Zakochana para Jacek i Barbara! Czy o pierwszych miłościach naszych dzieci powinniśmy rozmawiać nad talerzem zupy?

Fot. Pixabay / http://bit.ly/1b7o7qm / CC0 Public Domain / http://bit.ly/CC0-PD
Usłyszeliście już od swojego dziecka: Mamo, wiesz co, chyba się zakochałem? Albo: Mamo, a Bartek się dziś do mnie uśmiechnął? A może syn zaczerwienił się na wspomnienie imienia jednej z koleżanek z klasy?

Nie wstydź się!
Dzieci zakochują się już w przedszkolu. Z powagą i dumą oznajmiają zdumionym z początku rodzicom, że mają męża lub żonę. Kamila, mama Rafała:



— Pamiętam, że w przedszkolu mój syn nieustannie bawił się z Marysią, cały czas o niej opowiadał. Pewnego dnia przyszedł i z dumą powiedział, że wzięli ślub i są małżeństwem. Walczyłam ze sobą, aby się nie roześmiać i zachować tak jak on powagę. Zgodzicie się, że nic tak nie śmieszy rodziców, jak to, gdy ich dzieci próbują być dorosłe. Tak też jest w przypadku uczuć.

Ile razy wasze dziecko było przepytywane przez dziadków bądź ciocie: A masz już narzeczoną/narzeczonego? Zakochałeś się? Podoba ci się jakiś kolega z przedszkola? Jaki sens maja takie pytania? Otóż najczęściej bywają pretekstem do towarzyskich żartów. I jeszcze rzucone: No nie wstydź się! Jak tu się nie wstydzić, gdy z uczuć żartuje się nad schabowym? A gdyby postawić się tak w sytuacji dziecka, które powierza nam swoją czasami pierwszą wielką tajemnicę?

Oczywiście, że nie sposób się nie uśmiechnąć, gdy sześciolatek opowiada o swoich planach matrymonialnych, ale może niech te plany pozostaną na razie informacją znaną tylko Wam, o której nie będzie się rozpowiadać podczas obiadu u teściowej, albo imienin u ciotki.
Joanna Sapletta – Lewandowska
psycholog dziecięcy

Nie możemy zawstydzać dziecka wyśmiewaniem jego uczuć, zwłaszcza, gdy jest przy tym obecne. Należy pamiętać, że dziecko wyrażając swoje uczucia, mówi o tym, co naprawdę czuje, nie wymyśla niczego, tylko naprawdę przeżywa.

Masz motyle w brzuchu?
Zakochałeś się? I jak się czujesz? Bo wiesz, gdy ja się zakochiwałam, to czułam takie motyle w brzuchu. A jaki ona ma kolor włosów, oczu? Co ci się w niej/nim podoba? Takimi pytaniami możemy łatwo pokazać dziecku, że jest traktowane przez nas poważnie. Jeśli jeszcze sami zdecydujemy się na zwierzenia i powspominamy: Eh, ten Piotrek. Leżakował obok mnie w przedszkolu i śpiewał mi piosenki, a Adam aż do trzeciej klasy nosił mi tornister do domu. To z pewnością nasze zakochane dziecko poczuje się bezpiecznie ze swoimi uczuciami i swoim wyznaniem To też test dla rodzica – czy umie dochować tajemnicy. Trzeba bowiem pamiętać, że nawet na zaufanie u własnego dziecka trzeba zapracować.
Jesteś jeszcze za mały
Nie umniejszajmy znaczenia tej pierwszej miłości i każdej kolejnej. Kto wie lepiej niż my dorośli, że takich zakochań będzie jeszcze bardzo dużo, a ich liczba i intensywność zależeć będzie od potencjału kochliwości naszego syna lub córki. Przeżywajmy te uczucia z nimi. To są przecież pierwsze próby budowania głębszych relacji. Dzięki takim wyznaniom możemy nauczyć nasze dziecko, jak radzić sobie z zawodem miłosnym. Często można spotkać się z opinią, że bagatelizowanie miłości u młodszych dzieci jest reakcją obronną rodzica, że mama żartując z emocji swojej córki chce ją ochronić przez rozczarowaniem, czy bólem rozstania. Warto przyjrzeć się sobie, zastanowić nad własną reakcją.

Mam nadzieję, że nie trzeba w tym momencie podkreślać, że mówienie: I po ci to, jeszcze nie raz się zakochasz. Jesteś jeszcze za mały na zakochiwanie się. Pamiętaj, że ta druga osoba może cię zranić, może wyrządzić więcej krzywdy niż by się nam zdawało.
Szkoła uczuć
Potraktujmy zakochanie się dziecka jak do rozmowy o miłości o tym, czym jest zauroczenie, czym zakochanie:

— Wiesz, jak byłam w twoim wieku, to bezustannie się zakochiwałam. Najczęściej to było zauroczenie, bo mijało dość szybko, zwłaszcza wtedy, gdy spotkałam innego świetnego chłopaka. Uczmy nasze dzieci na ich własnym przykładzie szanować uczucia innych, a nie je wyśmiewać, co niestety często ma miejsce wśród rówieśników. Komu z nas nie przypięto przynajmniej raz łatki: Zakochana para Jacek i Barbara. Nie było miło być bohaterem tego wierszyka, prawda? Jednak przykład idzie z góry, więc jeśli my będziemy żartować z uczuć naszych dzieci, to one będą żartować ze swoich kolegów i koleżanek.

To przecież dorośli są odpowiedzialni za to, aby nauczyć swoje dzieci nazywać uczucia. Dlatego warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż dla większości dzieci, jeśli już Wojtkowi podoba się Kasia, to stanowią oni parę. Może warto wytłumaczyć, ze podobanie się, to nic złego. To, że ktoś się komuś podoba jest rzeczą zupełnie naturalną. Z pewnością nie musi być powodem do żartów. Nadchodzi wiosna, najbardziej miłosna pora roku, która sprzyja zakochiwaniu się. Zatem niech nie zdziwi nas fakt wzięcia ślubu naszego przedszkolaka lub pokazany w tajemnicy list od kolegi z drugiej ławki. Uśmiechajmy się, ale nie śmiejmy. I zazdrośćmy, bo kto wie, może dzięki miłościom naszych dzieci sami przypomnimy sobie, jak to jest czuć wiosenne motyle w brzuchu.
Trwa ładowanie komentarzy...