Bo powiem twojej mamie! Czyli jak walczyć z internetowym hejtem dzieci

Dzieci hejtują
Dzieci hejtują James Emery / http://skroc.pl/d1f65 / CC BY / http://goo.gl/sZ7V7x
Najpierw człowiek długo uczy swoje dziecko pisać. Ala ma kota i tym podobne. Ale bywa, że kilka lat później marzy o tym, żeby pisać przestało. Szczególnie w internecie. Nie wiadomo dokładnie, ile hejtów piszą dzieci. Ale wygląda na to, że sporo - do tego stopnia, że niedawno jedna z hejtowanych blogerek poskarżyła się na to ich mamom.

Hejt nastolatków
“Kultura obrażania” w internecie kwitnie wśród nastolatków - wystarczy zajrzeć na popularne wśród nich strony internetowe. Mało kto chce się przyznać do obrażania, więc dokładnych danych brak. Ale portale społecznościowe i serwisy dla młodzieży umożliwiają nastolatkom dyskusję, choć to co tam się dzieje, trudno w zasadzie nazwać dyskusją. A choć profil na większości portali teoretycznie można założyć dopiero, gdy ma się 13 lat, to badania pokazują, że w praktyce ma go większość uczniów czwartej klasy podstawówki.
Powszechność uodparnia
Zdaniem Joanny Włodarczyk, badaczki z Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Dzieci Niczyje powszechność tego typu materiałów i wypowiedzi w sieci może obniżać wrażliwość młodych ludzi na problem.
Joanna Włodarczyk

Niektórzy wyrażają wobec nich obojętność, a nawet uznają je za atrakcyjne, zabawne. Dzielą się nimi, wyrażają aprobatę, udostępniają. Młodzi ludzie tworzą też takie treści, komentując aktualne wydarzenia, kierując je przeciwko osobom publicznym, swoim rówieśnikom czy innym znajomym lub nieznajomym osobom w sieci. Czytaj więcej

Czyli nie ma hamulców, a sytuację podgrzewa jeszcze przeświadczenie o anonimowości w sieci. Wg badań z 2013 roku z mową nienawiści (a to pojęcie węższe niż hejt) w internecie spotyka się 40 proc. młodzieży w wieku 14-17 lat.

Analiza wskazuje, że “największe jest przyzwolenie (sic!) na mowę nienawiści wobec mniejszości seksualnych, Romów, Żydów i muzułmanów, najmniejsze zaś wobec Ukraińców i Afrykańczyków. Badacze piszą, że "ogólnie młodzież trochę bardziej akceptuje mowę nienawiści niż dorośli, szczególnie w odniesieniu do takich grup, jak Żydzi i muzułmanie."

Co robić?
Jak z tym walczyć? Na ciekawy pomysł wpadła niedawno australijska vlogerka Alanah Pearce, która prowadzi popularny kanał na youtubie. Odkryła, że dużo obraźliwych komentarzy, szczególnie o seksualnym charakterze umieszcza pod jej materiałami właśnie młodzież. Postanowiła poinformować o wszystkim… rodziców hejterów.
Znalazła ich dzięki facebookowi. Ci - zawstydzeni - przepraszali i obiecywali porozmawiać z dziećmi.


O sprawie pisały media na całym świecie, w tym Gazeta Wyborcza, która przypomniała przy tej okazji o programie wysyłającym użytkownikom komunikaty z ostrzeżeniem, gdy napiszą coś obraźliwego. Opracowana przez 13-latkę aplikacja analizuje wpisywane wiadomości i przed ich zamieszczeniem alarmuje i zmusza do zastanowienia się, czy naprawdę użytkownik chce daną wiadomość wysłać. Aż 93 proc. badanych uczniów po zobaczeniu takiego komunikatu zdecydowało, by jednak nie wysyłać wiadomości.

Uczniowie: usuwać profile
Sami uczniowie też mają pomysły, co robić z hejterskimi wpisami. Najczęściej w ankietach wskazywali, że pomóc może usuwanie przez administratorów kont i profili hejterów albo po prostu ich ignorowanie. Wskazywano także - gdy sprawy posuną się za daleko - na konieczność szukania pomocy u rodziców.

Ale nie brakło także głosów, że zrobić się nie da nic.
GIMNAZJALIŚCI W ANKIECIE

Usunąć Facebooka. (…) Nie da się. Nie, nie da się po prostu. Zawsze się znajdzie jakiś człowiek, ktoś powie do kogoś, ktoś tak i wszystko się tak poprzekręca. Czytaj więcej

I choć chciałoby się, aby było inaczej, to ten ostatni głos jest pewnie najbliższy prawdy. Nie da się ochronić dziecka w XXI wieku przed hejtem w internecie. Ale da się je wychować tak, aby go nie tworzyło i wiedziało jak na niego reagować. To w świecie internetu jedno z poważniejszych zadań stojących przed rodzicami - tym bardziej, że wcześniej nikt ich tego nie uczył...
Trwa ładowanie komentarzy...