Jak fajnie mieć dziecko. Czyli rzecz o radości

Fot. [url= http://skroc.pl/1257a]OakleyOriginals[/url] / [url= http://goo.gl/OOAQfn]CC BY[/url] Dzieci są super!
Fot. OakleyOriginals / CC BY Dzieci są super!
Zero narzekania, zero marudzenia. Dzieci są kochane. Dzieci są fajne. Dzieci są sensem i przyszłością. Światem. Kropka. Przypominamy, że rodzice kochają swoje dzieci i CIESZĄ się, że je mają. A jak ktoś się nie cieszy, to niech nie czyta.

Warto mieć dzieci, bo...?

“Bo” nr 1
Bo dziecko daje sens. Brzmi trochę patetycznie, ale to jest patetyczne. Sens, jakiego nie potrafią nigdy dać pieniądze, ani praca, ani zaszczyty czy nawet związek. Sens istnienia absolutny.
Może i to trochę biologiczne podejście, bo sensem życia takiej muszki owocówki też jest tylko potomstwo, ale nie narzekajmy. To ten sens sprawia, że te wszystkie nerwy, zmęczenie i wydatki stają się nieistotnym szczegółem szybko zapominanym.
Miłość rodzica do dziecka to nie jest takie “zwykłe” kochanie. To uczucie nieraz paraliżujące. Niektórzy mówią, że dziecko kocha się “z brzucha”, że jak się o tej miłości myśli, to właśnie tam ona ma swój środek. Nie istnieje nic ważniejszego niż dziecko i nic, czego rodzic dla jego bezpieczeństwa i zdrowia by nie zrobił. Jeśli trzeba, potrafimy rzucić w diabły wszystko inne. Dziecko daje miłość bezwarunkową.

“Bo” nr 2
Bo dziecko wnosi śmiech i uśmiech. Pewnie, że nieraz wszyscy byśmy chcieli, żeby siedziało cicho. Ale to co mówi, jak mówi, co myśli i jak kombinuje i jak się uśmiecha nie może nie wywoływać radości.
Naukowcy mają swoje teorie, że taka “rozkoszność” najmłodszych to nic innego, jak sposób na zwiększenie szansy przeżycia. Ale to nie ma znaczenia – znaczenie ma to, że my, dorośli śmiejemy się dzięki temu częściej i szczerzej niż kiedykolwiek przedtem.

“Bo” nr 3
Bo uczy odpowiedzialności. Każdego rodzaju. Finansowej i emocjonalnej, a nawet politycznej. Koniec z “jakoś to będzie”. Świadomość, że odpowiada się za czyjeś przeżycia i życie (w sensie dosłownym) sprawia, że każdy tata i każda mama zaczynają mądrzej planować i zastanawiać się nad przyszłością. Od prostego wyjścia na spacer, przez budowę domu, po głosowanie w wyborach. Trzeba to robić, bo w razie wpadki już nie da się “rzucić to wszystko i jechać w Bieszczady”.


“Bo” nr 4
Bo dzięki dzieciom jesteśmy zdrowsi. Nikt nie przytula tak “całym sobą” jak dzieci. I nie robi tego tak często. Badania dowodzą, że przytulanie się:

– łagodzi stres,
– dodaje energii,
– obniża ciśnienie,
– poprawia samopoczucie,
– odmładza.

Poza tym tata i mama spędzają mnóstwo czasu na zabawie na dworze i spacerach – czasu, który bez dzieci najczęściej byłby spędzany przed komputerem lub telewizorem.

“Bo” nr 5
Bo zmuszają do myślenia. I nie chodzi tylko o wiedzę o dinozaurach, którą każdy rodzic musi posiąść w wymiarze doktora paleontologii. Ani o datę bitwy pod Cedynią. Bardziej o naukę, że świat jest ciekawy, o świeżość spojrzenia, którą my, dorośli dawno straciliśmy (ciekawe kiedy?). Pytania typu: “czy wiatr może być zły” potrafią zatrzymać nas w zadumie nad czymś, o czym w codziennym pędzie w ogóle byśmy nie pomyśleli.

“Bo” nr 6
Bo można bez skrępowania wejść do miejsc, do których wchodzić bez dziecka jakoś głupio. Wszystkie te wielkie polskie i zagraniczne “coś–tam–landy”, w których jest tak fajnie są w końcu dostępne! Przy okazji – dzieciom też się tam podoba. “Bo” nr 7 i dąży do nieskończoności...

Bo dzięki dzieciom mamy częściej dobry humor.

Bo są powodem największej dumy.

Bo w życiu pojawia się mnóstwo nowych znajomych – rodziców kolegów i koleżanek.

Bo to dzieci przypominały nam, jak bardzo lubimy Kubusia Puchatka oraz Lassego, Bossego i Ollego z Bullerbyn.

Bo odkrywamy w sobie nowe talenty artystyczne (“Rany! Kochanie, zobacz szybko, ale mi ładna kaczka wyszła”)

Nic lepszego nie ma
Internet nie pomieści wszystkich “bo”. Ale one są. Zamiast narzekać i marudzić – cieszmy się z tego, że mamy dzieci. I podziękujmy im od czasu do czasu. Nic lepszego nie mogło nas spotkać.
Trwa ładowanie komentarzy...