Chcesz być szczęśliwa i mądrzejsza? Kochaj inne kobiety

Fot. BhaktiCreative/http://bit.ly/1Fu8Id5/CC BY/http://bit.ly/1Bkj7qI
Nie lubię Dnia Kobiet, ale lubię czytać i słuchać o kobietach. Wierzę, że druga kobieta to największa siła naszego życia. Że dzięki nim możemy stawać się mądrzejsze, pewniejsze, lepsze. Możemy osiągać sukcesy.

Niedawno jedna z moich znajomych powiedziała: „Nie przyjaźnię się z kobietami, bo są złe i wredne". Przytkało mnie. I takie rzeczy mówi kobieta? Jak mężczyźni mają nas cenić jako grupę, kiedy my tak często stajemy przeciw sobie?



Podobno kobieta uczy się kochać inne kobiety dzięki matce. Jeśli masz jej miłość, wsparcie, przyjaźń – w dorosłym życiu też będziesz szukać bliskości kobiet, będziesz im ufać. Wszystko dlatego, że twoje pierwsze doświadczenie z osobą tej samej płci było dobre.

Ale przecież życie to nie psychologiczne teorie – historie bywają różne. Znałam i znam kobiety przez matki zniszczone, które znajdują inne wspaniałe kobiety: przyjaciółki, nauczycielki. I i tak budują wspaniałe relacje z innymi kobietami.

Z okazji Dnia Kobiet, ja wielbicielka innych kobiet, postanowiłam wypisać rzeczy, których możemy się od siebie wzajemnie uczyć. Możemy, pod jednym warunkiem – nie zamykamy się na to. Nie wszystkie te rzeczy muszą być dla nas dobre i łatwe. Wszystkie są jednak potrzebne do tak ważnej rzeczy jak rozwój.

Uczymy się więc:

Inności
„Kobiety są empatyczne", „Są wrażliwe". Są takie i siakie. Im jest starsza, tym bardziej rozczulają mnie te teorie. To nieprawda, że są cechy przypisane kobietom, nawet jeśli statystyczna kobieta jest bardziej wrażliwa niż statystyczny mężczyzna. Kobiety są różne, tego uczą nas przyjaźnie. I to piękna lekcja– tolerancji, zrozumienia, akceptacji. Coś co my uważamy za kobiecość dla drugiej z nas może być nadmierną emocjonalnością i egzaltacją. Coś co dla tej drugiej jest fundamentem kobiecości (np. dbanie o dom) dla nas jest staroświeckie. W ten sposób uczymy się, że to co uważamy za prawdę o świecie – jest tylko i wyłącznie naszą prawdą.

Piękna
Dbania o siebie, ubierania, malowania – i wszystkich tych rzeczy które dla jednych kobiet są ważne, dla innych nie. Ale to prawda, że nikt tak nie motywuje i nie inspiruje do dbania o siebie jak druga kobieta. Szczególnie piękna. Zresztą przecież piękno to nie tylko uroda, to energia. Dzięki kobiecie A. zrozumiesz, że piękno to nie tylko szczupła sylwetka, dzięki B, że piękne jest ćwiczyć, dzięki C. jak ważne jest, by się śmiać. D. nauczy się, że piękno to po prostu ekspresja.

Siły
Moją największą nauczycielką w tej dziedzinie była babcia. No i mama. Babcia, która ciężko chora, dwa tygodnie przed śmiercią szorowała okna, bo twierdziła, że nie można się poddawać. Mama, bo…. Bo mama. Każda z nas może uczyć się od innej kobiety siły. Siły do zmian życia, a czasem trwania w starym życiu. Do kariery, ale też jej braku (bo przecież pięknym wyborem jest też dom i rodzina). Do ciężkiej pracy, do wolności, niezależności, albo do poświęcenia. Wszystko jest piękne, pod warunkiem, że wiemy, że to nasz wybór.

Macierzyństwa
Dobrze jest patrzeć na inne matki, obserwować je. Kiedyś to było naturalne – inne, starsze kobiety w rodzinie pokazywały, jak opiekować się dziećmi, jak być matką. Pomagały też, wspierały, odciążały. Były drogowskazem. Już Clarissa Pinkola Estes, autorka książki „Biegnąca z wilkami" (biblii świadomej kobiety) pisała o tym, że dziś kobiety, pozbawione tej wspólnoty, mają dużo trudniej. Możemy to zmienić. Wystarczy otwartość.

