Oceny opisowe zamiast tradycyjnych? Tak, jeśli tylko nauczyciele zmienią swoje podejście

Teoretycznie dzieciom nie powinno się stawiać tradycyjnych stopni. Ale na sporządzanie ocen opisowych nauczyciele nie mają ani czasu ani chęci.
Teoretycznie dzieciom nie powinno się stawiać tradycyjnych stopni. Ale na sporządzanie ocen opisowych nauczyciele nie mają ani czasu ani chęci. Fot. Klaudia Kminkowska / Agencja Gazeta
Ministerstwo Edukacji Narodowej zachęcając rodziców do tego, by posyłali do szkoły sześcioletnie dzieci, tłumaczyli, że szkoła będzie dostosowana do ich potrzeb oraz stopnia rozwoju. Zapewniano też, że małe dzieci nie będą dostawały tradycyjnych ocen, w tym oczywiście niedostatecznych. A oceny będą wyłącznie opisowe.

Tak jednak się nie stało. Jak napisała do nas w liście czytelniczka, ocena opisowa jest na koniec roku, natomiast w czasie dziesięciu miesięcy trwania nauki, bez większego zastanowienia stawiają tradycyjne stopnie. Dlaczego? Bo inaczej nie potrafią. A jeśli już, to ich przygotowanie zabiera im zbyt dużo czasu.



MEN zmienia właśnie prawo oświatowe w części dotyczącej ocen. Projekt ustawy jest w Sejmie. Resort chce, by ocen opisowych było więcej - nie tylko w klasach I-III, lecz również w IV.

Czy jest to możliwe? Eksperci raczej w to wątpią, bo przepisy nadal swobodę w kwestii ocen pozostawią szkołom. Obowiązkowa ocena opisowa dotyczyć będzie tylko zakończenia semestru i roku. Nauczyciele nadal mogą stawiać więc: stopnie, buźki, literki, plusy oraz minusy i co tylko w szkolnym statucie umieszczą. Ocenę opisową też mogą. Pod warunkiem, że będą chcieli.

Źródło: Wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...