Dziecko jak narkotyk. Jesteśmy na rodzicielskim haju, bez szans na odwyk

Fot. Gratisography/[url=http://www.gratisography.com/]RYAN MCGUIRE [/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Gratisography/RYAN MCGUIRE / CC0 Public Domain
Mówimy, że gdy pojawia się dziecko, to nasz świat wywraca się do góry nogami. I taka jest w zasadzie prawda. Dzieci wpływają na nasze życie, dla nich zmieniamy nasz dom, jadłospis, podporządkowujemy pod nie plan i rytm dnia, poświęcamy dla nich nasze wszystkie siły, pieniądze, zmieniamy swoje podejście do życia. Jednym słowem, miesza nam się w głowie. Pozytywnie oczywiście.

Wiem jak te zmiany wyglądają z punktu widzenia kobiety. Zmienia się np. nasze podejście do ciała. Nie jest ono już tylko nasze, teraz karmienie piersią w miejscu publicznym nie jest problemem, choć przed urodzeniem dziecka pokazanie piersi publicznie zawsze spotkałoby się z reakcją “Oszalałeś?! Nie!”.



Zmianie ulega nasze nastawienie do porządku w domu. Jedne z nas się organizują i lepiej niż za ery “przed dzieckiem” radzą sobie ze sprzątaniem. Inne z nas rozleniwiają się na potęgę i mają dość uruchamiania odkurzacza co pół godziny, dlatego zostawiają go włączonego przez całą dobę. Nieodwracalnie zmienia się znaczenie słowa bezpieczeństwo. Teraz nie jest to już jedynie nasze bezpieczeństwo. Teraz najważniejsze jest - dziecko. To wokół niego krążą codziennie nasze myśli. To o niego martwimy się. To ono spędza nam sen z powiek, gdy choruje lub nie wraca na noc do domu. Teraz to dziecko nierozerwalnie i na zawsze wiąże się ze słowem “bezpieczeństwo”.

Zmieniają się nasze priorytety. Od teraz zawsze na pierwszym miejscu są potrzeby dziecka. To o nim myślimy robiąc zakupy spożywcze do domu, kupując ubrania zaglądamy na dział dziecięcy i często zamiast kupić sobie nową sukienkę, fundujemy dziecku nowe ciuchy. To słowo “zamiast” pojawia się w większości rzeczy jakie na co dzień wykonujemy. To “miłe zamiast”. Dobrze jest móc je stosować, ale nie za często.

To tylko kilka przykładów. Jednak takie mieszanie w głowie nie ogranicza się jedynie do zmian w naszym zachowaniu, czy podejściu do życia. To także zmiany na poziomie biologicznym. Nie mówimy tu o ciąży, rosnącym brzuchu, czy mleku pojawiającym się w piersiach. Mówimy o zmianach w mózgu. Zaciekawieni?

Rodzice na haju
Mówiąc najprościej, gdy pojawia się dziecko nasz mózg ulega zmianie. A dokładnie poziom produkowanych w nim neuroprzekaźników. Te substancje są odpowiedzialne m.in. za nasz nastrój, chęć do działania, motywację. Zazwyczaj dotyczą one kobiet, choć zdarza się, że ojcowie, poza odczuwaniem skutków tych zmian u swoich partnerek, doświadczają ich na własnej skórze.

Początek tej rewolucji przypada na ciążę. Estrogeny, oksytocyna, prolaktyna i dopamina zmieniają strukturę komórek nerwowych. Zmiany te zachodzą w takich obszarach mózgu, które wpływają m.in. na nasze emocje, planowanie i odczuwanie przyjemności.


Uzależniona matka
Tuż po urodzeniu dziecka, organizm matki przechodzi w stan podobny do zakochania. Chodzi o bardzo zbliżony schemat reakcji chemicznych. Kobieta doświadcza pobudzenia, a jej mózg zostaje zalany przez dopaminę i serotoninę.

Naukowcy wykazali, że u rodzica oglądającego zdjęcie swojego dziecka występuje podobna reakcja jak u zakochanego, który widzi obiekt swoich westchnień. Wszystkie te reakcje mają związek z układem nagrody, odpowiedzialnym za odczuwanie przyjemności w momencie zaspokojenia jakieś potrzeby.

Identyczne działanie pojawia się w sytuacji uzależnienia np. od kokainy. Pobudzony organizm domaga się zaspokojenia potrzeby. Dlatego matka po porodzie odczuwa chęć bliskości i bycia z dzieckiem. Przyjemność jaką daje jej kontakt i więź z noworodkiem jest ściśle związana z mózgiem i uzależnieniem. Dziecko działa jak narkotyk.
Trwa ładowanie komentarzy...