MEN: Promocja weganizmu najlepszą książka dla małych uczniów

homo_sapiens / http://skroc.pl/414db / CC BY / http://goo.gl/OOAQfn
Nie jabłka i Putin, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej może zagrozić polskiemu rolnictwu (to żart). W resortowym konkursie na najfajniejszą książkę dla uczniów pierwszych klas wygrała „Tosia i Pan Kudełko. Jedzeniowe dylematy” Klaudyny Andrijewskiej - książka, która promuje weganizm, czyli nie jedzenie mięsa, mleka i jajek. I trudno się dziwić, bo to “super książeczka jest”.

W konkursie zorganizowanym przez MEN “Wybierzmy wspólnie lektury najmłodszym uczniom” głosowało prawie 12 tysięcy - głównie uczniów, nauczycieli i rodziców. Pierwsze miejsce (prawie dwa tysiące głosów) zajęły “Jedzeniowe dylematy” - książka o przygodach 9-letniej Tosi i mieszkającego pod jej łóżkiem Pana Kudełko. Razem z dziewczynką mały czytelnik dowiaduje się m.in. dlaczego Tosia i jej rodzina są nie jedzą mięsa.
Tuż za Tosią znalazły się „Psie Troski” Toma Justyniarskiego, czyli historia przyjaźni chłopca i psa, która - jak mówią o książce ci, którzy ją czytali - “poruszy nawet najtwardsze serce”. Autor jest wykładowcą, podróżnikiem oraz rzecznikiem prasowym Straży dla Zwierząt w Polsce.
Trzecie miejsce do seria przygód Harrego Pottera, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba.



Co ciekawe, młody czarodziej z Hogwartu zdobył najwięcej głosów wśród samych uczniów, a pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej pozbawiły go głosy rodziców, nauczycieli i pozostałych głosujących (na pewno to były jakieś czary).

Inne książki z pierwszej dziesiątki to: „Dzieciaki świata” Martyny Wojciechowskiej, „Po co się złościć” Elżbiety Zubrzyckiej, „Mikołajek” René Goscinny’ego, nieśmiertelne „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, „Słup soli” Elżbiety Zubrzyckiej, „Powiedz komuś” również autorstwa Elżbiety Zubrzyckiej oraz „Pamiętnik nastolatki” Beaty Andrzejczuk.
Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji

Chciałabym, aby lista książek, która powstała dzięki głosom oddanym za pośrednictwem naszej strony, stała się „ściągawką” dla samorządów czy też dyrektorów planujących zakupy do szkolnych bibliotek. Nie ma mowy o zmianie kanonu lektur dla uczniów szkół podstawowych. A to dlatego, że na tym etapie edukacji taki kanon po prostu nie istnieje. Czytaj więcej

Ministerstwo przypomina, że uczeń szkoła podstawowa to miejsce, gdzie dziecko często po raz pierwszy spotyka się z lekturami. Od tego, czy są ciekawe, wciągające i inspirujące zależy, czy będąc nastolatkiem, a później dorosłym, sięgnie po książki. Według resortu to, co obecnie czytają uczniowie podstawówek, nie sprawdza się, a wybierane przez część nauczycieli książki nie rozbudzają ciekawości ucznia, opisując nieznaną dziecku rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat.

Efekt? Nastolatki nie czytają. Dorośli podobnie. Można mieć tylko nadzieję, że konkurs w jakimś stopniu to zmieni.
Trwa ładowanie komentarzy...