Matczyne mleko lekiem na nowotwór? Kobiety karmiące piersią zrobiły na tym świetny interes

Fot. Flickr/ [url=https://www.flickr.com/photos/leighblackall/8296280108/]Leigh Blackall[/url] / [url= https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url] Można zarabiać na sprzedaży pokarmu
Fot. Flickr/ Leigh Blackall / CC BY Można zarabiać na sprzedaży pokarmu
Od jednego do pięciu dolarów za 100 ml kobiecego mleka zapłacą w Stanach Zjednoczonych sportowcy, którym zależy na przyroście masy mięśniowej oraz chorzy, którzy wierzą, że matczyne mleko wyleczy ich nawet z nowotworu.

Przy amerykańskich szpitalach znajdują się banki laktacyjne, do których matki mogą oddawać nadwyżkę swojego pokarmu. Mleko to jest podawane przede wszystkim wcześniakom. Wiadomo jednak, że po cichu korzystają z tego napoju także osoby mające problemy z przewodem pokarmowym oraz ludzie chorujący na raka.

Głośno o uzdrawiającej mocy matczynego mleka zrobiło się, kiedy pewien Amerykanin cierpiący na nowotwór odbytu ogłosił, że odkąd zaczął spożywać odżywcze koktajle, które powstawały na bazie mleka dostarczanego mu przez siostrzenicę i przyjaciółki rodziny, guz się zmniejszył.

Kiedy Amerykanie poznali tę historię, popyt na mleko matki znacznie wzrósł, a kobiety karmiące piersią uczyniły z tego swoisty biznes. Na sprzedaży pokarmu można zrobić nawet do dwudziestu tysięcy dolarów rocznie, co znacznie wspomaga domowy budżet. Zwłaszcza, że urlop macierzyński w Stanach Zjednoczonych jest bezpłatny.

Kobiety przy pomocy laktatora są w stanie uzyskać kilka dodatkowych porcji mleka, które mogą sprzedać, a także sztucznie utrzymywać laktację, i choć nie karmią już dziecka, nadal mogą oddać go do banku laktacyjnego. Najczęściej matki ogłaszają się na stronach internetowych, chociażby na Breast Only, oferując swoje mleko. Wśród propozycji znaleźć można pokarm od weganki, wegetarianki, mleko bezglutenowe, czy beznabiałowe.


Niektóre z kobiet zastrzegają, że sprzedają swoje mleko jedynie rodzicom noworodków, ale są też takie, które przy swoim ogłoszeniu umieszczają informację o tym, że mleko mogą od nich kupić także sportowcy. Pokarm sprzedawany jest mrożony, ale też świeży, można indywidualnie umawiać się na dostawy.

Jak widać w Stanach Zjednoczonych na wszystkim można zrobić interes. Nawet na karmieniu piersią.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Trwa ładowanie komentarzy...