„Dodaj znajomego” – nie hejtuj!

Fot. Materiały prasowe
Ruszyła niedawno ogólnopolska kampania „Dodaj znajomego”. Ma ona uświadomić dzieciom i młodzieży negatywne skutki hejtowania i zachęcić do przeciwstawienia się niewłaściwym zachowaniom w sieci. O tym czym jest hejt, jak się przed nim bronić, na co zwracać uwagę i skąd pomysł na akcję odpowiadają jej inicjatorzy – Marta Grant z Disney Channel i Łukasz Wojtasik z Fundacji Dzieci Niczyje.

Czy hejt to jest rzeczywiście poważny problem?

Łukasz Wojtasik, Fundacja Dzieci Niczyje: Od ponad 10 lat Fundacja Dzieci Niczyje zajmuje się kwestią zagrożeń dzieci i młodzieży w Internecie. Problem hejtu obserwujemy od dawna – jest on zjawiskiem, które istnieje niezależnie, ale towarzyszy także innym zagrożeniom na przykład cyberprzemocy. Nie trzeba się specjalnie starać, żeby napotkać na hejt w sieci. Niemal na każdym forum dyskusyjnym i w serwisach społecznościowych jest bardzo wiele krzywdzących wypowiedzi i komentarzy. Badania pokazują, że 40% dzieci w wieku 12-17 lat spotkało się z różnymi formami agresji werbalnej w sieci. 20% młodych ludzi pada natomiast ofiarą cyberprzemocy, której towarzyszy zazwyczaj agresja werbalna.

Czym się różni hejt od cyberprzemocy?

Ł.W: Mówiąc o hejcie, tak naprawdę mówimy o bardzo szerokim zakresie działań w internecie. Hejtem może być złośliwa, zaczepna odpowiedź, komentarz. Możemy na to spojrzeć i pozostać obojętnym, ale w szerszym ujęciu są to działania, które zaśmiecają internet, utrudniają korzystanie z niego, choć niekoniecznie muszą być zagrażające. Natomiast w węższym ujęciu hejt, to agresja, która jest kierowana wprost do określonej osoby i może być elementem cyberprzemocy. Mówimy o niej wtedy, gdy ofiara spotyka się w internecie z permanentną i powtarzającą się przemocą, często ze strony kilku osób. Hejt, czy inaczej agresja słowna, zazwyczaj jest składową cyberprzemocy.

Jakie są konsekwencje hejtu?

Ł.W:Czasami wulgarne treści mogą być odbierane jako standard i pozostawać obojętne. Jednak nawet pozornie błahe komentarze mogą kogoś bardzo skrzywdzić, ponieważ, w szczególności dla młodych ludzi, grupa rówieśników jest bardzo ważnym punktem odniesienia. Pozycję w grupie wyznacza ilość lajków, znajomych i osób komentujących ich posty.


Czasem wyjątkowo obciążająca i stresowa jest dla dziecka sytuacja, w której komentarze pod jego adresem są negatywne lub źle oceniany jest jego wygląd i to co robi. Tak samo dzieje się gdy ubywa mu znajomych i lajków. Czasami ofiary cyberprzemocy przechodzą załamanie nerwowe, a w skrajnych przypadkach są to nawet próby samobójcze. Sytuacje, które wydają się dla nas błahe, bardzo często dla dzieci związane są z hejtem, który krzywdzi je psychicznie.

Jaka grupa wiekowa jest szczególnie narażona na ten problem?

Ł.W: Interakcja w sieci, udział w forach dyskusyjnych, komentowanie, to jest zachowanie charakterystyczne dla starszych dzieci i nastolatków. W zasadzie już od najmłodszych klas szkoły podstawowej, dzieci biorą udział w życiu społeczności internetowych, przez które się komunikują. Z jednej strony można powiedzieć, że starsi częściej mogą się spotkać z hejtem, ale z drugiej strony to młodsze dzieci są bardziej narażone na negatywny wpływ hejtu.

Są bardziej wrażliwe na tego typu komentarze, ponieważ jeszcze nie są uodpornione na fakt, że jest to specyfika Internetu. Szczególnie jeśli dotyczy to oceny ich wyglądu i podważa ich poczucie własnej wartości oraz wizerunek w grupie rówieśniczej.

Czy nie zaskoczyło Was, że na profilu Disneya w mediach społecznościowych, gdzie spotykają się osoby, które mają wspólne zainteresowania, wspólnych idoli, potrafią tak sobie wzajemnie „dopiec”?

Marta Grant, The Walt Disney Company: Bardzo nas zaskoczyło to, że właśnie osoby, które tyle łączy, potrafią tak siebie nawzajem nie znosić i potrafią naprawdę uderzać w swoje bardzo słabe punkty. Intensywnie zaobserwowaliśmy to podczas konkursu na naszym oficjalnym profilu na Facebooku. Relacjonowaliśmy poszczególne etapy tego konkursu, także podsumowanie ze zdjęciami zwyciężczyni. Wtedy inne dzieci zaczęły w bardzo, bardzo niemiły sposób wypowiadać się na jej temat. To było dla nas zupełnym zaskoczeniem, nie spodziewaliśmy się tego.

