PIF-PAF - nie żyjesz! Czy zabawki militarne to czyste zło?

Dzieci lubią bawić się bronią
Dzieci lubią bawić się bronią Fot. Petras Gagilas / http://skroc.pl/6e805 / CC BY / http://skroc.pl/4961e
W tekście o zabawkach militarnych na początku powinna być jakaś efektowna i stanowcza teza - np. NIE KUPUJ dziecku plastikowych pistoletów, bo.... Potem wymienione powody, dorzucona wypowiedź psychologa i sprawa załatwiona. Prosto, łatwo i przyjemnie. Ale w tym artykule tak nie będzie, bo sprawa wcale nie jest prosta i szybka.

Tak naprawdę nie wiadomo, czy dzieciom takie zabawki szkodzą, pomagają, czy może są dla ich psychiki obojętne. Wiadomo za to, że to nie zabawka uczy agresji, ale sposób, w jaki się z niej korzysta. Obojętnie, czy to będzie drogi pistolecik, czy kawałek patyka… I jak zwykle wszystko zależy od rodziców.



Dzieci chcą mieć pistolet
Jest w sprawie zabawek militarnych jeden pewnik. Prędzej, czy później (a zwykle prędzej) większość dzieci chce mieć “coś” - miecz, szablę, pistolet, karabin, czołg… Częściej chłopcy, choć i dziewczynkom przecież się zdarza. Jakby nie chronić dziecka to w przedszkolu, w telewizji, czy na podwórku nauczy się i zobaczy do czego służy wszelka broń. I najczęściej będzie to dla niego “super fajowskie”.
Eksperci wyjaśniają, że dzieci lubią przejrzyste, wyraziste sytuacje. W czasie zabawy w wojnę czy policjantów i złodziei podział na złych i dobrych jest jednoznaczny. Waląc “złego” mieczem, dziecko samo jest “dobrym”. A że lepiej walić fajnym mieczem, niż kijem — dziecko prosi rodziców o kupno...

Rodzice są podzieleni
To co następuje później już nie jest takie pewne. W kwestii zabawek militarnych rodzice dzielą się na:
- tych, którzy NIE WIDZĄ w tym nic złego
- tych, którzy WIDZĄ w tym tylko coś złego
- tych, którzy zgadzają się “POD WARUNKIEM, że...”

Każda z grup ma silne argumenty, a internetowe dyskusje na ten temat należą do najbardziej żarliwych.

Absolutnie nie ma mowy
Dla niektórych rodziców wizja strzelającego z karabinu “ich aniołka” wydaje się przerażająca. Są pewni, że zabawa w zabijanie, ranienie czy unicestwianie nie może być niczym dobrym i z pewnością “uczy agresji”. Żaden dziecięcy argument nie przekona ich do kupna (lub chociaż zaakceptowania takiego prezentu) pistoletu lub miecza. Potwierdzenie swoich przekonań znajdują w dużej liczbie dostępnych opinii psychologów dziecięcych.
Iwona Szymańska, psycholog przeciwny zabawkom militarnym

Dziecko, które dostało od rodzica militarną zabawkę, czuje przyzwolenie dorosłego na wszystko co z nią związane, a więc również na używanie przemocy nie tylko w zabawie, ale i w życiu. Dziecko uczy się norm i zasad od osób dorosłych, jeśli od swoich rodziców dostaje sygnał, że strzelanie, przemoc należą do akceptowanych zachowań, chętnie będzie sięgało po tę formę w przyszłości. Czytaj więcej

Żaden kłopot
Są też tacy rodzice, którzy w dziecięcym łuku i karabinie nie widzą nic złego. Przypominają, że w ich dzieciństwie “wszyscy” bawili się takimi zabawkami, “a jakoś nikt na seryjnego mordercę nie wyrósł”. Zabawa w Klossa, czy Czterech Pancernych nie byłaby wszak możliwa bez broni. Na potwierdzenie tezy, że w zabawkach militarnych nie ma nic złego znajdują - a jakże! - wcale nie mniej liczne opinie psychologów dziecięcych.
ANNA RESLER-MAJ, PSYCHOLOG "ZA" ZABAWKAMI MILITARNYMI

Same zabawki militarne - rycerze, wojsko, pistolety i miecze – nie wywołują zachowania agresywnego u dzieci. W związku z przypisanym im przeznaczeniom i skojarzeniom (walka, obrona, siła) mogą służyć one, częściej niż inne zabawki, rozładowaniu napięcia i złości. Gdy nie służą odreagowaniu napięcia, mogą uczyć ról w grupie (...). Zabierając dzieciom wybrane zabawki, nie spowodujemy, że zaprzestaną ujawniać zachowania agresywne. Czytaj więcej

Kupię, pod warunkiem, że
Grupa rodziców “pod warunkiem” to ci, którzy kupują zabawki militarne i natychmiast tworzą domowy regulamin ich użycia. Nie wolno strzelać i celować do ludzi ani zwierząt. Nie można uderzać mieczem w głowę, ani tak, że kogoś boli. Jeśli ktoś nie przestrzega zasad broń trafia - na dłużej niż krócej - do aresztu. Zwolennicy tego wyjścia argumentują, że niezależnie, czy kupią dziecku wymarzoną zabawkę-broń, czy nie, to one i tak będzie się bawiło “w wojnę”.

Wolę, żeby Karol biegał z kolegami z tępym, plastikowym mieczem bez czubka, który sam kupię, niż z jakimś patykiem z ostrym końcem” - mówi MamaDu Tadeusz, ojciec 6-letniego Karola.

Często granicą jest też “palność” broni. Znacznie łatwiej przekonać rodziców np. do miecza świetlnego, niż do karabinu, czy pistoletu.

Kłótnie na forum
O zabawki militarne rodzice spierają się i radzą wzajemnie na forach internetowych.
Po dokładniejszym wczytaniu się w wypowiedzi widać, że grupa “nigdy w życiu” maleje wraz z wiekiem dziecka. O ile w przypadku przedszkoli ma wielu zwolenników, to gdy dziecko jest już w szkole coraz więcej rodziców przechodzi do “kupuję pod warunkiem”. Rodzice argumentują, że dziecko jest już dojrzalsze, no a poza tym “wszyscy koledzy mają..”.

Nawet jeśli za, to nie wszystkie zabawki
Ale są zabawki, których nawet najwięksi zwolennicy dziecięcych broni kupować nie powinni, bo są po prostu głupie albo niebezpieczne. Karabiny, proce i łuki, które strzelają tak mocno, że mogą zranić absolutnie nie powinny znaleźć się rękach dziecka.
A głupie? Jedną z nich opisała w serwisie naTemat.pl Dorota Zawadzka. Komplet - uciekający plastikowy piesek + pistolet. Zadaniem dziecka jest trafić pieska…
Trwa ładowanie komentarzy...