11 plusów, które płyną z posiadania dwóch synów

Prawo autorskie: shalamov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: shalamov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Trzech mężczyzn w systemie 1+2 w domu bywa nie lada wyzwaniem. Ma wiele minusów, ale też niezliczoną ilość pozytywów. Dlaczego warto być mamą dwóch chłopców?

1. Masz pewność, że kocha cię przynajmniej dwóch mężczyzn

I to kocha bezwarunkowo, nie musisz dla nich się stroić, chudnąć, wyginać na prawo i lewo. Wystarczy, że jesteś, przytulisz i pogłaskasz po głowie… No dobra… i nakarmisz ;)

2. Dla kogoś zawsze będziesz najpiękniejsza

Jeśli nie dla pierwszego, drugiego, to choć dla trzeciego. Choć przez kilka lat. A słuchanie o tym, że jesteś najpiękniejsza cudownie poprawia nastrój, sprawia, że uśmiechasz się do siebie i mimowolnie poprawiasz włosy, choćby te słowa wypływały z ust trzylatka. Myślisz: "I w nosie mam wszystkich facetów, ten jeden uważa mnie za piękną, to wystarczy, on jest najmądrzejszy" (w końcu mądrość odziedziczył po mamie).

3. Nie tracisz nadziei, że jednak istnieją idealni faceci

Bo jak jeden zostawia skarpetki, trzeci nie podnosi klapy w ubikacji, to drugi ułoży swoje ubrania, a jak drugi zapomni wynieść śmieci, to może akurat trzeci pozmywa naczynia. Najważniejsze, że w ogólnym rozrachunku i zebraniu razem wszystkich trzech facetów w domu powstaje ogólnie bardzo pozytywny obraz mężczyzny.

4. Zawsze masz kogo prosić o pomoc

O wniesienie zakupów do domu, o wyniesienie śmieci, o nakarmienie psa, kota, o wyskoczenie do sklepu po coś pilnego, czego akurat w domu brakuje. Jak masz dwóch synów, to prawdopodobieństwo, że któryś zrobi, o co prosisz, zdecydowanie wzrasta.

5. Zwiększa się tolerancyjność

Dziwisz się, że znajomą denerwuje zostawiony przez jej męża kubek po mleku na stole, kiedy ty zbierasz takie trzy (minimum) dziennie. Kwitujesz to słowami: - Nie przesadzaj. Skarpetki zostawione w ilości minimum dwóch par nie rażą tak, jak kiedyś przed synami, rzucona jedna.

6. Poznajesz tajniki męskiego świata

Dwójka synów dostarcza podwójnej ilość informacji, nagle stajesz się specem od piłkarzy najważniejszych i mniej ważnych (czym imponujesz kolegom z pracy), ba jak usmażysz stos naleśników, to synowie pozwolą ci powiesić nad łóżkiem plakat twoim zdaniem najprzystojniejszego piłkarza. Nie rozważasz, co będziesz robić podczas ważnego meczu, siadasz po prostu na kanapie, bo twoja mniejszość właściwie niknie wśród fanów piłki nożnej. To z jednej strony, a z drugiej wiesz wszystko o dinozaurach, znasz ich nazwy, wiesz skąd pochodzą, które jedzą rośliny, a które są drapieżnikami.

7. Zawsze ktoś w pobliżu ci powie jak wyglądasz

Znowu wygrywa wskaźnik prawdopodobieństwa. Przy dwóch synach, zawsze któregoś złapiesz, by spytać, jak wyglądasz. Czy lepiej w tej niebieskiej sukience, czy szarej. Co więcej możesz liczyć na pełną szczerość. A jeśli okaże się, że dwa głosy chłopców, którzy każą ci się obracać, przebierać buty, są zgodne, to masz pewność, że wyglądasz świetnie.

8. Możesz liczyć na podwójną porcję komplementów

- Mamo chcesz ciastko? Pada pytanie. – Nie dzięki, jestem na diecie. I widzisz ten zaskoczony wzrok: - No co ty, po co? Przecież świetnie wyglądasz. I gdy przychodzi drugi słyszysz: - Nie dawaj mamie ciastek, bo jest na diecie, a ciebie zalewa fala ciepła, kiedy w ciągu zaledwie kilku minut słyszysz po raz kolejny: - Na diecie? Po co mamo dieta, przecież jesteś szczupła. Cudowne.

9. Na pewno ktoś zauważy, że byłaś u fryzjera

Z moich wyliczeń wynika, że statystycznie co trzeci mężczyzna zauważy, że właśnie wróciłaś od fryzjera. Tak jest u mnie, zawsze od któregoś usłyszę (co najlepsze zawsze tylko od jednego): - Ooo byłaś u fryzjera, fajnie ci w tych włosach. Gorzej, gdy pada: - A czemu takie długie zostawiłaś, taki kolor jakiś dziwny… Cóż. Ważne, że szczerze.

10. Zawsze jest ktoś, kto przytuli

Męskie ramiona, nawet te najmniejsze sprawiają, że świat staje się bardziej znośny. A kiedy tych ramion dostajesz w sumie, łącznie potrójnej liczbie, to wszystko co złe znika choćby na chwilę. Uwielbiam, kiedy wracam do domu być podwójnie wycałowywana i wyściskiwana.

11. Męska troska

Nie ma co się korygować, że męskie zainteresowanie tym, jak nam minął dzień, jak się czujemy, czy podać nam coś do picia jest pokarmem dla umęczonej kobiecej duszy. Lubię to podwójne zadane pytanie: - Jak minął ci mamo dzień. Lubię, kiedy otwierają mi drzwi - jak nie jeden to drugi o tym pamięta i mówią: - Panie mają pierwszeństwo. I jeszcze lubię, kiedy jeden po drugim fundując mi podwójną dawkę endorfin przybiegają krzycząc: - Oj tak tylko chciałem ci dać buziaka.



Nie mam córek. Mówię, że trzecia mogłaby by być, bo wiem, że byłaby księżniczką w tym męskim świecie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...