Na Mikołajki zrób prezent dziecku, nie sobie

Obdarowując malucha, bardzo często zaspokajamy przy okazji własne potrzeby emocjonalne
Obdarowując malucha, bardzo często zaspokajamy przy okazji własne potrzeby emocjonalne Fot. 123 RF
Szukasz idealnego prezentu dla dziecka? Daj mu coś, co ma wartość ponadczasową – swój czas i uwagę. Są cenniejsze niż jakakolwiek kupiona w sklepie rzecz. Dlaczego tak łatwo wpadamy w spiralę ciągłego kupowania nowych zabawek? Wyjaśnienie jest proste: cokolwiek kupujemy dziecku – kupujemy to tak naprawdę sobie. Obdarowując malucha, bardzo często zaspokajamy przy okazji własne potrzeby emocjonalne.

Już od pierwszych dni życia dziecka kupujemy mu całe masy przedmiotów. Butelki z kolorowymi obrazkami, śliniaczki z postaciami z kreskówek, kołderki, słodkie ubranka. Oczywiście wszystko nowe i dopasowane do kolorystyki pokoju. A przecież dziecku przez wiele lat będzie obojętne, czy jego śpioszki pasują do kocyka. To samo dotyczy przeceniania roli gadżetów elektronicznych. Coraz częściej już kilkulatkowie znajdują pod choinką tablety lub najnowsze modele smartfonów. I co w tym złego, że idziemy z duchem czasu? Nic, pod warunkiem, że mamy świadomość, że tego typu gadżety często rozwijają kreatywność i oswajają dziecko ze światem nowych technologii, ale nigdy nie zastąpią prawdziwego kontaktu z rodzicem.



Dlaczego tak łatwo wpadamy w spiralę ciągłego kupowania nowych zabawek? Wyjaśnienie jest proste: cokolwiek kupujemy dziecku – kupujemy to tak naprawdę sobie. Obdarowując malucha, bardzo często zaspokajamy przy okazji własne potrzeby emocjonalne. Nowa zabawka może łagodzić niepewność w roli rodzica lub wynagradzać własne niespełnione potrzeby z dzieciństwa; może też budować nasz wizerunek wspaniałego rodzica, który odejmie sobie od ust, ale jego dziecko będzie miało wszystko. Tymczasem do wychowania małego człowieka potrzebnych jest tak naprawdę bardzo mało rzeczy – wiedzą o tym dobrze rodzice, którzy mają więcej niż jedno dziecko – zauważają bowiem, że wystarczy dosłownie pięć procent tego, co wydawało się im niezbędne przy pierwszym maluchu.
Im dalej w las
Wraz z dorastaniem dziecka pojawia się kolejny mechanizm: im mniej mamy dla niego czasu, tym częściej próbujemy mu to wynagrodzić prezentami. Podświadomie zasypujemy pustkę naszych relacji. Niestety, nie naprawimy niczego w ten sposób. Przedmioty, nawet te pozornie przez dziecko wymarzone, to tylko przedmioty. Nie mają nic wspólnego z relacją dziecko − rodzic. Im większy strach rodzica, że nie wywiązuje się należycie ze swojej roli, tym chętniej mu wszystko kupuje. Wręczamy prezent i natychmiast czujemy się dobrym rodzicami. Niemal każdemu zdarzyło się choć raz oszukać siebie samego w ten sposób.

Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że usprawiedliwieniem dla zasypywania dziecka przedmiotami jest podsycane przez reklamy myślenie: „Nie chcę, żeby czuło się gorsze”. Reklamodawcy świetnie się orientują w poczuciu winy rodziców i dlatego wysyłają im konkretną informację: „Chcesz być dobrym rodzicem? Twoje dziecko musi więc teraz, na tę gwiazdkę, dostać takie i takie przedmioty”. Nagminnie dajemy się na to łapać. Nie chcemy, żeby nasze dziecko czuło się gorsze od innych. Problem tylko w tym, że większość gadżetów bardzo szybko się dezaktualizuje i zaraz musimy kupować nowe. Ich główną rolą jest przynoszenie satysfakcji z posiadania. Niestety, chwilę później jej miejsce zajmuje frustracja z tego powodu, że nie mamy nowszej, bardziej aktualnej wersji.

Złoty środek
Oczywiście nie warto w ogóle pozbawiać dziecka dostępu do elektronicznych zabawek. Umiejętność poruszania się w świecie nowych technologii to przepustka do orientacji w bieżących trendach i być może lepszej pracy w przyszłości. Nie możemy izolować dziecka od nowoczesnego wymiaru świata. Starajmy się jednak zachować przy tym zdrowy rozsądek. Kupowanie, gdy coś jest potrzebne, zepsuło się, dziecko wyrosło ze starego – tak. Strukturalizacja czasu poprzez wspólne zakupy – nie.

Dobrym sposobem na wypracowanie umiaru jest zadawanie samemu sobie pytań: „Skąd wiem, że on tego potrzebuje? Co z tym da się zrobić? Jak ona będzie się tym bawić? Czy ta rzecz sprawi, że trzeba będzie kupować następne w kolekcji?”. Takie pytania, zadane sobie na minutę przed zakupem, w jednej chwili ostudzą nasze emocje i przywracają zdrowy rozsądek.

Co zatem zamiast kolejnej nowej zabawki? Bilety do teatru, kina, na koncert, na basen, na zawody, na turniej, na pokaz. Pamiętajmy, że małe dziecko lubi chodzić kilka razy w to samo miejsce, dlatego kupowanie co roku biletów na „Dziadka do orzechów” zaspokaja jego potrzebę poznawczą wciąż z taką samą intensywnością. Wspólna wycieczka, wyprawa do zoo, lepienie bałwana, gra dla całej rodziny, która będzie rosła razem z dzieckiem, książki, które się dziecku przeczyta na głos – takie prezenty mają wartość ponadczasową. Wiążą się z dawaniem dziecku siebie – swojego czasu i uwagi, a to jest znacznie cenniejsze niż jakakolwiek rzecz.

Ewa Nowak - pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży, dziennikarka miesięcznika SENS
Trwa ładowanie komentarzy...