Dziewczynka nie miała konta na Facebooku, korzystała z profilu swojej mamy. I właśnie jej mama zareagowała. Opublikowała post, w którym napisała, że takie zachowanie nie jest miłe i że na pewno żadnej z nich, bo to głównie były dziewczynki, nie byłoby przyjemnie, gdyby o nich ktoś takie rzeczy mówił. To był pierwszy sygnał dla nas, że rzeczywiście coś jest nie tak.

Oczywiście, wcześniej na YouTube wielokrotnie widzieliśmy różnego rodzaju niewłaściwe komentarze, ale to jest nieco inne środowisko. Zawsze z dużą ostrożnością podchodziliśmy do tego typu rzeczy i uważnie im się przyglądaliśmy, ale ta sytuacja była dla nas graniczna. Podjęliśmy decyzję, że rozpoczniemy stanowcze przeciwdziałanie temu zjawisku, pokażemy dzieciom, że to nie jest dobre zachowanie, że nie można się w ten sposób do siebie odnosić.

Jakie są Wasze obserwacje w kwestii reagowania dzieci na hejt w Internecie? Czy są jakieś dobre strategie radzenia sobie z tym problemem?

Ł.W: Nasze doświadczenia, to działania Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, gdzie często tego typu przypadki są zgłaszane. Z jednej strony pokazują, że to zjawisko faktycznie występuje i dzieci mają z nim problem, ale z drugiej strony, że jednak młodzi ludzie potrafią szukać pomocy. To jest bardzo ważne i staramy się to przekazywać w naszych działaniach edukacyjnych. Zarówno do ofiar, jak i świadków hejtu, apelujemy, żeby nie pozostawali bezradni i obojętni. Wskazujemy jak szukać pomocy, ale też i jak udzielić wsparcia rówieśniczego ofiarom hejtu. Radzimy, by nie przyłączać się do hejtu, bo czasami jest taka pokusa, czasami jest to traktowane jako jakiś żart, a w grupie też łatwiej jest działać przeciwko komuś, nawet przeciwko koledze z klasy.

Mówimy: Nie przyłączaj się, ale też udziel wsparcia. W roli świadka można szukać pomocy u dorosłych – rodziców, nauczycieli itp. Przy reagowaniu ważne jest , aby nie robić tego w sposób przemocowy - nie odpowiadać przemocą na przemoc, hejtem na hejt. Wtedy przemoc eskaluje, może osiągnąć poziom cyberprzemocy, a to może się skończyć źle.

M.G: Dostajemy wiele komentarzy na temat kampanii. To są bardzo pozytywne opinie, co oczywiście cieszy, ale dużo jest takich, które mówią „no właśnie, tak się człowiek czuje”, „nie chciałbym się tak poczuć”, „dużo daje do myślenia”, „no, może teraz wszyscy, którzy hejtowali to się zastanowią”. Mam nadzieję, że dzieci, które nie mogą się odnaleźć w tym wszystkim, dzięki tej kampanii poczują się silniejsze.

Ł.W: Komunikacja zapośredniczona - wtedy, kiedy nie widzimy ofiary – stwarza korzystniejsze warunki do tego, aby działać przeciwko komuś. Ten spot i ta kampania sprowadza to na poziom zrozumiały też dla dzieci. Pokazuje mechanizm, że robimy coś, czego tak naprawdę nie chcielibyśmy zrobić w świecie rzeczywistym, poza internetem, czy coś czego byśmy się wstydzili. To jest bardzo ważne i ten feedback też to potwierdza, że to faktycznie działa.

M.G: Liczyliśmy, że ta kampania, spotka się z zainteresowaniem i że będzie miała pozytywny wydźwięk, ale przerosło to nasze oczekiwania, bo jednak mimo wszystko jest to grupa bardzo wymagająca. To dzieci, które z łatwością mówią, to mi się podoba, a to mi się nie podoba. Czekaliśmy jaka będzie pierwsza reakcja i rzeczywiście jest ona świetna. Kontaktuje się z nami wiele osób, które mówią, że cieszą się, że taka kampania powstała i pytają o szczegóły.

Ł.W: Ten odzew w sieci, ale też zainteresowanie mediów tematem i kampanią pokazuje, że jest to jeden z tych problemów, który przez wszystkich jest w jakiś sposób uświadamiany i uznawany za ważne zjawisko. Naprawdę nie jest tak, że ktoś się dopiero obudził i usłyszał o tym. Po prostu do tej pory problem był zaniedbywany i niepodejmowany w debacie publicznej, oddziaływaniach rodzicielskich czy szkolnych. Bardzo cieszymy się, że tą kampanią zachęciliśmy do działania i do refleksji.

