Polityka bywa dziedziczna

Postawy polityczne wynosi się z domu.
Postawy polityczne wynosi się z domu. Fot. vepar5 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Wychowujemy, tulimy i uczymy. Od narodzin rodzic przekazuje dziecku wszystko, co ważne, co użyteczne, co przyda mu się w życiu. Od nauki jedzenia, po skomplikowane zasady społecznych relacji. Czego jeszcze uczy mama i tata? Jak uprawiać politykę.

Tak. Politykę.

To w rękach rodzica jest to, czy dziecko będzie się polityką interesowało w życiu dorosłym i jaką retorykę będzie uprawiać. Czy dorastając okaże się pełnym zapału działaczem społecznym i lokalnym, czy też zrezygnowanym i zniesmaczonym rzeczywistością biernym odbiorcą życia obywatelskiego. A kiedy zaczynamy upolityczniać nasze dzieci? Praktycznie przez całe życie.

Ktoś powie: Hola! Żaden normalny rodzic, chcący wychować dziecko, które dokonuje w dorosłym życiu samodzielnych i odpowiedzialnych wyborów, nie będzie go indoktrynował.
Owszem, nie będzie. Ale chcąc, nie chcąc ukształtuje swoje dziecko - również ukształtuje jego poglądy polityczne.

Czym tak naprawdę różnią się poglądy polityczne od szeroko rozumianego światopoglądu? Czyż idąc do głosowania nie wybieramy zgodnie z naszym sumieniem, moralnością i bezpośrednim interesem? Nie wybieramy tego co dla nas i naszych dzieci najważniejsze, najlepsze?
Dzisiejszy dzień to doskonała okazja, żeby pokazać dziecku, jak ważne decyzje podejmuje każdy obywatel - idąc na wybory lub zostając w domu. Przecież to nasze pokolenie przeżywało jako maluchy lub podlotki pierwsze demokratyczne kroki. To my obserwowaliśmy, jak nasi rodzice i dziadkowie cieszą się po raz pierwszy demokracją. Najwyraźniej to doświadczenie, to za mało - skoro frekwencja wyborcza miota się bezradnie w okolicach 30 czy 40 procent.


Co możemy zrobić dziś, by jutro nasze dzieci głosowały mądrze i z dumą? Aby wybory nie były przykrym obowiązkiem, a polityka naprawdę byłą uprawiana z klasą i w czynie społecznym?
Dać przykład.

Postaw krzyżyk
Dla dziecka wybory mogą być prawdziwą przygodą. Domowe przygotowania i ćwiczenie stawiania krzyżyka, do tego wspólne odwiedziny lokalu wyborczego? Oczywiście. Dla najmłodszych to wielka przygoda. Zasłonki w kabinach i możliwość wrzucenia karty do urny, to nie lada gratka dla przedszkolaka. To też doskonała okazja do rozmowy i pokazania dziecku świata. Polska polityka będzie taka, na jaką obywatele będą się godzić.
Wybory to pierwszy krok, aby wpływać na rzeczywistość.

Rozmawiaj o polityce na poziomie wyższym, niż ten najczęściej reprezentowany we współczesnych debatach publicznych
W domu o polityce mów tak, jak chciałbyś, żeby o niej mówiono publicznie. Kultura wypowiedzi większości polskich dygnitarzy pozostawia wiele do życzenia. Nie pozwalaj na to, nie przechodź nad tym do porządku dziennego. Zacznij zmieniać scenę polityczną, od ukazania dziecku jej właściwej formy.

Przekonania polityczne są dziedziczne
To, w jakim domu się wychowujemy, wpływa również na nasze polityczne poglądy. Bez względu czy hołdujemy założeniom programowym lewej czy prawej strony politycznej areny. Z domu wynosimy hierarchię wartości, pod wpływem rodziców znajdujemy autorytety - lub wręcz odwrotnie, na przekór. Bez względu na to, jakie doświadczenia z dzieciństwa wyniesie dziecko, znacząco wpłyną one na jego życie.

Zazwyczaj w życiu dorosłym, gdy człowiek przestaje walczyć ze wszystkim i wszystkimi w imię buntu i własnego zdania, zaczyna głębiej analizować to, co "starzy" przez tyle lat mówili.
Światopogląd nastolatka? To może być prawdziwe wyzwanie. Wizja świata, o którym młody człowiek zbyt wiele nie wie, często podlega zmianom - tak jak autorytet rodzica.

Co zrobić gdy nastolatek zapragnie politycznej kariery w młodzieżówce na złość tacie? Zakazać? To nie na wiele się zda. Potraktować poważnie i z równie adekwatnym szacunkiem rozmawiać o naszych racjach. Zawsze merytorycznie. Tylko od jakości domowych relacji zależy, czy troska i przestrogi rodziców okażą się cenną wiedzą, czy symbolem zniewolenia.

Pozostaje pytanie, czy partyjne młodzieżówki mogą się okazać wartościowe? Chyba nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Słusznie przypuszczać można, że każde upartyjnienie młodego i niedojrzałego człowieka bliższe jest nauczeniu go lojalności, niż samodzielnego podejmowania właściwych wyborów. A może nie? Może to doskonała zaprawa przed dorosłym życiem - z pewnością wymaga dyscypliny i odpowiedzialności.

Jest wiele form działań społecznych, gdzie młodzi mogą ćwiczyć politykę bez partyjnej bandery: od szkolnych i studenckich samorządów, po wszystkie ich działania prospołeczne. A gdy przyjdzie pora na dorosłość - wybrać to, co naprawdę jest bliskie ich sercu.
Trwa ładowanie komentarzy...