Synu/córko, nie przestawaj grać! O grach, które czegoś uczą

woodleywonderworks / http://skroc.pl/44f2e / CC BY / http://goo.gl/sZ7V7x
Gry. Każdy rodzic wie, że w głowie już kilkuletniego dziecka czas dzieli się na ten najważniejszy, w którym się w coś gra oraz ten pozostały, w którym zwykle się o grze tylko myśli. Jakiś psycholog pewnie potrafi wyjaśnić dlaczego gry są tak ważne, ale mniejsza tu o powody. Ważne, że gry są dla dzieci... ważne. Jeśli grają na boisku to super, bo sport jest najważniejszy. Ale jak gra przenosi się do komputera/konsoli lub gier planszowych, to wielu rodziców załamuje ręce. Ogranicza, zabrania.

Niepotrzebnie – istnieje na szczęście sporo gier, które są super fajne dla dzieci, a jednocześnie uczą ich lepiej niż niejedna szkoła. W MamaDu rozpoczynamy cykl artykułów, w których prezentować będziemy gry (komputerowe i planszowe), w które warto, aby dziecko grało. A w niektóre w dodatku warto pograć z nim.

Na pierwszy ogień matematyka, której wiele dzieci tak bardzo nie lubi.

Gra planszowa – Superfarmer. To nie tylko fajna gra, ale gra z historią. I to nie byle jaką! Wymyślił ją w czasie II wojny światowej roku polski matematyk Karol Borsuk i w 1943 roku wydał własnym sumptem. Sprzedaż gry miała być sposobem utrzymania rodziny po tym, jak Niemcy zamknęli Uniwersytet Warszawski (to też warto opowiedzieć dzieciom – zawsze to jakiś kawałem historii). Gra została wznowiona w 1997 roku.
W Superfarmera może grać od dwóch do czterech osób. Rzuca się dwoma trochę dziwnymi, dwunastościennymi kostkami. Na każdym z boków jest wizerunek zwierzęcia. Jeśli na obu kostkach wypadną takie same – gracz otrzymuje kartonik z wizerunkiem danego zwierzaka. Hodować w ten sposób można króliki, owce, świnie i krowy. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze cały inwentarz.

Choć wydaje się banalne, to wcale takie nie jest – trzeba nieźle kombinować (liczyć!), aby w odpowiednim momencie wymienić najczęściej występujące króliki na owce, czy świnie na krowę. Całość utrudnia lis i wilk, które od czasu do czasu czyhają na zwierzęta. Czy opłaca się kupić psa, żeby przed nimi uchronił? Mnóstwo matematycznych zadań stoi przed graczami w Superfarmera. Gra jest szybka, bardzo ciekawa, ale najważniejsze w niej jest to, że dziecko dobrze się bawiąc niejako bezwiednie ćwiczy liczenie. Absolutnie warte polecenia - również do gry całą rodziną, bo dorośli nie będą się nudzić.


Gra planszowa Matematyka na Wesoło. Planszówkowa klasyka, w której chodzi o to, aby jak najszybciej dojść z punktu A do punktu B.
Ale w Matematyce… idąc po planszy gracz napotyka różne zadania i trudności, z którymi poradzić może sobie tylko coś licząc. W zestawie jest m.in. 50. kart z pytaniami i zadaniami (od II do V klasy szkoły podstawowej). Zadania są różnorodne, dzięki temu dziecko się nie nudzi.

Ale matematyka to nie tylko liczenie i cyferki. Instytut Badań Edukacyjnych opracował zestaw gier planszowych, w które warto pograć na lekcjach (sic!) matematyki. Oprócz wspomnianego już Superfarmera jest tam m.in. ciekawa gra Hej! To moja ryba.
O co chodzi? Pingwiny-pionki polują na ryby poruszając się po planszy w ściśle określony sposób i próbując wymanewrować rywali. IBE podkreśla, że podczas gry dziecko ćwiczy liczenie i porównywanie liczb, ale także intuicje geometryczne, tworzenie własnej strategii, podejmowanie decyzji oraz analizowanie sytuacji i ocenianie ryzyka.

Trudno też nie wspomnieć o nieśmiertelnym Monopoly, który od dziesięcioleci uczy młodszych i starszych graczy liczenia, planowania i tego, że banki rzadko mylą się na naszą korzyść. To nie tylko nauka matematyki, ale również dobry wstęp do ekonomii.
A przy okazji łatwiej będzie w wakacje dziecku wytłumaczyć, że hotele są drogie...

Matematyki w fajny sposób uczą jednak nie tylko planszówki – uczą jej także gry komputerowe.

Na przykład gra komputerowa STRZEL GOLA w serwisie 100do0.pl. Wielu małych piłkarzy po powrocie do domu z treningu marzy tylko o… piłce nożnej. Ewentualnie grze na komputerze. O nauce myśli wtedy niewiele dzieci i wielu rodziców. Pogodzić ich może serwis 100do0.pl, który prezentuje piłkarskie gry edukacyjne. Każda uczy czego innego, a ta od matematyki nazywa się STRZEL GOLA.
Idea jest prosta – aby strzelić bramkę należy wskazać równanie, którego wynik jest równy liczbie z koszulki strzelającego zawodnika. W zależności od wieku gracza można wybrać łatwiejsze lub trudniejsze równania. Gra dostępna jest również na urządzenia z systemem Android.

Jeśli ktoś woli koszykówkę, to na podobnej zasadzie działa Math Madness.

Takich i podobnych prostych gier przeglądarkowych uczących matematyki jest w sieci całkiem sporo. Większość po angielsku, ale to akurat w nauce liczenia kilkulatkom nie powinno przeszkadzać. Ciekawa jest np. gra Math Journey, w której w drodze do celu dziecko musi pomóc bohaterowi rozwiązać szereg matematycznych przeszkód. Obszerny spis ciekawych i darmowych gier zamieścił jakiś czas temu serwis klasoteka.pl

Warto pamiętać o grach edukacyjnych, bo to prosty i ciekawy sposób na pogodzenie w życiu dziecka tego, co pozornie pogodzić się nie da. Nauki i zabawy. Badania dowodzą, że w ten sposób dzieci uczą się szybciej, lepiej i – co nie dziwi – znacznie chętniej. Miłej gry, zabawy i nauki życzy MamaDu.

PS. Autor artykułu jest właścicielem serwisu 100do0.pl. Niestety właścicielem Monopoly nie... :)
Trwa ładowanie komentarzy...