"Podobno czujemy się dziećmi dopóki mamy rodziców. Na razie mam to szczęście". Wywiad z aktorką Adą Fijał

Ada Fijał jest młodą stażem mamą, jej syn ma 5 miesięcy.
Ada Fijał jest młodą stażem mamą, jej syn ma 5 miesięcy. fot. mat. prasowe / Ada Fijał
- Podobno czujemy się dziećmi dopóki mamy rodziców. Na razie mam to szczęście - mówi w rozmowie z portalem MamaDu.pl aktorka, Ada Fijał. Rozmawiamy o wspomnieniach z dzieciństwa, wspieraniu kobiet w ciąży oraz o słuchaniu z dzieckiem zarówno muzyki klasycznej, jak i popularnych kołysanek.

Michał Dobrołowicz: Jakim pani była dzieckiem?

Ada Fijał: Podobno rozrabiałam (śmiech). Ciekawa jestem czy przeniesie się to na mojego synka. Poza tym miałam dużo zainteresowań artystycznych. To w dużej mierze dzięki mojemu dziadkowi, który m.in. sam pisał wiersze i bardzo interesował się poezją. To on śpiewał mi często "Ada, to nie wypada". Pewnie myślał, że w ten sposób mnie wychowuje (śmiech). Ale to właśnie jemu zawdzięczam swoje muzyczne i poetyckie zainteresowania. Myślę, że takie rzeczy są ważne i że fajnie jak przekazujemy je również naszym dzieciom, kolejnym pokoleniom.

A jakaś rada dla rodziców? Żeby dzieci śpiewały, tańczyły, żeby krótko mówiąc czuły rytm, trzeba je do tego przygotować? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Jeżeli chodzi o małe dzieci, to jest to na pewno słuchanie muzyki i śpiewanie. Myślę, że każdy jest w stanie powtórzyć prostą melodię a na dzieci działa to bardzo pozytywnie. Słyszałam nawet, że słuchanie muzyki w ciąży wpływa na dziecko, które już wtedy słyszy dźwięki. Oczywiście, dziecko słyszy to w ograniczony sposób, ale kto wie, czy nie ma to wpływu na późniejszą wrażliwość muzyczną. Zachęcam więc do takich aktywności i oczywiście sama też to robię.

Śpiewa pani kołysanki swojemu synkowi?

Staram się coś podśpiewywać. W tym temacie muszę się trochę poduczyć, bo jeszcze nie znam wszystkich kołysanek (śmiech). Poza tym słuchamy wspólnie muzyki. Ostatnio wrzuciłam na FB zdjęcie jak słuchamy Chopina. Było to akurat 11 listopada.
Jaka była reakcja pani synka?


Ciężko dopatrywać się wyraźnej reakcji w takim wieku. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie jak najbardziej pozytywna .

Są czasami takie chwile, że chciałaby pani wrócić do czasów dzieciństwa?

Dzieciństwo to okres beztroski i czasu, kiedy nie musimy się zmagać z rzeczywistością. Ja jednak jestem zwolenniczką bycia „tu i teraz” - tego, żebyśmy nie odbiegali za bardzo w czas, który już nie wróci. Owszem czasem wspominam ten okres beztroski, pełnego wsparcia i opieki najbliższych. To niekiedy pomaga. Podobno czujemy się dziećmi dopóki mamy rodziców. Ja - mam to szczęście.

A najzabawniejsze wspomnienie?

To są historie związane z dziadkami i ich wspomnieniami na temat czasów, w których oni żyli. Myślę o latach dwudziestych i latach trzydziestych. Mam wielki sentyment do tamtych lat właśnie dzięki wspomnieniom dziadków. Ten czas jawi mi się dzięki nim, jako czas najlepszy dla polskiej kultury, polskiej piosenki czy kabaretu. Mam sentymentalne myśli związane z okresem międzywojnia. Cieszę się, że mogłam usłyszeć o tamtych latach od moich dziadków dzięki nim choć trochę przesiąknąć, tym wyjątkowym czasem.
Ostatnio została pani ambasadorką kampanii "Jeden test. Dwa życia" zachęcającej kobiety do zrobienia w czasie ciąży testu w kierunku HIV. Skąd takie zaangażowanie?

Wspieram różne akcje związane z kobietami i ich zdrowiem, ale ta jest szczególna. Mało przyszłych mam wie, że jeśli są nosicielkami wirusa HIV, to wykryty i leczony w trakcie trwania ciąży – daje niemal 100% pewność urodzenia zdrowego dziecka. Sama będąc w ciąży miałam wykonywany ten test. Zrobiłam to dla siebie i dla dziecka. Myślę, że to ważny temat i warto uświadamiać przyszłe matki jak wiele zależy od tego jednego testu. Wiem, że wiele kobiet ma pretensje do lekarza, reagują oburzeniem, gdy lekarze proponują im tego typu badanie. Z drugiej strony część lekarzy ma problem i poczucie wstydu proponując kobietom test na obecność wirusa HIV.

Jest pani aktorką, piosenkarką i, jak wspomniała pani, z wykształcenia stomatologiem. Jaki jest więc sposób na uśmiech?

To kwestia pozytywnego nastawienia i tego, żeby starać się wstawać jednak nogą prawą a nie lewą. (śmiech) Sama muszę się o tym pamiętać choć czasem jest to trudne zwłaszcza że śmieje się, że - jak na rodowitą krakowiankę przystało - mam dość depresyjną naturę. Rozważania egzystencjalne w naszym nostalgicznym i dekadenckim mieście są na porządku dziennym (śmiech). Ale staram się z tą naturą walczyć i pozytywnie podchodzić do rzeczywistości.

Wychodzi pani na pole czy na dwór?

Teraz głównie na zewnątrz (śmiech). Ale jako dziecko zawsze wychodziłam na pole.
Trwa ładowanie komentarzy...