19 powodów, dla których lepiej żyć bez faceta

Fot. 123RF Zdjęcie Seryjne
W restauracji, gdzie robią najlepszy czarny makaron z owocami morza - taka rozmowa (przepraszam, że podsłuchiwałam):

- Chyba pojadę sama - Brunetka.
- A co z M? - Blondynka.
- Nie wiem. Chyba nie lubię z nim wyjeżdżać.
- To chyba nie jest dobrze między Wami?
- Nie, dlaczego? Po prostu wnerwia mnie na urlopie.
- A w domu Cię nie wnerwia?
- Też. Czasami. Szczególnie jak zostawia skarpetki na środku sypialni.
- Fuj. Dobrze, że nie mam tego problemu - Blondynka.
- No tak. I możesz wychodzić wieczorami - Brunetka.
- Hmmm. Ostatnio mam zaje… wieczory.
- Z tym Latynosem?
- On nie jest żadnym Latynosem! Ma tylko ciemną karnację. Ale ma też inne atrybuty....



Pozwolicie, że tutaj przerwę tą bezczelnie podsłuchaną, ale jakże ciekawą! konwersację... Jednak po wyjściu z restauracji, nie mogąc zasnąć od trawionego „morza“ we mnie (oprócz makaronu zjadłam 3 kawałki bułki z oliwą, tiramisu i wypiłam 3 kieliszki wina) - próbuję rozstrzygnąć w swojej głowie, czy lepiej żyć samej czy z facetem. Następnego dnia robię sondę wśród koleżanek.

I oto, co wyszło.

19 powodów, dla których lepiej żyć samej:

1. Brak regularnych kontaktów z Teściową. Brak teściowej w ogóle. Brak wizyt w niedzielne popołudnie u Teściowej. Brak cytowań Teściowej. 2. Czysta lodówka. Co oznacza brak zwojów kiełbasianych na półce. Plus parówek, ketchupu, piwa.
3. Czysta podłoga. Czyli nieobecność na niej kiedyś-białych skarpetek porozrzucanych gdzie popadnie. Ewentualnie bokserek tudzież slipów.
4. Powrót romantycznych komedii. Wieczory pod kocem, przy winku, a na ekranie „Notting Hill“ lub „Uciekająca Panna Młoda“. Alternatywnie: „To właśnie miłość“ lub „Masz wiadomość“.
5. Pożegnanie Ligi Mistrzów. Koniec meczów lub odgłosów z boiska przebijających przez ściany drugiego pokoju. Koniec okrzyków, wyzwisk, podskakiwania na kanapie, plucia chipsami.
6. Koniec chipsów.
7. Spokojny sen. Nieprzerwany pochrapywaniem lub chrapem niedźwiedzia. Błogosławiona ciszo!
8. Spanie z psem. Wreszcie. Bez tłumaczenia, że on nie jest ważniejszy. Że to malutki jamniczek. Że nie ma brudnych łap.
9. Comeback flanelowej pidżamy. Wytartego t-shirta. Lub białych (czystych) skarpet. Do snu. I w trakcie chandry.
10. Powrót chandry. Pełnoobjawowego PMS’u. Tych momentów beznadziei, gdy tylko chce się wyć. I wreszcie można wyć jak wilk nocą do księżyca.
11. Wznowienie salonu kosmetycznego w sypialni. Maseczka na twarzy bez pokrzykiwania „Nie strasz!“. Malowanie paznokci bez narzekania na zapach acetonu. Depilacja gdzie chcesz i kiedy chcesz.
12. Porządek w szafie. Sezonami. Kolorami. Według wzoru. I wszystkie wieszaki dla Ciebie!
13. Rozmowy z przyjaciółkami o 22.00 w nocy. Bez ściszania głosu. Bez tłumaczenia, dlaczego o tej porze wali jej się świat. I dlaczego nie rano.
14. Piątki/soboty na mieście. Bez kontrolnych telefonów. Bez wyjaśniania, dlaczego tak późno wracasz. I dlaczego piłaś. I z kim. I po co.
15. Zakupy bez umiaru. Bez udawania, że to „staaaare“, „z przeceny“, „z ciuchlandu“. 16. Brak kompromisów. We wszystkim. Począwszy od tego, gdzie ma stać lampa, a skończywszy na planach wakacyjnych. Temat rzeka. 17. Brak udawanych orgazmów. Udawania, że stara „metodyka“: szyja, piersi, kawałek brzucha - działa jak najlepszy afrodyzjak. Nie działa. JUŻ nie.
18. Witaj Świecie Randek! Rozbudzanych nadziei. Zauroczeń. Motyli w brzuchu. Marzeń. Diet miłosnych-cud. Kwiatów. Teatrów. Kin. Spontanicznych wyjazdów. Prezentów. Listów (papierowych nawet). 240 SMS‘ów dziennie. Komplementów. Zachwytów. Odkryć. I rozczarowań. Tak, tak, tego też.
19. Ale przede wszystkim poczucia WOLNOŚCI. Że (prawie) niczego już nie musisz. Rozumieć. Tłumaczyć. Przewidywać. Robić. Być.
Zabrakło jednego do dwudziestu. Podpowiesz? ☺
Ps. Nie atakujcie mnie za jednostronność, bo już szykuję X powodów, dla których warto żyć z facetem :-)
Trwa ładowanie komentarzy...