Szkoły wyższe przyjazne rodzicom. Są pieniądze na żłobki i przedszkola na uczelniach

Rząd obiecuje, że od przyszłego roku łatwiej będzie pogodzić studia z wychowywaniem dzieci
Rząd obiecuje, że od przyszłego roku łatwiej będzie pogodzić studia z wychowywaniem dzieci Fot. screen Facebook / http://on.fb.me/1vCOTsT
W wygłoszonym kilka tygodni temu przez premier Ewę Kopacz expose pani premier obiecała, że jednym z działań podjętych przez jej rząd będzie wspieranie studiujących mam. Obiecała im m.in. płatny urlop rodzicielski. Ma on wynosić około tysiąca złotych.

Prace nad przygotowaniem rozszerzenia grupy osób uprawnionych do urlopu rodzicielskiego trwają właśnie w ministerstwie pracy. I jak zapewniano nas w resorcie, w najbliższych tygodniach będzie już gotowy.

Ale pieniądze to jednak nie wszystko. Studentki, które w czasie studiów rodzą dzieci, mają ogromny problem z tym, by połączyć opiekę nad dzieckiem z nauką. Osoba studiująca po porodzie może co prawda skorzystać z urlopu dziekańskiego, ale to nie jest rozwiązanie idealne.

Z kilku powodów: po pierwsze jeśli studenta weźmie urlop dziekański, traci stypendium. Po drugie dziekanki nie można wziąć na pierwszym roku. To oznacza, że jeżeli studenta zaszła w ciąże na samym początku nauki, to musi albo mieć szczególnie wyrozumiałego dziekana, który pójdzie jej na rękę albo próbować połączyć jedno z drugim. Wreszcie po trzecie wiąże się to z przerwą w nauce i tym samym z późniejszym zakończeniem studiów.

– Coraz więcej młodych osób studiuje. Prawie 55 proc. każdego rocznika podejmuje studia. To oznacza, że na studia przychodzą osoby, które są w takim wieku, że często chciałyby założyć rodzinę, mieć dzieci. Osoby te napotykają na wiele trudności - powiedziała na konferencji prasowej minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska.


Wszystkie te przeciwności powodują, że młodzi ludzie raczej zbyt szybko nie decydują się na dziecko (choć to oczywiście nie jedyny powód). W rezultacie wiek, w którym Polki rodzą pierwsze dziecko systematycznie się przesuwa. Najczęściej jest to kilka lat po studiach.

Maluch na uczelniach
W odpowiedzi na problemy studentów – rodziców zdecydowano się na uruchomienie programu zmierzającego do budowy na uczelniach wyższych żłobków i przedszkoli dla dzieci studiujących tam osób. Dziś, jeśli w takim miejscu ono działa, to korzystają z niej z dzieci pracowników uczelni.

Resort pracy właśnie ogłosił, że w 2015 r. na budowę żłobków i przedszkoli na uczelniach zostanie przeznaczonych dodatkowo 10 mln zł. Ministerstwo jednak nie wyklucza, że jeśli program będzie cieszył się dużym zainteresowaniem wśród uczelni, pula ta zostanie zwiększona.

Pieniądze zostaną przyznane w ramach rządowego Programu Maluch. Oznacza to, że zgodnie z istniejącymi już zasadami, refundowane będzie 80 proc. kosztów utworzenia żłobków, klubów dziecięcych lub miejsc dziennej opieki, a także 80 proc. kosztów ich utrzymania.
Władysław Kosiniak-Kamysz
minister pracy i polityki społecznej

Zależy nam, żeby młodzi ludzie jak najwcześniej decydowali się na założenie rodziny. Studenci często rezygnują z posiadania dzieci, bo obawiają się, że nie będą mogli pogodzić wychowywania ich z nauką. Wychodzimy naprzeciw tym problemom – dzięki dodatkowym środkom z programu „Maluch“ uczelnie będą mogły organizować miejsca opieki dla najmłodszych u siebie. Dzięki temu pogodzenie nauki z wychowaniem dziecka stanie się prostsze.


Nie zawsze musi być żłobek
Istnieje jednak ryzyko, że uczelnie niechętnie będą podchodziły do tworzenia żłobków i przedszkoli tłumacząc, że mimo dofinansowania koszty są zbyt wysokie a w dodatku przepisy o ich tworzeniu np. budowlane są zbyt skomplikowane. A niejednokrotnie w starych budynkach wielu uczelni z powodów technicznych kompletnie nie do zrealizowania.

Ministerstwo pracy jednak tłumaczy, że być może na wielu uczelniach lepszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie z tzw. dziennego opiekuna czyli zatrudnionej osoby, która by miała pod opieką małą grupę dzieci. Można by je było otwierać np. w akademikach. A opiekunami mogliby być studenci wydziałów pedagogicznych, którzy w ten sposób mogliby także zyskać doświadczenie w pracy z dziećmi.
Trwa ładowanie komentarzy...