Czy The Walt Disney Company prowadzi takie działania skierowane przeciw hejtowi w innych krajach?

M.G: Od dłuższego czasu Disney prowadzi w Stanach Zjednoczonych kampanie ogółem przeciw przemocy, wszelkiego rodzaju np. przemocy w szkole, ale jest też mowa o przemocy w sieci. Naszą kampanią „Dodaj znajomego” zainteresowały się też inne rynki w Europie, liczymy na to, że za chwilę nasz spot zobaczymy też w innych krajach. Na pewno pojawią się one w Czechach i na Węgrzech, ale nad kampanią opartą na naszej koncepcji pracuje także zespół we Francji. Cieszy nas, że nasz pomysł pójdzie w świat.

Jaka jest granica między negatywnym komentarzem a hejtem?

Ł.W: Przede wszystkim różnicą jest forma, ale i to w kogo lub co celuje komentujący. Bardzo często możemy się nie zgadzać z tym, co mówi osoba i zamiast to skorygować i powiedzieć jak jest faktycznie, oceniamy człowieka. Bardziej koncentrujemy się na epitetach, niż na treści samej wypowiedzi. Ten temat można zobaczyć szerzej – pojawia się tu kwestia edukacji nt. wyrażania siebie i własnych opinii. Bardzo ważna jest tu rola szkoły, nie powinniśmy mówić młodzieży tylko o zagrożeniach, ale też o tym jak właściwie korzystać z sieci.

Dlatego też elementem kampanii „Dodaj znajomego” są przygotowane specjalnie scenariusze zajęć edukacyjnych do wykorzystywania przez nauczycieli. Są one oparte na spocie, który jest częścią kampanii i dotyczą szerokiego kontekstu tematu hejtu, zachęcają dzieci do dyskusji, dotykają ich emocji. Pracując nad tym filmem uświadamiają sobie, co to znaczy być ofiarą, dlaczego nie warto być sprawcą, ale też szerzej - jak się komunikować w internecie i jak się spierać i polaryzować w kulturalny, niekrzywdzący spokój.

Wielu rodziców nie ma świadomości co się dzieje w sieci, kiedy dla ich dzieci to środowisko naturalne. Na co rodzice powinni zwrócić uwagę, jak powinni rozmawiać ze swoimi dziećmi?

Ł. W: Zwraca się uwagę, że duża różnica pomiędzy świadomością rodziców i dzieci już nie jest aż tak aktualna jak kiedyś. Teraz rodzice tych kilkuletnich czy kilkunastoletnich dzieci to osoby, które dobrze znają internet i zjawisko hejtu, bo sami go doświadczają lub obserwują. To, że znają i wiedzą nie oznacza, że podejmują działania wychowawcze w tym kierunku. A to bardzo ważne.

Rodzice powinni rozmawiać o tak zwanej netykiecie, czyli kulturze w sieci. Powinni pokazywać, że te zasady kultury, które obowiązują w świecie, obowiązują też w internecie. Warto uwrażliwić dzieci na temat cyberprzemocy, pokazać że pozornie niewinny żart może kogoś naprawdę mocno skrzywdzić. Warto też mówić jak się zachowywać, gdy jest się ofiarą hejtu. Bardzo ważna jest rozmowa, ustalenie zasad i przede wszystkim przekazanie dziecku informacji, że zawsze, jeśli dzieje się coś nie tak, może u dorosłej osoby, rodzica szukać pomocy.

Jak mogą sobie radzić z hejtem lokalne podmioty – szkoły, koła, małe społeczności, które prowadzą swoje strony, na których jest możliwość wymiany komentarzy?

M.G: Co warto zrobić to na pewno zakomunikować, że się pewnego typu zachowań nie akceptuje. Jako Disney monitorujemy wszystkie komentarze i wpisy i dajemy ostrzeżenia, że dany komentarz nie jest właściwy i że powinien zostać wycofany. Jeśli ktoś hejtuje nadal, to usuwamy takie komentarze. My dajemy forum do wypowiadania się, ale musimy się wszyscy stosować do panujących zasad.

Ł.W: Moderacja jest bardzo ważna, ale jest też wiele pozytywnych przykładów, kiedy odpowiedzialność za porządek na forum oddaje się młodym ludziom. Wtedy oni sami są moderatorami i sami dbają o to, by nie pojawiały się nieodpowiednie treści. Wtedy z jednej strony uczą się tego, a z drugiej dają przykład swoim rówieśnikom, bo modelowanie rówieśnicze w takim wieku jest bardzo ważne - rówieśnicy częściej są autorytetami niż dorośli.

Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej i pod specjalnym numerem telefonu 116 111
Trwa ładowanie komentarzy...