Suma wszystkich strachów, czyli czego boją się rodzice

Fot. [url=http://skroc.pl/980c1]Paul Townsend[/url] / [url= http://goo.gl/OOAQfn]CC BY[/url] Obawy o przyszłość dziecka są naturalne dla każdego rodzica
Fot. Paul Townsend / CC BY Obawy o przyszłość dziecka są naturalne dla każdego rodzica
Strach niejedno ma oblicze, ale gdyby miał mieć jedno, to byłoby to oblicze dziecka. Nie jakiegoś tam dziecka, tylko naszego. Bo nikt, nigdy i nigdzie nie potrafi się tak bać, jak rodzic o dziecko.

Poprosiliśmy w MamaDu kilku rodziców dzieci z jednego z warszawskich przedszkoli o odpowiedź na pytanie: “Czego się najbardziej obawiasz jak myślisz o swoim dziecku?”. Obiecaliśmy, że wypowiedzi będą anonimowe i nie będą ich “identyfikować”.

Wśród rodziców: prawnik, dziennikarz, kierowca, kierownik sklepu RTV, budowlaniec… W miarę szeroki przekrój społeczny. Ich obawy są uniwersalne – niezależne od miejsca, czasu i statusu. W każdej wypowiedzi uderza myślenie o przyszłości i strach, że mimo rodzicielskich starań dziecko spotka na swojej drodze przeszkody, na których pokonanie nie będzie odpowiednio przygotowane.

Mama Błażeja: Prymitywne bogactwo
Myślę o Błażeju i boję się, że spotka w życiu mnóstwo ludzi, którzy troszczą się tylko o siebie. I ta ich troska będzie dla niego znacznie bardziej atrakcyjnym sposobem na życie, niż jakaś wrażliwość i empatia, którą staramy się mu wpoić. Pozory bogactwa, jakieś nowe BMW i wielkie apartamenty staną się celem i punktem odniesienia. Powodem zazdrości i przedmiotem dążenia. Z potrzeby zmiany świata za wszelką cenę zostanie tylko cena, a potrzeba zniknie. Wolontariat kojarzyć się zacznie z frajerstwem, a bezinteresowna pomoc stanie się formą oskymoronu.

Tata Ewy: złych nauczycieli Najbardziej, to boję się, że będzie miała takich nauczycieli, którzy skutecznie i metodycznie oduczą go chęci zdobywania wiedzy i poznawania otoczenia. Zabiją ciekawość i zrozumienie, a nauczą jedynie bezmyślnego zakuwania dat, wzorów i części zdania. Zakuć, zaliczyć, zapomnieć, a z czasem jeszcze zapić.


Tata Piotrka: Bezsensowna korporacja My to się boimy, że Piotrek trafi w przyszłości do jakiejś wielkiej korporacji, gdzie wtłoczony w sztywne korpo–przepisy, korpo–regulacje i korpo–żargon będzie codziennie zasuwać nad kolejnym projektem przez 12 godzin na dobę. I nie znajdzie czasu, aby się zatrzymać i zobaczyć, że to co robi nie wnosi do świata żadnej realnej wartości. Będzie robił jakąś kolejną opinię prawną, kolejną konsultację podatkową, czy 258. odcinek jakiegoś serialu. I tak do emerytury. Pełno dookoła nas takich ludzi i każdego dnia widzimy jak wielkim marnowaniem życia jest takie jego spędzanie.

Mama Stasia: braku pokory Tego, że jeśli zarobi dużo pieniędzy, to straci w sobie pokorę wobec rzeczywistości i uważność wobec innych ludzi.

Tata Zosi: konformizmu
Tego, że – jak ja – przestanie się dziwić i protestować, a zacznie przystosowywać i korzystać. I dorobi sobie do tego jakąś śliczną, pasującą ideologię, która w mig odpowie na wszystkie trudne pytania.

Mama Kuby: degradacji środowiska
Tego, że przy obecnym tempie niszczenia środowiska za 20, 30 lat świat będzie miejscem, w którym dostęp do świeżego powietrza, czystej wody i pozbawionego chemii jedzenia będzie prawie niemożliwy.

Tata Kacpra: że w Polsce nie da się żyć Boję się tego, że Polska stanie się w końcu miejscem, w którym służba zdrowia, gospodarka, zadłużenie, debata publiczna i kapitał społeczny osiągną poziomy tak niskie w porównaniu z resztą Europy, że emigracja stanie się jedynym rozsądnym rozwiązaniem. I wcale nie znajdę argumentów, żeby przekonać Kacpra, że warto zostać.

Tata Basi: braku szczęścia Tego, że w pędzie zapomni, żeby być szczęśliwa.

Strach ma oczy dziecka
Strach ma wielkie oczy i dla wielu rodziców są to oczy jego dziecka. Każdy boi się trochę o coś innego, a trochę o to samo. Mama/tata wiedzą, jak wiele w przyszłości dziecka zależy od nich samych. I tego też się boimy – że nie damy rady, a to wychowanie to nie do końca wyjdzie tak, jak powinno…
Trwa ładowanie komentarzy...