Na początku jest refleksja: jakie mam słabości jako matka? Co mogę wziąć od drugiej kobiety? Co w niej podziwiam, jaką sama matką chciałabym być? Potem wystarczy pytać: jak to robisz? Poradź. To trudne, bo czasem trzeba odrzucić wstyd, że mamy poczucie, że ktoś w jakiejś roli jest – być może – lepszy od nas. Ale warto. Zmieniamy się przecież całe życie. Roli matki też uczymy się całe życie.

Rywalizacji
Dlaczego wstydzimy się o tym mówić? Rywalizacja to część życia, jakbyśmy temu nie zaprzeczały. Walczymy z innymi kobietami (szczególnie, gdy jesteśmy młode) o innych mężczyzn, o pozycję w hierarchii społecznej, o pracę. Czasem rywalizujemy częściej, czasem rzadziej. I może nie chodzi o to, żeby temu zaprzeczać tylko, żeby umieć się z tym pogodzić. A z bliskimi kobietami szczerze o tym rozmawiać. Moja przyjaciółka lubi powtarzać; „jestem samicą alfa". Złościło mnie to. Że co, przepraszam, ja nie jestem? Potem pomyślałam, że rywalizując z innymi kobietami możemy poznawać swoje mocne i słabe strony.

Uczymy się, że nie można zawsze wygrywać, być najlepszą we wszystkim. Im jesteśmy starsze, rozumiemy to lepiej. Dzięki (tak właśnie dzięki) innej kobiecie dla której porzuca nas ukochany facet, dzięki przyjaciółce, która się od nas odwraca, czy dzięki koleżance w pracy, która po prostu jest w czymś od nas lepsza. Czasem to przegrana nas buduje. Co więcej, nabieramy odwagi. Koniec z panią szarą myszą. Zaczynamy walczyć o swoje – bo widzimy, że niektóre kobiety to potrafią.

Samoświadomości
Nie ma nic piękniejszego niż kobieta, która wie czego chce od życia. I kim jest. To też zwykle przychodzi z wiekiem. Dlatego tak uwielbiałam zawsze wywiady ze starszymi aktorkami, które już wiedziały kim są. I gdzie są. Za tym idzie – prawie zawsze – wewnętrzny spokój, tolerancja dla innych. Przecież jeśli sama wiesz gdzie jesteś, nie musisz wrzeszczeć na kogoś, że jest zupełnie gdzie indziej. Samoświadomość to lata pracy, to czasem ból, i ciężkie doświadczenia. Ale warto szukać takich kobiet, być blisko nich. To motywuje, inspiruje i daje nadzieję, że każda z nas może tam być.

Przemijania
To pewnie jedna z najtrudniejszych lekcji jaką mamy do przerobienia. Nie oszukujmy się, tutaj na razie wciąż przegrywamy z mężczyznami. Trudno mi uwierzyć, kiedy czytam wywiady ze znanymi aktorkami, które mówią, że mają gdzieś pojawiające się zmarszczki i wiotczenie ciała. Przypominam sobie rozmowę z bardzo znaną, piękną, starszą aktorką, która powiedziała: „Pani Kasiu, to zawsze boli, znam mnóstwo starych kobiet. Sama nią jestem. Czasem boli dłużej, czasem krócej. I pytanie co z tym zrobimy, jak zbudujemy sobie nowe życie, już bez tych atrybutów kobiecości".

Często myślę o jej słowach. Dziś, w czasach obsesyjnego kultu młodości, kiedy nie wypada się nam starzeć. Bo to jak przyznać, że już umieramy.

Szukajmy wokół siebie starszych, mądrych kobiet, które mogą być dla nas autorytetem. Które żegnają kolejne etapy życia, zaczynają nowe i pokazują, że świat się naprawdę nie kończy, gdy tracimy gładką twarz. One nie pokazują nam tylko tego, jak się starzeć, ale jak w ogóle godzić się z tym, że tracimy to, co mieliśmy. Że wszystko się zmienia. A przecież zmienia nieustannie.

Z mojej – bardzo subiektywnej– listy to wszystko. Każda z nas ma na pewno swoją. Warto o niej dziś pomyśleć, nawet jeśli nie uznajemy i nie lubimy tego święta.

Tak czy siak,
Wszystkiego najlepszego Drogie Kobiety
Trwa ładowanie komentarzy...