Uśmiechnij się i zobacz, co dobrego zdarzyło się w 2014 roku. Cuda się zdarzają

Czasem po prostu warto "wrzucić na luz." Fot. Jimee, Jackie, Tom, Asha / http://bit.ly/1xxB9UE CC BY-SA 2.0 / http://bit.ly/1dsePQq
Świat wcale nie jest zły... Banalne słowa starej piosenki? Niekoniecznie. Chociaż częściej w mediach czytamy o wojnach, głodzie i malarii, która zabija tysiące dzieci w Afryce, tak naprawdę na świecie nie brakuje wydarzeń, po których robi nam się lżej na sercu i weselej na duszy.

Zdrowiejące dzieci cieszą oko
Ojciec Redaktor podesłał nam właśnie link do niezwykle optymistycznej strony na Facebooku. Otóż Szpital Dziecięcy im. Św. Judy w Memphis umieszcza na niej zdjęcia zdrowiejących dzieci. To z jednej strony sposób na zachęcenie ludzi, by wsparli darami placówkę, ale z drugiej niewątpliwy sygnał, że jednak wszystko może się dobrze potoczyć. Nadzieja jest zawsze.



Przeglądając go człowiek mimowolnie się uśmiecha. Pewnie dlatego internauci go pokochali – czytamy, że strona ma 1,7 mln fanów.

Odnaleziona po tsunami
To mój osobisty, optymistyczny hit tego roku. Po dziesięciu latach od tsunami w Azji, rodzice odnaleźli swoje dzieci.

W 2004 r. czteroletnią Raudhatul Jannah porwała fala. Rodzice nie byli w stanie jej uratować. Dziewczynki nie udało się odnaleźć. Nie było też jej ciała, ale to w tamtej sytuacji nikogo nie dziwiło, bo w wyniku kataklizmu zginęło ponad 200 tys. osób. Dlatego też kilka miesięcy później dziecko zostało uznane za zmarłe.

Jednak w tym roku stryj dziewczynki spotkał ją w jednej z wiosek, do której przypadkiem trafił. Okazało się, że dryfującą po Oceanie dziewczynkę uratował rybak.

W tym roku dziecko wróciło do domu.

Krakowscy lekarze uratowali Adasia
Niewątpliwie cudem można określić uratowanie przez zespół krakowskich lekarzy dwuletniego Adasia, który w nocy niespodziewanie wyszedł z domu. Dziecko trafiło do szpitala w stanie skrajnego wycieńczenia – temperatura jego ciała wynosiła wówczas 12.7 stopnia.

Jak to możliwe, że dziecku udało się przeżyć? Z jednej strony Adaś miał na pewno dużo szczęścia, a z drugiej efekt nie byłby tak spektakularny, gdyby nie zaangażowanie policjantów w jego odnalezienie oraz poświęcenie i wysokie kwalifikacje zespołu lekarzy, którzy zastosowali u niego nowatorską metodę ogrzania krwi.

– Policjant zachował się wspaniale. Od początku cała akcja budzi szacunek i wymaga pochwał dla ludzi, którzy zaangażowali się w ratowanie małego Adasia. Policjant otrzymał ode mnie medal, który ma na awersie aforyzm: "wierzę wbrew nadziei". On zaczął reanimować dziecko wbrew nadziei, że uda się je uratować. To dziecko najwięcej zawdzięcza policjantowi, który rozpoczął akcję. Było tam kilka osób, które współdziałały i wszyscy zasługują na pochwałę i wielki szacunek – mówi prof. Janusz Skalski, kardiochirurg ze szpital w Prokocimiu, do którego przyjęto wyziębionego chłopca.

Doula, która miga
Jakiś czas temu w „Dzienniku Zachodnim” ukazał się tekst o Helenie Chrostek-Stefaniak douli, która pomaga niesłyszącym kobietom przy porodach. Kobieta nauczyła się języka migowego kierując się współczuciem wobec tych rodzących, które nie były w stanie komunikować się z personelem medycznym. Przez to ich poród miał trudniejszy przebieg. A one same czuły się na sali porodowej jak rekwizyt.

Na koniec roku warto przypomnieć sobie o tym, co dobrego wydarzyło się nam w tym roku. I o czym fajnym słyszeliśmy ostatnio. Bo wejście w nowy rok z uśmiechem na ustach to od razu większe prawdopodobieństwo, że będzie udany. A Wam co dobrego wydarzyło się w tym roku? Piszcie na kontakt@mamadu.pl
Trwa ładowanie komentarzy...