"Jeśli nie mam czasu, to zaczynam robić coś jeszcze". Wywiad z aktorką, Karoliną Gorczycą

Karolina Gorczyca w sierpniu z sukcesem wzięła udział w triathlonie w Gdyni.
Karolina Gorczyca w sierpniu z sukcesem wzięła udział w triathlonie w Gdyni. fot. FB / Karolina Gorczyca - aktorka / http://skroc.pl/dfe7a
- Starałam się nie wychodzić na treningi w momencie, kiedy moje dziecko mogłoby cokolwiek stracić przez moją nieobecność - mówi aktorka, Karolina Gorczyca znana z serialu "Usta usta" oraz z głośnej roli "Rudej" (Wiktorii Rudnickiej) w "Czasie Honoru" w rozmowie z Michałem Dobrołowiczem. W ubiegłym roku odbyła się też premiera polsko-niemieckiego filmu "Agnieszka" z jej udziałem. Gorczyca jest jedną z najbardziej wysportowanych aktorek w Polsce: w sierpniu ukończyła Herbalife Triathlon Gdynia. I to dopiero początek jej aktywnych planów.

Michał Dobrołowicz: Za panią pierwszy triathlon, przed panią kolejny, w sierpniu 2015. Czy jako dziecko też była pani tak wysportowana?

Karolina Gorczyca: Jak sobie przypominam to wydaje mi się, że zawsze byłam aktywna fizycznie. (śmiech) Od zawsze nie lubiłam biegania. Polubiłam je dopiero w podstawówce, gdy postanowiłam wykorzystać stadion, który znajdował się naprzeciwko mojego bloku. Właśnie tam zaczęłam regularnie biegać. Zawsze lubiłam basen i rower i jak teraz po wielu latach przypominam sobie czasy szkolne to uświadamiam sobie, że już wtedy robiłam triathlon, tylko że z każdą dyscypliną osobno. (śmiech) Potrafiłam wtedy przejechać 60 kilometrów na rowerze w ciągu dnia. Gdy teraz patrzę na swoją córkę to widzę w niej siebie, bo ona jest bardzo sprawna fizycznie. Myślę, że moje dziecko ma to po mnie.

Czy dziecięce preferencje zostały u pani do teraz? Myślę choćby o nielubianym przez panią bieganiu…

Nic się nie zmieniło. Dalej bieganie nie jest moją ulubioną dyscypliną sportu. W triathlonie jest na trzecim miejscu. (śmiech) Ulubiony jest rower, który naprawdę uwielbiam. Daje on w triathlonie większą swobodę, niż pływanie. Niestety, w czasie zawodów, gdy pływamy mierzymy się jednocześnie z prawie dwoma tysiącami ludzi, którzy płyną obok, niechcący podtapiają nas, kopią i zdejmują nam okulary. Jest tam duże zamieszanie, i to na dużej głębokości. Żeby wiedzieć, co tam się dzieję, trzeba wystartować. Co do biegania, cały czas staram się je oswoić i wytrenować.

Chciałaby pani, żeby za kilkanaście lat pani córka, Marysia przyszła do pani i powiedziała „Mamo, ja też chcę wystartować w triathlonie!”?

Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby tak się zdarzyło. Myślę, że jakikolwiek sport dla dziecka to jest coś fantastycznego. Uważam, że dzieciom powinno się jak najwcześniej zaszczepiać chęć uprawiania sportu. Bo sport według mnie kształtuje charakter i zasady. Co najważniejsze, w człowieku aktywnym fizycznie tworzy się pewna samodyscyplina. Teraz bardzo łatwe jest siedzenie przed tabletem, laptopem czy telewizorem. Zrobię więc wszystko, co mogę, żeby zaszczepić sportowe podejście w mojej córce.


Jak pani myśli: jak pani córka określiłaby panią jako mamę?

Nie wiem, trzeba byłoby zapytać moją córkę. (śmiech) Chyba jestem dobrą mamą, ale to tak naprawdę pokażą czas i moje dziecko za kilkanaście lat.

Podejrzewam, że nie było i nie jest pani łatwo czasowo łączyć regularne treningi, obowiązki aktorki i opiekę nad dzieckiem. Jest na to sposób?

Myślę, że zawsze najważniejszą sprawą jest odpowiednia organizacja. Wyznaję popularną wśród sportowców zasadę, zgodnie z którą jeśli nie mam czasu, to zaczynam robić coś jeszcze. I wtedy przekonuję się, że jednak miałam i mam ten czas. To tak jest: im mamy więcej czasu, tym bardziej nam się wydaje, że go nie mamy.

Ja obrałam strategię, zgodnie z którą starałam się nie wychodzić na treningi w momencie, kiedy moje dziecko mogłoby coś stracić przez moją nieobecność. Nie umawiałam się na trening, gdy miałyśmy zaplanowany wspólny czas. Idealny moment był wtedy, kiedy moja córka jeszcze spała albo już spała. Albo kiedy była zajęta swoimi sprawami. Teraz mam łatwiej, kiedy moje dziecko poszło do przedszkola.

Treningi z dzieckiem też wchodzą w grę?

Myślę, że jest to bardzo możliwe. Słyszałam o kilku takich miejscach w Warszawie, w których dzieci mają swoją salkę, w której ćwiczą, a tuż obok, za ścianą ćwiczą dorośli.

W sierpniu tego roku wystartuje pani w drugim w swoim życiu triathlonie. Jaki będzie teraz cel? Poprawa wyniku?

Tak! Drugi start to jest zawsze wielka chęć poprawy pierwszego. Pierwszy start w Herbalife Triathlon Gdynia był dla mnie bardziej wyzwaniem, przetrwaniem i okazją, żeby sprawdzić, jak smakuje triathlon. Teraz wiem, gdzie muszę przycisnąć, a gdzie odpuścić. Na pewno teraz do treningu i do startu podchodzę bardziej świadomie. Będę trenowała z trenerem indywidualnym i to na pewno będzie miało znaczenie.
Trwa ładowanie komentarzy...