrzutami) zgadzasz się, byle by tylko się już dłużej nie nudził.

Kiedy to zauważyłam, postanowiłam nudę wziąć jednak pod lupę, a nawet po mikroskop. Poczytałam, porozmawiałam z mądrzejszymi ode mnie i proszę, oto wnioski.

1. Nuda nie jest zła

Nie powinniśmy się jej bać, chronić przed nią nasze dziecko. Nuda to trochę taki sposób dziecka na porządkowanie świata, który go otacza. Czas na poukładanie się z różnymi sytuacjami i emocjami. To, że dziecko leży na łóżku i gapi się w sufit nie jest niczymi złym. I z całą pewnością nie jest tak, że ono nic nie robi. W jego głowie miesza się i układa wiele myśli i spostrzeżeń.

Może leży i w głowie ćwiczy tabliczkę mnożenia licząc, ile kieszonkowego musi uzbierać jeszcze na ulubioną grę. A może rozmyśla o tym, co robił dziś z kolegami na przerwie. Moi synowie leżąc tak, nagle się zrywają i jak Filip z konopii wyskakują z pytaniami. Młodszy: - Mamo, a jak babcia włożyła dziadkowi do trumny mój rysunek na dzień dziadka, to gdzie on go sobie powiesił. Starszy: - Mamo, a jak to właściwie jest z tą grawitacją, ona jest od zawsze. Kiedy pozwoliłam im poleżeć i się ponudzić i wysłuchałam ich miliona pytań, to zrozumiałam, że ich nudzę się, to nie jest tępe gapienie się w sufit, które tylko ich ogłupia.

2. Nuda bywa kreatywna

Tak, wiem, to wyświechtany slogan, ale trzeba przyznać, że prawdziwy. – Mamo mogę trzy worki na śmieci? – pyta starszy po wcześniejszym oznajmieniu, że się nudzi i delikatnym z mojej strony spuszczeniem go na drzewo, gdy próbował „Mogę pograć”. Worki??? Daję, a on z bratem tną je, robią jakieś kosmiczne stroje i tworzą armię do walki z niewidzialnym wrogiem. Piękna nuda.

Z nudy zdarza się też posprzątać pokój (choć rzadko niestety), ale czasami udaje się odkopać dawno niewidzianą książkę i odkryć interesujące w niej informacje. A ile powstało ludzików z plasteliny i fantastycznych rozrysowanych na kartkach labiryntów. Wtedy nawet krzyżówki potrafią wrócić do łask. Kiedy dzieci się nudzą mają czas i przestrzeń tylko dla siebie, gdy nie podsuwamy im kolejnych zajęć czy rozwiązań, one same muszą ją znaleźć. I naprawdę potrafią to zrobić.

3. Nuda rozwija

Nie tylko potrafi pobudzić wyobraźnię dziecka, ale także pozytywnie wpływać na jego rozwój fizyczny. – Nie skacz, nie biegaj – powtarzamy do znudzenia. – Jak się nudzisz, idź pograj w piłkę. Tylko dlaczego ma iść, bo my tak chcemy, bo jako rodzic wiemy lepiej, co powinno zrobić? A może chce skakać. To jest jego nuda. Skacze na jednej nodze, na drugiej. Próbuje stanąć na głowie, albo na rękach. Leży i unosi nogi do góry.

Dlaczego od razu uważamy tak nudę za coś złego. A kiedy dziecko ma sprawdzać możliwości swojego ciała? Uczyć się, że jak pięć razy podniesie nogi, to za szóstym jest już ciężko. Ono nabywa podstawowych informacji o sobie samym, dla nas tak oczywistych, że aż nieprawdopodobne wydaje się nam, że trzeba ich się nauczyć. Kto nie wisiał na trzepaku głową w dół sprawdzając, czy krew faktycznie odpłynie z całego ciała?

4. Ciemna strona nudy

Oczywiście nie każda nuda jest dobra. Kiedy dziecko jest apatyczne, senne i zmęczone i jego nudzenie się nas już niepokoi, to warto przyjrzeć się takiej nudzie. Bywa też, że „nudne” znaczy „trudne”. Dziecko mówi: - Plastyka jest nudna, malowanie jest nudne, to może znaczyć, że dla niego jest to trudne. Łatwiej powiedzieć, że coś jest nudne, niż przyznać się, że sobie z czymś nie radzę, zwłaszcza, gdy ma się wymagających rodziców. Nuda może być także sposobem na zwrócenie na siebie uwagi. Dziecko wie, że dopiero, kiedy powie, że się nudzi, rodzice się nim zajmą, pobawią się. Każdy z nas musi dobrze przyjrzeć się nudzeniu swojego
dziecka.

5. Sposób na nudę

Pewnie jest, ale zna go tylko dziecko. Jeśli podajemy dziecku sposób na nudę, to bierzemy na siebie odpowiedzialność, ze to co zaproponujemy będzie lepsze i ciekawsze. Pytanie tylko – dla nas, czy dla dziecka? Wyjście na basen, jeżdżenie na rolkach, czytanie książki nie zawsze będzie rozwiązaniem, które choć satysfakcjonuje rodzica, to nie sprawia frajdy dziecku. Bo ono wolałoby powisieć na kanapie głową w dół.

Moi synowie wiedzą, że nie reaguję już na hasło „Nuudzęę się”. To znaczy reaguję, bo mówię: - Spoko, nuda też jest fajna, ja też się czasami nudzę. Są zupełnie zbici z tropu. Ostatnio starszy trochę zmienił taktykę, mówi: „O jeny, nie mam co porobić” (w domyśle – mogę wziąć tableta), a kiedy odpowiadam: „To rób nic”, zyskuję kilka minut nim zrozumie, co miałam na myśli.

Pozwalajcie dzieciakom czasami się ponudzić, wyjdzie im to na zdrowie.
Trwa ładowanie komentarzy...