Matka Polka walczy z ZUS-em. "Czy wy mnie zamierzacie zostawić w ciąży bez świadczeń?"

Dwa miesiące temu Marta wygrała z ZUS-em pierwszą sprawę. Sąd uznał, że uczciwie prowadziła działalność gospodarczą. Czekają ją jeszcze dwie sprawy. O zasiłek chorobowy (którego wciąż jej nie wypłacono) i zasiłek macierzyński (też go wciąż nie wypłacono).
Dwa miesiące temu Marta wygrała z ZUS-em pierwszą sprawę. Sąd uznał, że uczciwie prowadziła działalność gospodarczą. Czekają ją jeszcze dwie sprawy. O zasiłek chorobowy (którego wciąż jej nie wypłacono) i zasiłek macierzyński (też go wciąż nie wypłacono). Fot. 123RF
Ona, kobieta, graficzka. Ma: 36 lat, roczną córką, męża pracującego w Irlandii, długi. Nie ma: stałej pracy. I ani jednej złotówki z ponad 60 tysięcy netto zasiłku macierzyńskiego, który zalega jej ZUS. Czuje: żal i frustrację. Mówi: Wytoczyłam ZUS-owi sprawę. Dla nich jestem oszustką, chociaż przez 14 lat uczciwie pracowałam.

Jej codzienność:
– Przeglądam wszystkie kurtki, kieszenie spodni, szukam w szufladach. Może gdzieś leży 20 zł. Dowiaduję się, co to znaczy żyć bez pieniędzy. W ciągu ostatniego roku zdarzyło mi się przez tydzień jeść tylko suche bułki – mówi Marta.

„Sposób na zdobycie zasiłku jest prosty. Bezrobotna przyszła matka zakłada fikcyjną firmę"*

Do firmy M. trafiła 14 lat temu. To była jej pierwsza praca – cieszyła się, że dostała etat (1600 brutto). Szef M . obiecał, że z czasem zarobi więcej. Tylko, że potem tamtego szefa odesłali do innego kraju. Przyszedł drugi, trzeci, kolejny. „Potrzebny jest rozwój" powtarzał każdy z nich. Pieniądze? „Zobaczymy jakie będą wyniki. Na razie trudno coś obiecać".

Obrazki z przeszłości (tysiące podobnych). Piąta rano. Sobota. Marta właśnie wychodzi z agencji. Pracowała 24 godziny. Inny. Marta ma urlop, opiekuje się chorą mamą. Noce spędza przed komputerem. Pracuje.

– Bo trzeba przygotować projekt dla klienta, bo przetarg, bo poprawki. Ale lubiłam swoją pracę. Doceniali kreatywność. Rotacja była jednak duża. Dlaczego nie zmieniłam pracy? Kiedyś na kartce spisywałam „za" i „przeciw", plusów więcej.

Raz chciałam odejść. Ówczesna szefowa wezwała mnie do siebie: „Nie wyobrażam sobie pracy bez Ciebie. Jesteś świetna, nie mogę dać ci wyższej pensji podstawowej, ale za część twojej pracy zacznę ci wystawiać umowę o dzieło". Przez kolejne lata zarabiałam około cztery tysiące złotych. Byłam zadowolona.

„W żadnym przepisie prawa nie jest powiedziane, że nie wolno zatrudniać kobiet w ciąży. Mimo to, jeśli zaszłaś w ciążę niedługo po zatrudnieniu w nowym miejscu pracy lub zostałaś zatrudniona już będąc w ciąży, może spotkać Cię przykra niespodzianka: zostaniesz uznana przez ZUS za osobę, która nie podlega ubezpieczeniu".

W 2013 roku Marta poszła do szefowej i kolejny raz poprosiła o etat. „Jest kryzys, nie mogę. Jeśli zależy Ci na wyższych składkach – załóż firmę. Tak będzie najwygodniej". Sporo jej koleżanek miało działalność gospodarczą. „Taki jest współczesny świat, trudno, myśl o plusach. Musisz mieć dobrą księgową" przekonywały.

