"Odejście z korporacji było najlepszą decyzją, jaką podjęłam. Opuściłam swoją strefę komfortu i jestem na swoim"

Fot. Archiwum prywatne
W cyklu "Wywiady ze znanymi blogerami", przedstawiam Wam kolejną blogową mamę. Malwina Ferenz, ponad rok temu rzuciła pracę w korporacji i w pełni poświęciła się blogowaniu. Jej strona dzieciowo.pl jest, jak sama mówi, "relacją z poligonu życiowego matki-debiutantki".

Dzieciowo to?
Blog rodziców nietypowych, blog rodziców przeciętnych inaczej, dzieci atakują z zaskoczenia, rodzicielska recydywa. (śmiech) To blog, który powstał 6 lat temu. To nie miał być pamiętnik. Od początku chciałam, żeby był miejscem, w którym rodzice znajdą odpowiedzi na wiele pytań i wątpliwości związanych z ciążą, dzieckiem, jego wychowaniem i rozwojem.

Pisząc...
Pisząc, zastanawiałam się czego czytelnicy mogą szukać na moim blogu. Co dobrego, mogą dać im moje teksty. W czym mogę się przydać. Z czasem sami zaczęli zgłaszać tematy, które ich interesują. Moje dzieci rosły, a mój blog dojrzewał. Im dzieci były starsze, tym tematyka bloga zmieniała się. Z czasem doszła kuchnia malucha i inne tematy krążące wokół wychowania dziecka.

Zaczęła pani pisać ponieważ?
Zacznijmy od tego, że to nie jest mój pierwszy blog. Moja przygoda z blogosferą zaczęła się w 2006 roku. Ten blog jest jednak pierwszym, który stał się tak popularny.

Kiedy pojawił się pomysł na bloga?
Gdy moje dziecko miało 10 miesięcy poczułam, że kotłuje się we mnie tyle przemyśleń i wrażeń. Pomyślałam wtedy, że albo to opiszę, albo wybuchnę. I zaczęło się. Teksty na bloga piszę sama, jedynie od strony technicznej pomaga mi mąż. Chodzi o takie rzeczy, jak szablony i graficzną oprawę.



Pracowała pani wcześniej w korporacji. Teraz nie ma pani nad sobą szefa. Nie żałuje Pani?
To była dobra decyzja. Mniej więcej rok temu odeszłam z pracy. Blog jest teraz moim źródłem utrzymania. To jest po prostu moja praca. Gdy byłam na etacie, to równolegle go pisałam. Jednak w pewnym momencie zaczął na tyle dobrze zarabiać, że musiałam mu poświęcać coraz więcej czasu. Nie dałam rady ciągnąć jednocześnie pracy w korpo i bloga. Musiałam z czegoś zrezygnować.

Odejście z korporacji było najlepszą decyzją, jaką podjęłam w życiu. Nigdy tego nie żałowałam. Opuściłam swoją strefę komfortu, założyłam działalność gospodarczą i jestem na swoim. Blog wymaga ode mnie pracy po 8-10 godzin dziennie. Więc jest to czasochłonne zajęcie. Praca na blogu nie polega jedynie na pisaniu notki na stronę. Staram się, żeby teksty trzymały poziom merytoryczny i czasami wyszukiwanie informacji i pisanie, zajmuje nawet 5 godzin. Dochodzi do tego kontakt z czytelnikami, odpowiadanie na maile, kontakt z firmami, z którymi współpracuję, wyjazdy, robienie zdjęć, ich obróbka i jeszcze nasze aplikacje, nad który musimy cały czas pracować.

Praca w domu pozwala pani na...
Dzięki pracy w domu mogę poświęcić się w pełni dzieciom. Mogę zadbać o ich zdrowie, pójść z nimi do lekarza, być na przedstawieniach w przedszkolu, które są o 15.00 i nie miałabym takiej możliwości, gdybym pracowała w korporacji. Nawet, gdy dzieci są chore, to zawsze mogę wykonać pracę w nocy, gdy już śpią.

Wspomniała pani o aplikacjach. O co chodzi?
Poza blogiem, projektujemy z mężem aplikacje, z których jestem zresztą niesamowicie dumna. Są one związane z blogiem, bo obracają się w tematyce dziecięcej. Moje czytelniczki często nie wiedzą, że te aplikacje to mój produkt.

Jedna z nich to Asystent Ciążowy. Został bardzo dobrze przyjęty i to nie tylko na rynku polskim. Jego angielska wersja, została doceniona przez portal medyczny prowadzący rankingi aplikacji ciążowych. Nasza jest na 8 miejscu na świecie, wśród angielskojęzycznych aplikacji ciążowych na system Android oraz iOS, to ogromny sukces. Wersja angielska ma ponad milion instalacji, natomiast wersja polska blisko 100 000.

Mamy również aplikację kuchenną. Ona powstała także na kanwie blogów i zbiera z nich przepisy. Kolejna, oceniająca artykuły i produkty dziecięce. Działa tak, że użytkownik może po kodzie kreskowym sprawdzić produkt i jego opinię wśród innych rodziców. To bardzo pomocne przy zakupach. Jeszcze jest jedna aplikacja centylograf. Służy do oceny rozwoju dziecka i odniesienia go do wartości centylowych, w zależności od płci i wieku. Jak widać blog jest nierozerwalnie związany z aplikacjami. A my, jako rodzina przedsiębiorcza, staramy się pomagać innym, choćby ułatwiając im życie takimi nowymi technologiami.

Jakie tematy czytają się najlepiej?
Rodziców najbardziej angażują tematy związane z wychowaniem dzieci, z szeroko pojętą tematyką poradnikową i tzw. szybciory, czyli krótkie i zabawne historyjki rodzinne, które czasem umieszczam.

Rodzice są ciekawi tego, jak rozwija się dziecko, jak je wychowywać, jakie są metody i możliwości. Świat się zmienia. Stawiane są przed nami zupełnie inne wyzwania, niż były stawiane przed naszymi rodzicami. Zmienia się koncepcja wychowawcza, patrzenie na dziecko, relacja w rodzinie. Kobiety są teraz aktywne i poszukują nowych wyzwań. Są bardziej otwarte na świat. Zmienia się ich podejście do dziecka.

Współcześni rodzice są bombardowani dużymi ilościami informacji płynącymi z zewnątrz. Jest tyle metod, koncepcji, poradników, że początkującym rodzicom jest niezwykle trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A że nie ma szkoleń z tego, jak zostać rodzicem i nie możemy się przygotować w 100 proc. na wszystkie sytuacje, to staram się pomóc rodzicom odnaleźć się w tym natłoku.

Popularny blog...
Popularny blog nie jedzie na swojej popularności. On wymaga dużo pracy, zdecydowanie więcej niż na początku. Trzeba poświęcić mu czasem cały dzień pracy. Blog prowadzić może każdy, nie każdy jednak zdobędzie popularność.
Trwa ładowanie komentarzy...