Uwaga niania! Strzeż się, bo może wpuściłaś do domu potwora

Fot. / 123RF
Dobra niania jest na wagę złota. Wszyscy to wiemy. Ilu ją znajduje? Niewielki procent. Zdecydowana większość ma nianię przeciętną. I tak cud. A co jeśli spotkamy nianię złą? Taką, która przez długie miesiące potem odwiedza nas w sennych koszmarach? Brr…

Witamy w świecie Opiekunek Złych. Od razu ostrzegam. Opiekunka Zła nie ma na czole wypisane: „Jestem wredna, strzeż się". Na ogół odwiedza nas pod postacią cudownej, troskliwej i ciepłej Niani Dobrej. Ba, często odrzucamy nianię Dobrą, bo ta Zła rzuca na nas urok.

Jest kilka najbardziej typowych odmian Niani Złej. Czasem typy łączą się i mieszają. Jeszcze gorzej, bo wtedy nie mamy niani potwornej. Mamy nianię bardzo potworną.

Typy prezentują się mniej więcej tak:

Niania Zdobywca
Z. (tak ją w skrócie nazwijmy) nie ogranicza swojej opieki tylko do dziecka. Powoli, bardzo powolutku zaczyna organizować wam przestrzeń. Na przykład w magiczny sposób miejsce zmienia solniczka, kubki, talerze. Jeśli jesteście zajęci, nie zwracacie na to uwagi. Nawet was to rozczula, że ona tak dba o dom. „Posprzątałam w szafce, jak Mała spała", „Poukładałam pranie według kolorów, tak wygodniej". Nie wpada wam do głowy kluczowe pytania: „Komu wygodniej, do diabła?!!!". Wy nie reagujecie, Z. się rozkręca. W przedpokoju ląduje kupiony przez nią dywanik (ohydny). „Żeby się nie błociło" tłumaczy. W łazience kosmetyki poustawiane inaczej, koszule poprasowane, choć nikt o to nie prosił. Zabawki dziecka też mają już inne miejsca. Po kilku miesiącach nie poznajecie mieszkania. Albo łapiecie się na tym, że we własnym domu czujecie się, jak intruz, bo Z. już w progu krzyczy: „Co tu dzisiaj tak nabałaganione" „Proszę zdjąć buty, zmywałam podłogę!".

Niania Detektyw
Uważajcie, gdzie kładziecie rachunki, wyciągi z banku, korespondencje z liceum i listy miłosne, które kiedyś do siebie pisaliście. D. dotrze do wszystkiego. Nie wiedzieć czemu lubi sprawdzać też, co tam u was w śmieciach. Niewiarygodne? A jednak, któregoś dnia komunikuje radośnie: „Na dnie kosza znalazłam łyżeczkę, Mała musiała wyrzucić". Skąd ona wie co jest na dnie kosza, skoro nie wyrzucała śmieci? Licho tylko wie. D. jest tak wścibska, że nie potrafi się opanować. Zastawiacie na nią pułapkę, odkładacie papiery w określony sposób– nie zauważy tego. Wy macie dowód. Co jednak z tym zrobić, spytać: „Dlaczego pani przegląda naszą korespondencję?". Zaprzeczy. Zapewniam. Przerabiałam. Jeśli będziecie mieli szczęście, któregoś dnia ją po prostu zastaniecie „zanurzoną" w waszej prywatności. Mimo wszystko część z was to zbagatelizuje i po prostu pomyśli. „Ech, niech sobie grzebie. Tak trudno teraz o opiekunkę…".


Niania „Jestem lepszą matką niż ty"
Ta jest najmniej zabawna. Po pierwsze jej przyzwyczajenia i nawyki, mogą stać się nawykami i przyzwyczajeniami waszej pociechy. Ona uwielbia wyjadać cukier z cukierniczki, dziecku też pozwala, choć wyraźnie mówiliście: „żadnych słodyczy". Poda słodki soczek, białą bułeczkę, pączusia. Że to niezdrowe? Gruba przesada. Potem będziecie kolejne lata walczyć z własnym potomkiem, bo na widok słodyczy będzie przemieniał się w dzikie zwierzę. Niania L. (w skrócie: Lepsza) nie poda twojej zupy (bo nie jest tak pyszna), nie założy dziecku ubrania, które zostawiłaś, bo sama wie w czym będzie mu/ jej lepiej. Jednym słowem non stop wpędza matkę w poczucie winy. Jeśli jesteś asertywna, szybko ją zwolnisz. Jeśli jednak masz w sobie nawet malutki rys ofiary– ciężko będzie wydostać się z pułapki. Szczególnie, że L. wychodząc potrafi powiedzieć do dziecka: „Będziesz tęsknił za swoją L.? O, pewnie, nam jest najlepiej". Czym, oczywiście, doprowadza twoje dziecię do dzikiego wrzasku, bo wiadomo, że tak zmanipulowane chce natychmiast z nią pójść. Ratuj się, zanim naprawdę uwierzysz, że jest lepsza od ciebie.

Niania Przyjaciółka i Tuba
Zaczyna się niewinnie. PiT opowiada o swoim życiu– jest sama, mąż pije, ma problemy, dzieci są niedobre. Słuchacie jej, bo jesteście przecież dobrze wychowani. Odwozicie ją do domu, do lekarza, trzeba ludziom pomagać. Zresztą tyle jej zawdzięczacie. Z czasem czujecie się zmęczeni jej sprawami. Zamiast wyjść o 17.00 wychodzi o 19.00, analizuje kolejne historie swoich przyjaciółek. Dopytuje: „No i co o tym – państwo– myślicie?". Szczerze mówiąc nic nie myślicie. W tym wszystkim popełniacie jeden błąd. Nie przychodzi wam do głowy, że ona o was też komuś opowiada. Sąsiedzi nie tylko wiedzą, jak macie urządzoną łazienkę, co lubicie jeść, ale też czy dbacie o porządek czy nie, jak wychowujecie dziecko i jakie macie relacje z rodzicami. Któregoś dnia ekspedientka w osiedlowym sklepie spyta: „A jak tam wasza wizyta u pediatry?" albo: „Wciąż pani tyle pracuje? To straszne, prawda? Dziecko takie opuszczone…".

Niania Zazdrośnica
Na początku podziwia wasze mieszkanie, małżeństwo, dzieci, was. „Ale pani jest ładna" mówi. O partnerze: „Każda kobieta chciałaby mieć takiego męża". Wydaje się cieszyć z waszych sukcesów. Awans? Fantastycznie. Podróż do RPA? Cudownie. Z czasem częściej syczy. „Ależ pani dużo spędza przed lustrem, ileż można", „Tyle pracować, kto by pomyślał". „Za moich czasów kobiety bardziej dbały o męża/ dom/ częściej gotowały. W końcu łapiecie ją na rozmowie telefonicznej, podczas której zwierza się komuś, że jesteście parą snobów i życiowych nierobów.

Najśmieszniejsze (najstraszniejsze?) jest to, że często z przymrużeniem oka patrzycie na to, co wyprawia Niania Zła. Przecież ona tak kocha wasze dziecko, tyle o tym mówi. Ups. Tyle, że to zwykle nieprawda. Któregoś dnia Niania Zła przysyła wam SMS: „Odchodzę". I z dnia na dzień przenosi się do sąsiadów, bo podnieśli jej pensje o 100 złotych. Jedyną pociechą jest to, że oni też się na niej w końcu poznają. Szkoda tylko dziecka, bo naprawdę ją pokochało. :(
Trwa ładowanie komentarzy...