Płyn Lugola – "To po prostu trucie dziecka". Panika po awarii elektrowni atomowej na Ukrainie

Rodzice martwią się, czy ich dzieci nie ucierpią na skutek awarii elektrowni atomowej na Ukrainie.
Rodzice martwią się, czy ich dzieci nie ucierpią na skutek awarii elektrowni atomowej na Ukrainie. Fot. brewbooks / http://bit.ly/1AsY4kC CC BY-SA 2.0 http://bit.ly/1dsePQq
Po informacji o awarii w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, największej w Europie, w Polsce wybuchła panika. Rodzice szturmują apteki w poszukiwaniu jodu i na wszelki wypadek nie pozwalają dzieciom wychodzić z domu.

Na forach internetowych, zwłaszcza tych grupujących tzw. offtopowych rodziców (czyli zwolenników wszystkiego, co najbardziej naturalne), internauci dzielą się informacjami o tym, w których aptekach jest jod. To ważna informacja, bo zdobycie płynu nie jest proste. Zabrakło go na przykład już we Wrocławiu i w Poznaniu.

Panikę nakręca też wysyłany esemesowy łańcuszek z niepokojącymi informacjami. Podobno nie zaleca się dziś wietrzenia mieszkań. Nie powinno się także wychodzić z domu po godz. 11, bo wtedy nad Polską ma ponoć przechodzić radioaktywna chmura. Po powrocie do domu zaleca się kąpiel i wypranie ubrania. Autor esemesa powołuje się też na informację od znajomej o tym, że wojsko zaleca, by w szpitalach dziecięcych nie otwierać okien.

Ponadto w stolicy Wielkopolski dodatkowo w wielu przedszkolach wprowadzono zakaz wyprowadzania dzieci na spacery, a rodzice, którzy odbierają dzieci wcześniej są informowani, by jak najszybciej udali się z nimi do domów.
Czy jest coś na rzeczy?
Władze uspakajają, że panika jest bezpodstawna. Awaria elektrowni miała miejsce tydzień temu i od razu informowano, że nie doszło do wycieku substancji radioaktywnych i o żadnym skażeniu podobnym do tego, które miało miejsce podczas wybuchu w Czarnobylu.


Na stronie internetowej Państwowej Agencji Atomistyki pojawił się komunikat o tym, że obecnie jest „brak jakiegokolwiek zagrożenia radiacyjnego.” – My również nie zostaliśmy poinformowani o żadnym zagrożeniu i nie planujemy interwencji w postaci masowego podawania jodu – mówi Jan Bondar, rzecznik Sanpeidu. Nie potrafił odpowiedzieć jednak na pytanie, czy w Polsce jest dostateczna ilość jodu, który w razie czego można by podać.

Czy płyn Lugola to dobry pomysł?
Kiedy w 1986 r. doszło do katastrofy w Czarnobylu dzieciom w szkołach podano do picia płyn zawierający jod. – Uważano wówczas, że taka dawka jodu spowoduje, że organizm nie będzie wyłapywał substancji radioaktywnych. Rzekomo dobroczynne działanie jodu nie zostało nigdy potwierdzone i w końcu przestało się o tym mówić – tłumaczy Beata Szymczyk-Hałas, pediatra z Centrum Medicover.
Lekarka wyjaśnia, że generalnie podawanie dziecku jodu w sposób niekontrolowany to bardzo zły pomysł. – To po prostu trucie dziecka, które może doprowadzić do uszkodzenia wątroby a w przyszłości doprowadzić do problemów z tarczycą – podsumowuje Szymczyk-Hałas.
Trwa ładowanie komentarzy...