Firmę założyła w grudniu. Nowy Rok witała na imprezie u przyjaciółki. Poznała Marcina. W marcu zaszła w ciążę. Szefowa zapewniała: „Nic się nie zmieni, wciąż cię chcemy". Tylko, że miesiąc później szefowa została zwolniona, na jej miejsce przyszła nowa osoba. Marta już nie słyszała:„Wciąż cię chcemy". Słyszała za to: „Jest kryzys. Potrzebujemy cię na 100 procent. Inaczej będziemy musieli znaleźć kogoś na twoje miejsce".

Marta:
– Pracowałam non stop. Przez dziewięć miesięcy byłam raz na zwolnieniu. 10 dni. Miałam dyskopatię, nie mogłam wstać z łóżka. Nawet sikałam do miski. Złożyłam zwolnienie, które ZUS podważył. Dlaczego? Bo podczas kontroli nie było mnie w domu. Nie było, bo leżałam w domu u mamy. W naszym mieszkaniu trwał remont. Pisałam kolejne wyjaśnienia, dzwoniłam. „Wie pani jak Polacy oszukują, a już ciężarne…". „Czy wy mnie zamierzacie zostawić w ciąży bez świadczeń?" – krzyczę do telefonu. „Być może tak" odpowiada pani po drugiej stronie słuchawki.

„Od decyzji ZUS możesz się odwołać. …"

W styczniu Marta rodzi Weronikę. Przez następne tygodnie nie dostaje zasiłku macierzyńskiego. W szufladzie trzyma kolejne pisma z ZUS-u. Biega do urzędu, przedstawia kolejne faktury (jako dowód, że zarabiała), przynosi poprzednie umowy o dzieło od pracodawcy, projekty prac (bo ZUS podważa wiarygodność jej firmy), dyplom z ASP i ukończonych szkoleń dodatkowych.

Marta:
– Czego się dowiedziałam? Że chcę oszukać państwo. Że nie mam żadnych praw, za to obowiązków wobec państwa mnóstwo. W końcu dostałam oficjalną odmowę zasiłku. To też wina pracodawcy, bo umowy o dzieło wysyłał z różnych – przedziwnych - firm. Weronika ma pięć miesięcy, moje oszczędności się kończą. Koleżanki z dawnej firmy przynoszą wielką paczkę. Są w niej pieluchy, kremy, mleko dla dziecka, ubrania. Jestem kompletnie rozwalona.

„Dlaczego pani nie ma oszczędności? Gdzie ojciec dziecka" pyta mnie, na przykład, urzędniczka. Tłumaczę, że wyremontowałam mieszkanie, że utrzymywałam mamę. Na ile mam oszczędzić z czterech tysięcy. Marcin wyjeżdża Irlandii, jest muzykiem, kiepsko z pracą.

Potem myślę: „Po co ja się tłumaczę dlaczego nie mam pieniędzy?! Pracowałam ponad 14 lat". Pożyczam pieniądze od przyjaciół. Czasem w lodówce stoi tylko mleko dla dziecka, ja sama ze stresu straciłam pokarm. Raz w życiu decyduję się iść po zasiłek MOP-su. Widzę alkoholików, narkomankę z dzieckiem. Pan przede mną ledwo mówi, tak jest pijany. „Co ja tutaj robię?!" złoszczę się. A potem płaczę: „Miałam tyle marzeń".

Tata Weronika wysyła z Irlandii tysiąc złotych na kredyt. Mama pożycza mi pieniądze z renty. Ja szukam pracy. Ale w branży kryzys. Dostaję tylko drobne zlecenia. Czuję się przegrana.

„…Jednak procedura odwoławcza może trwać wiele miesięcy, a nawet lat"

Jest marzec 2015 rok. Dwa miesiące temu Marta wygrała z ZUS-em pierwszą sprawę. Sąd uznał, że uczciwie prowadziła działalność gospodarczą. Czekają ją jeszcze dwie sprawy. O zasiłek chorobowy (którego wciąż jej nie wypłacono) i zasiłek macierzyński (też go wciąż nie wypłacono).

Marta nie jest wyjątkiem. Tysiące kobiet walczy o zasiłek.

*Cytaty pochodzą z artykułów dotyczących walki młodych matek z ZUS-em:
- Wyborcza.biz, Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński,
- Fundacja Rodzić po ludzku,

Trwa ładowanie komentarzy...