Czy pracownica w ciąży, to zmartwienie przedsiębiorcy? "To jest jedno z wyzwań szefa i należy mu sprostać."

Fot. Alessandro Valli / http://skroc.pl/724e3 / CC BY / http://goo.gl/sZ7V7x
Ryzyko zatrudnienia młodej kobiety jest takie samo, albo nawet mniejsze niż młodego mężczyzny. Chodzi przede wszystkim o uczciwość - uczciwa kobieta nie ucieknie ze stanowiska w drugim miesiącu ciąży, tak jak uczciwy mężczyzna nie będzie szedł na zwolnienie – mówi w rozmowie z MamaDu Anita Zdrojewska, właścicielka warszawskiej agencji PR. To odpowiedź na opowieść przedsiębiorcy (też branża PR), który uważa, że kobiet nie opłaca się zatrudniać.

Dawid Bartosik: W niedawnym wywiadzie w MamaDu właściciel agencji PR mówił, że kobiety to dla firmy większy wydatek niż mężczyźni, bo zachodzą w ciążę i znikają z firmy na kilkanaście miesięcy...



Anita Zdrojewska, właścicielka agencji Publink: Kompletnie się z tym nie zgadzam. Przykro mi myśleć, że ktoś z góry dokonuje wyboru ze względu na płeć.
Ryzyko zatrudnienia młodej kobiety jest takie samo jak młodego mężczyzny. To jest po prostu kwestia ludzkiej uczciwości. Nie widzę powodu, dla którego zdrowa kobieta miałaby iść na zwolnienie w drugim miesiącu ciąży i nie pracować kolejne siedem. Tak samo mężczyzna może przyjść, zatrudnić się, po dwóch miesiącach odejść i być na zwolnieniu kolejne siedem. Chorobę można symulować i dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn .

Czyli wszystko zależy od tego, kogo się zatrudnia?

W mojej firmie wszystkie panie, które były w ciąży pracowały może nie do ostatniego dnia, ale bardzo długo. Są to uczciwe osoby, rzetelnie podchodzące do pracy. Ich urlop macierzyński, a jeszcze później wychowawczy nie obciążał mnie finansowo. Płacił przecież ZUS. Zmiana miała wpływ jedynie na organizację pracy.

No sama Pani widzi – kobieta zachodzi w ciąże, a pracodawca musi kombinować...

To jest jedno z wyzwań właściciela czy szefa firmy i – jak wielu innym – należy mu sprostać. Mnóstwo pracy biurowej można wykonywać zdalnie z domu – to zależy od sytuacji i jest to tylko kwestia porozumienia się z daną kobietą. Wszystko można tak wymyślić, żeby działało – tylko dwie strony muszą chcieć.

Są stanowiska, które łatwo można zastąpić. Ale niektóre, szczególnie wyższe, wymagają pracy w biurze i na pełny etat.

Prowadzę własną firmę od 16 lat. Proszę mi wierzyć, że przy obecnej sytuacji na rynku pracy nie jest rzeczą niemożliwą znalezienie kogoś kompetentnego w zastępstwie. Po prostu, podczas rekrutacji mówi się takiej osobie jaka jest sytuacja w firmie. Jeśli mój dyrektor handlowy byłby na urlopie macierzyńskim czy wychowawczym , to komuś, kogo zatrudniłabym na zastępstwo jasno bym to zakomunikowała. Nie wierzę w to, że nie można znaleźć kompetentnej osoby akceptującej taki układ.

Ale może jest tak, że faktycznie te organizacyjne kłopoty byłyby do uniknięcia, gdyby zatrudniać tylko mężczyzn?

Liczbę negatywnych wydarzeń wynikających z zatrudniania młodych kobiet i ich potencjalnych ciąż, których obawiają niektórzy pracodawcy można łatwo zminimalizować. To jest kwestia uczciwej umowy uczciwych ludzi. Zresztą, liczba negatywnych wydarzeń, które mogą spowodować mężczyźni wcale nie jest mniejsza, mimo, że w ciążę nie zachodzą. Inwestycja w młodego chłopaka może być tak samo „ryzykowna” jak w młodą dziewczynę.

A jak poznać, czy ktoś jest uczciwy?

Po to jest trzymiesięczny okres próbny, aby ludzie się ze sobą poznali. Wśród znajomych prezesów innych firm PR więcej słyszę narzekania na mężczyzn, niż na kobiety, niezależnie od tego czy są w ciąży, czy nie. Mężczyźni, którzy kierują się często ambicją zawodową, karierą i pieniędzmi, niekoniecznie są lojalni wobec jednego pracodawcy. Kobiety, które urodzą dziecko i chcą nadal pracować czy rozwijać się zawodowo, bardzo się starają by sprostać wszystkim obowiązkom i często stają się jeszcze lepszymi pracownikami .
Trwa ładowanie komentarzy...