Instrukcja obsługi faceta, czyli 10 granic, których przekraczać nie można

Fot. / 123RF Zdjęcie Seryjne
Szanowne Panie, uprzejmie informuję, że każdy facet (nie ma znaczenia wasz, czy nie wasz) jest jak Rosja - choć trudno je zobaczyć, to ma swoje granice. Poza nimi zaczyna się ocean, mówiąc delikatnie, dyskomfortu. Być może w trosce o jakość relacji byłybyście łaskawe ich nie przekraczać? W MamaDu publikujemy krótką listę słupków granicznych - tak, abyście przekraczały je przynajmniej świadomie.

Słupek nr 1. Cykl miesiączkowy
OK, mężczyzna nie jest głupi i wie, że czujecie się gorzej niż zwykle. Może zrobić wam herbatę. Ale nie chce:



a. Raz w miesiącu słuchać o szczegółach - obfitości, objętości, kolorystyce etc. Naprawdę wystarczy powiedzieć, że macie TE dni. Koniec. Kropka.

b. Oglądać ułożonych centralnie w łazience “środków higieny intymnej”. To siłą rzeczy zmusza do wyobrażenia sobie ich zastosowań i - będąc ciągle delikatnym - odziera kobiety z jakiejkolwiek tajemniczości.

c. Jeździć do sklepu i kupować owych środków higieny. Nie ma znaczenia, czy chodzi o wielki supermarket, aptekę, czy osiedlowy sklepik. Nie i już. Tak jak nie będzie chodzić do sąsiadki i pożyczać.

Słupek nr 2. Byli
Zwykle przed obecnymi byli jacyś byli. Ponieważ jest XXI wiek mężczyźni nie strzelają już do byłych mężczyzn swoich partnerek. MamaDu to nie miejsce, aby rozstrzygać, czy to zwyczaj słuszny, czy nie. W każdym razie:

a. Mężczyzna wie, że wcześniej był inny. Trudno.

b. Mężczyzna nie chce wiedzieć nic innego - imion, zawodów, okoliczności i szczegółów. Ani rozmiarów (oczywiście, że mniejszy!).

Poza wszelką dyskusją są towarzyskie spotkania w trójkę, wspólny grill ani gra w scrabble.

Słupek nr 3. Pamięć
“Czy wiesz, jaki dziś dzień?”. Nie róbmy scen proszę.

Słupek nr 4. Waga
Obojętnie, czy - droga Pani - ważysz dużo za dużo, czy dużo za mało. Nie ma sensu codziennie wzdychać: “O boże, jaka ja jestem gruba…”. Raz, że od tego się nie chudnie, dwa - nie bardzo facet wie, jak ma się zachować. Nieraz człowiek jest gruby, nieraz chudy. Można schudnąć, można przytyć. Nie ma sensu o tym mówić, bo… nie ma sensu.

Słupek nr 5. Depilacje
Skubanie brwi, depilacja pachwin, manicure… Faceci ze zdziwieniem unoszą brwi (nieskubane), bo według nich “ich kobieta” jest piękna sama z siebie. Opowiadanie o tych wszystkich kosmetyczkach może doprowadzić jedynie to zmiany tego przekonania. Poza tym to mało estetyczne.

Słupek nr 6. Bielizna
Kobieca bielizna w męskim świecie dzieli się na seksowną i resztę. Ale o żadnej facet nie chce rozmawiać. A już W OGÓLE I KOMPLETNIE nie o wyszczuplającej. Wszelkie te gorsety i ściągacze… Proszę pamiętać, że fiszbiny dla mężczyzny to płyty rogowe zwisające z podniebienia w jamie gębowej wieloryba. Czy na pewno chcecie się tak kojarzyć?

Słupek nr 7. Seks
“Czy ty już?”. Nazwać to pytanie nietaktem, to jak II Wojnę Światową potyczką. To nie słupek - to Słup. Wielki i potężny. Równie dobrze możecie poprosić mężczyznę, żeby zaczął się pakować. Weźmie scyzoryk, ulubione jeansy, dzieci (tak tak) i wyjdzie. Psa zostawi, bo linieje (pies, nie facet).

Słupek nr 8. Koleżanki
Koleżanki mają swoje problemy i dzielą się nimi z koleżankAMI. Końcówka ostatniego słowa celowa jest ŻEŃSKA. Nie ma żadnego powodu, żeby mężczyzna słuchał codziennie obszernego raportu o kłopotach każdej z nich. To nie tylko bardzo nudne, ale wzbudza w facecie podejrzenia, że mąż koleżanki też codziennie śledzi jego perypetie.

Słupek nr 9. Ginekolog
Mężczyźni są mądrzy. Wiedzą, że należy się badać, a niektórzy lekarze to też mężczyźni. I dobrze by było, gdyby na tej wiedzy poprzestali. Opowiadanie w szczegółach, że badał, czym badał, jak wyglądał (ten lekarz) jest zupełnie zbędne. Skupmy się na wynikach, kochanie.

Słupek na 10. Multisłupek
To wszystko co wcześniej + towarzystwo innych kobiet/mężczyzn (nie dotyczy - chyba - punktu nr 7). Bo to nieprawda, że w grupie raźniej. Męskie “zakłopotanie” jest wystarczająco duże w domowym zaciszu - rośnie geometrycznie, gdy te tematy pojawiają się w większym gronie.

Słupków pewnie można postawić więcej. Pewnie niejeden mężczyzna ma ich tyle, co kiedyś było na granicy Berlina Wschodniego z Zachodnim. Nie mówię, że nie można ich przekraczać. Mówię, że za nimi jest pole minowe (można wpaść np. na złą minę).
Trwa ładowanie komentarzy...