Matka też człowiek i czasami chce po prostu zabalować. Realne?

Rodzice, którzy nie mają z kim zostawić dziecka, zwykle witają Nowy Rok przed telewizorem albo ekranem komputera.
Rodzice, którzy nie mają z kim zostawić dziecka, zwykle witają Nowy Rok przed telewizorem albo ekranem komputera. Fot. Duncan / http://bit.ly/13EF1Z4 CC By 2.0 / http://bit.ly/1mhaR6e
Żony muzyków to jednak mają przerąbane. Soboty, Andrzejki, mikołajki, lato – mąż wiecznie w pracy. Wieczorem. I oczywiście Sylwester. Obowiązkowo.

W zamierzchłych czasach przed dzieckiem sprawa była prosta: szłam z nim na imprezę organizując sobie atrakcje wieczoru na własną rękę albo wybierałam inną imprezę, na jaką w danym momencie miałam ochotę.



W czasach po dziecku wszystko się zmieniło, bo albo siedzę sama w domu z dzieckiem i jest mi smutno, albo idziemy razem z mężem, a ja mam wyrzuty sumienia, że porzuciłam własne dziecko kosztem kilku godzin prostej rozrywki. Wyrodna matka, która była w stanie wyjść z domu gdy dziecko płakało i krzyczało: Mama nie idź!!!

Na imprezy inne niż rodzinne, na których obowiązkowo są dzieci, chodzę rzadko. W tym roku byłam trzy razy, z czego jadąc na trzecią wjechałam w dziurę na parkingu tak głęboką, że z miejsca przestała mi działać skrzynia biegów. Do dziś zastanawiam się, czy mnie los nie pokarał za to, że zostawiłam płaczące dziecko w domu z kuzynem i poszłam do koleżanki na urodziny.

Ale przecież rodzic też człowiek. W dodatku dość młody. I czasami chce się po prostu zabawić. Dla zdrowia psychicznego. Bez dziecka.

Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że aż 59 proc. Polaków spędza sylwestrowy wieczór w domu. Na bal, do kawiarni lub restauracji częściej wybiorą się respondenci w średnim wieku - szczególnie mający od 25 do 44 lat. Czyli w wieku, gdy się ma małe dzieci.

Wszystko pięknie, ale ...z kimś dzieci zostawić trzeba. Bez właściwej opieki nie ma szans ani na wyjście ani na dobrą zabawę.

Najlepiej byłoby zostawić dziecko z babcią, bo to zwykle gwarantuje mu stuprocentowe bezpieczeństwo. Ale babcia też ma prawo iść na imprezę sylwestrową. W tym roku u nas idą obie.

Szukamy więc innych alternatyw i sprawdzamy, co rodzicom w ten wieczór oferuje rynek.

Opiekunka z ogłoszenia
W warszawskich ogłoszeniach czytamy, że opiekunki do dzieci w sylwestrowy wieczór żądają 20–25 zł za godzinę. Oznacza to, że jeśli niania przyjdzie o 19 i zostanie z dziećmi do rana, do ceny balu trzeba doliczyć dodatkowo 200 – 250 zł. Sporo, biorąc pod uwagę, że za imprezę w pubie w stolicy, rodzice muszą zapłacić 500 – 600 zł. Jeśli dołożymy do tego sukienkę, fryzjera, boa z piór i brokat koszty swobodnie szybują do tysiąca złotych. Wielu rodziców w takiej sytuacji po prostu odpuszcza.

Ale koszty to jedno, a bezpieczeństwo drugie. Wysoka cena opieki nie musi iść w parze z jakością usług. Chociaż nie powinno się z góry przypisywać ludziom złych intencji, nie odważyłabym się zostawić dziecka z obcą kobietą. I zastanawiam się, czy są tacy rodzice, którzy by się na to zdecydowali.

Sąsiedzka pomoc
Rok temu z naszym dzieckiem w czasie sylwestrowej imprezy opiekowała się sąsiadka. To było dobre rozwiązanie, bo nie dość, że dziecko dziewczynę znało, to w dodatku my wiedzieliśmy, że można na niej polegać, bo nie raz z naszym synem zostawała.

Była to też opcja nieco tańsza, bo sylwestrowa niania policzyła nam sporo mniej niż wynoszą rynkowe stawki.

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Niania niestety wyjechała za granicę.

A może wysłać dzieci na imprezę?
Przed Andrzejkami widziałam ogłoszenia, że sale zabaw organizują dla dzieci imprezy z noclegiem. Przerażające? Dla mnie tak – taka przechowalnia.

Dziś poglądów nie zmieniłam, ale na wszelki wypadek także sprawdzam, czy taka opcja jest dostępna. I jest – w ofertach można przebierać jak w ulęgałkach. Przykład: w Sali Zabaw Buziaczek w Wejherowie za 130 zł można zostawić dziecko nawet na 16 godzin – odbiór w Nowy Rok do godziny 11. W ofercie nie tylko opieka wychowawców, ale także impreza sylwestrowa i noworoczne śniadanie.

W Warszawie jest jednak nieco drożej, bo za pozostawienie dziecka na całą sylwestrową noc, rodzice muszą zapłacić niemal 200 zł.

Na podobnych zasadach na noc sylwestrową przyjmowane są dzieci w prywatnych, całodobowych przedszkolach, których w Polsce jest coraz więcej.

Wymagania wobec rodziców? Mają tylko przynieść koc, piżamę, pluszaka i pojawić się po dziecko przed południem w Nowy Rok. Przy żadnej z tego typu ofert nie znalazłam informacji o tym, czy rodzice mają być trzeźwi.

Co ja myślę o takim rozwiązaniu? Powiem krótko: nie wyobrażam sobie, ze mogłabym coś takiego zrobić własnemu dziecku.

Bal czy kinderbal?
A może nie ma co szukać opiekunek tylko zabrać dziecko ze sobą w myśl zasady: mam dziecko, to się nim sama opiekuję.
Teoretycznie dziecku nic wielkiego się nie stanie – jeśli raz w roku pójdzie spać po północy, to nie zaburzy to jego rozwoju. Ale czy to ma sens? Zabawa w towarzystwie „coraz weselszych” wujków i cioć z pewnością nie jest miejscem, gdzie chciałabym, aby bawiło się moje dziecko. Nie sadzę także, by oni z tego byli zadowoleni – obecność kilkulatka oznacza zawsze, że trzeba jednak zachować fason.

Są jeszcze organizowane imprezy dla rodziców z dziećmi, gdzie zarówno dla dużych jak i dla małych przygotowywana jest specjalna impreza. Cena – około 500 zł od rodziców i zwykle pięć dych od dziecka.

Czy wybrałabym się taką imprezę z dzieckiem? Z bólem serca muszę stwierdzić, że niestety chyba jest to jedyna możliwa dla mnie alternatywa. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym z czystym sumieniem skorzystać z jakiegokolwiek dostępnego rozwiązania.

Niestety, prawda jest taka, że skoro nie korzystam przez cały rok z opiekunki, która zechciałaby pracować także w Sylwestra ani nie mamy pod ręką żadnej ciotki, babci czy innej zaufanej siostry, to niestety, imprezy sylwestrowe nie są dla rodziców.
Czyli – w tym roku będę siedziała w domu. A może to ja po prostu jestem za drętwa na takie wyjścia???
Trwa ładowanie komentarzy...