Czy teoria, że można rozpieścić niemowlaka, jest prawdziwa?

Fot. Pixabay/ [url=http://pixabay.com/pl/niemowl%C4%99-matka-przytrzymaj-rysunek-536118/]inno-vision[/url] / [url= http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url] Czy można rozpieścić niemowlę?
Fot. Pixabay/ inno-vision / CC O Czy można rozpieścić niemowlę?
Przeprowadzone na szczurzych dzieciach badania dowiodły, że te narażone na stres wyrosły na silniejsze i bardziej wytrzymałe. Czy zatem robimy krzywdę niemowlęciu ograniczając bodźce, które mogłyby być dla niego przyczyną stresu? Czy słusznie zaspokajamy potrzeby naszych dzieci w pierwszy miesiącach ich życia?

- Nie pozwól, by dziecko tobą rządziło.
– Nie biegaj, jak tylko zakwili.
– Jak ono wam zagra, tak wy tańczycie! Tak nie powinno być. Zobaczysz wejdzie wam na głowę.



Kto z rodziców nie słyszał podobnych do wyżej podanych słów, kiedy próbował uspokoić nosząc i bujając na rękach swoje niemowlę? Skąd przekonanie, że bliskość jaką dajemy dziecku może wyrządzić nam – rodzicom i dzieciom krzywdę? Można spróbować to wytłumaczyć cytatem:
John B. Watson

Jest sposób na rozsądne postępowanie z dziećmi. Traktujcie je, jakby były młodymi osobami dorosłymi… Nigdy ich nie całujcie, ani nie obejmujcie, nie pozwalajcie im sobie siadać na kolana. Albo, jeśli nie potraficie inaczej, całujcie je w czoło, gdy mówicie im dobranoc.

Tak pisał w latach trzydziestych poprzedniego wieku w swoim poradniku jeden z twórców behawioryzmu - John B. Watson. Ta teoria zakładała, że już niemowlę jesteśmy w stanie wyuczyć manipulacji, gdyż zamiast karać za płacz i nie brać go na ręce, wyciągamy je z łóżeczka, nosimy lub karmimy, tym samym nagradzając dziecko za takie płaczliwe zachowanie, które ono świadomie zacznie powtarzać, chcąc uzyskać korzyści w postaci bliskości rodziców.

Takie przekonanie panuje niestety do dzisiaj, zwłaszcza wśród babć i ciotek, które właśnie w ten sposób wychowywały swoje dzieci. Obawy ówczesnych psychologów przenoszą także na nas. Czy słusznie uważali behawioryści, że niemowlę może nami manipulować, a my jesteśmy w stanie je rozpuścić?
Bezpieczeństwo
Jedną z podstawowych potrzeb dziecka jest poczucie bezpieczeństwa, a jego matki – potrzeba opiekowania się noworodkiem. Tak stworzyła nas natura. Dziecko przebywając przez dziewięć miesięcy w łonie kobiety, to właśnie przy niej po narodzinach czuje się najbezpieczniej. Zna bicie jej serca, zapach, głos. Przebywanie blisko mamy sprawia, że świat jest dla niego mniej obcy.

Wyobraźcie sobie sytuację, gdy ktoś stawia was w centrum ogromnego miasta, którego nie znacie, nie potraficie porozumieć się z ludźmi, bo nie mówicie w ich języku, a osoba, która z wami przyjechała, nagle zniknęła z pola widzenia. Najchętniej byście się rozpłakali? Bo ja tak? Oczywiście jestem dorosła i szukałabym innych rozwiązań, ale prawda jest taka, że gdyby płakała, ktoś by mnie zauważył i zaoferował pomoc.

Podobnie jest z niemowlakiem pozostawionym w zupełnie nieznanym dla niego świecie. Będąc blisko, przytulając, budujemy jego poczucie wartości. Obawy związane z rozpieszczeniem dziecka są niesłuszne. To właśnie dzieci, które czują się bezpieczne, które, jeśli mają taką potrzebę, śpią ze swoimi rodzicami, nie mają problemu w ciągu dnia z samotnością czy otwartością na nowe sytuacje. Spodobało mi się kiedyś przeczytane zdanie mówiące o tym, że samodzielnie śpiące osoby są samodzielnie śpiącymi osobami, a niekoniecznie dzięki temu samodzielnymi ludźmi.

Komunikacja
Niemowlę tylko za pomocą płaczu komunikuje się ze światem, nie zna jeszcze innego sposobu, na wyrażenie swoich potrzeb. Właśnie dlatego płacze licząc na to, że najbliższe znane osoby przyjdą mu z pomocą. W Ameryce przeprowadzono eksperyment. Dzieci , które kończyły pół roku płakały o 43% mniej, gdy od momentu ich urodzenia rodzice szybko reagowali na płacz, brali je na ręce, przytulali. Zupełnie odwrotnie przedstawia się sytuacja dzieci, których mama czy tata obawiali się, że zbyt częsta bliskość spowoduje, że dziecko będzie rozpieszczone i zawsze będzie chciało przebywać u nich na rękach.
Zdrowy umiar
Oczywiście nie można dać się zwariować. Niemowlęciu należy dawać siebie na miarę własnych możliwości. Trzeba wyczuć moment, kiedy zaspokajamy jego potrzeby, a kiedy jesteśmy nadopiekuńczymi rodzicami. Należy pozwolić dziecku pogapić się w sufit, zasnąć w łóżeczku, gdy jest zmęczone i nie zgłasza żadnych sprzeciwów. Nie trzeba go nosić, wystarczy obok niego się położyć, albo usiąść w zasięgu jego wzroku lub zanucić znaną wam obojgu kołysankę. Zaspokajanie potrzeb dziecka nie jest równoznaczne z przebywaniem z nim przez cały czas i zabawianie go nawet wtedy, gdy ono nie ma na to najmniejszej ochoty.

Niemowlaków nie można rozpieścić, gdyż one nie zdają sobie sprawy z obecności własnego ciała, nie wiedzą, że mogą o czymkolwiek decydować, reagują jedynie adekwatnie do odczuwanych potrzeb. I nie ma tu mowy o żadnej z ich strony manipulacji.

A że w życiu spotykamy kilkuletnie rozpuszczone dzieci… to już całkiem inna sytuacja.
Trwa ładowanie komentarzy...