Szkoła z koszmarów. Moje dziecko boi się chodzić do szkoły...

Najczęściej dotyka uczniów nieśmiałych, perfekcjonistów, z zaniżonym poczuciem własnej wartości.
Najczęściej dotyka uczniów nieśmiałych, perfekcjonistów, z zaniżonym poczuciem własnej wartości. William Creswell/http://bit.ly/1CL3VpL/CC BY/http://bit.ly/1mhaR6e
Przypomnijcie sobie czasy szkolne. Czy często nie chciało się Wam iść do szkoły? Sprawdzian? Egzamin? Kartkówka? Dyktando? Jakie mieliście wtedy sposoby na unikanie szkoły? Choroba? Sztucznie nabite 38 stopni, poprzez włożenie termometru do kubka herbaty? Na pewno szukaliście sposobów żeby opuścić lekcje i wymigać się od obowiązków. Nie wspomnę już o wagarach, gdy żadne legalne środki nie działały na rodzicielskie decyzje.

Mówią palec i główka to szkolna wymówka. A co jeśli powiem Wam, że są dzieci, które nie chcą chodzić do szkoły, bo się jej boją. Pewnie powiecie, że to przesada “czego Ci psycholodzy nie wymyślą”, “kolejna wielka Pani psycholog, wymyśliła kolejną nazwę, na kolejne nieistniejące zaburzenie”. Niestety ja tego nie wymyśliłam, a fobia jest usystematyzowaną jednostką chorobową. Jesteście ciekawi czym się objawia? I czy notoryczny strach przed szkołą można wyleczyć?

Objawy
Wytłumaczę Wam objawy fobii szkolnej na przykładzie Joasi (8 lat).

Joasia jest sympatyczną i grzeczną uczennicą. Gdy poszła do pierwszej klasy miała 7 lat. Wszystko układało się dobrze, dziewczynka miała nienaganną opinię i dobre oceny. Problem powstał w połowie roku, po pierwszym semestrze.

Pewnego dnia, rano, Joasia odmówiła pójścia do szkoły. Tłumaczyła się złym samopoczuciem i przeziębieniem. Udało się. Rodzice uwierzyli. Kolejny dzień i następny też się udawało. Przecież Joasia była zawsze prawdomównym dzieckiem, więc rodzice nie mieli żadnego powodu by wątpić w jej udawaną chorobę. Tylko ile można udawać.

Gdy czwarty dzień z rzędu Joasia odmówiła pójścia do szkoły, rodzice zaczęli coś podejrzewać. Ich myśli krążyły wokół lekcji, sprawdzianów i ewentualnych problemów z rówieśnikami. Z czasem wyjścia do szkoły były okupione płaczem i błaganiem o zostanie w domu.

Joasia symulowała bóle brzucha i głowy. Była coraz częściej rozdrażniona i niespokojna. Zaczęła się wycofywać z relacji rówieśniczych, a w kontaktach z nauczycielami była wycofana lub zupełnie odwrotnie, agresywna. Nikt nie mógł dojść przyczyny tych zachowań i ich bezpośredniego źródła. Na szczęście rodzice Joasi w porę udali się do psychologa i dowiedzieli się, że...

Szkoła z koszmarów
Fobia szkolna dotyczy ok. 10 proc. dzieci. Najczęściej dotyka uczniów nieśmiałych, introwertywnych, zamkniętych w sobie, perfekcjonistów, z zaniżonym poczuciem własnej wartości. Fobię możemy diagnozować w momencie, gdy jej objawy utrzymują się przynajmniej sześć miesięcy.

Rodzice Joasi dowiedzieli się, że ich córka doświadcza codziennie rano, przed wyjściem, ataku fobii. To dość uporczywy i nieprzyjemny zespół objawów, pojawiający się w momencie, gdy ma nastąpić kontakt ze środowiskiem szkolnym. Oczywiście najbardziej rzucająca się w oczy jest niechęć związana z samym wyjściem z domu, jednak fobia jest ściśle związana z lękiem i to takim, który jest długotrwały i często paraliżujący. W przypadku tego zaburzenia, jako konsekwencję opuszczania lekcji i niechęć do zaangażowania się w nie, obserwujemy problemy z nauką.


Jeśli chodzi o zachowanie, to na przykładzie Joasi mogliśmy zobaczyć jakie mechanizmy uruchamiają się w sytuacji, dla niej, stresującej. Natomiast fobii towarzyszy również zespół objawów psychofizjologicznych, takich jak: przyspieszone bicie serca, drżenie rąk, nadmierna potliwość, nudności, bóle brzucha, głowy i biegunka.

Czy wiesz, że…

Nieleczona fobia szkolna może w dorosłym życiu przenieść swoje źródło na pracę, powodując tym samym niechęć do wychodzenia z domu i brak możliwości rozwoju zawodowego oraz kontaktów społecznych.

W psychologii fobię szkolną często porównujemy do fobii społecznej, choć źródło lęku jest trochę inne. Stosujemy terapię poznawczo-behawioralną, czyli taką, która przerywa błędne koło lęku, a jej efekty można zobaczyć dość szybko. W leczeniu najważniejsze jest zmniejszenie odczuwanego napięcia i cierpienia pacjenta. Czasami stosuje się również farmakologię i leki przeciwdepresyjne. Jednak taka forma leczenia jest brana pod uwagę dopiero w ostateczności, gdy nie ma widocznych efektów terapii.

Jak to wygląda w praktyce?

Rozpoznanie lęku → konfrontacja z sytuacją stresującą → przeformułowanie błędnych myśli, które napędzają objawy fizyczne → uczenie się technik relaksacyjnych i rozwiązywania problemów, konfrontacji z nimi → zmiana zachowania niepożądanego wsparcie rodziny i środowiska pedagogicznego.
Trwa ładowanie komentarzy...