Dzieci się nudzą nie tylko w czasie deszczu. I to całkiem naturalne. Wywiad z socjologiem nudy Mariuszem Finkielszteinem

Dziecięca nuda może objawiać się na wiele różnych sposobów.
Dziecięca nuda może objawiać się na wiele różnych sposobów. fot. 123RF
Czy to prawda, że dobrze jest, jeśli dzieci od czasu do czasu trochę ponudzą się? Czy Jaś, który się nudzi nie wyrośnie na znudzonego lub, co gorsza, nudnego Jana? Czy dzieci i dorośli inaczej się nudzą? Odpowiada Mariusz Finkielsztein, socjolog nudy z Uniwersytetu Warszawskiego.

MamaDu: Czy nuda jakiej doświadczają dzieci jest inna niż nuda dorosłych?



Mariusz Finkielsztein, Instytut Socjologii UW: Owszem, naukowcy badający nudę wyróżniają coś takiego jak nuda dziecięca. Tyle tylko, że nie ograniczają jej zasięgu tylko do dzieci. Jednym z głównych podziałów nudy, jest podział na nudę sytuacyjną, prostą, zwaną również dziecięcą oraz nudę egzystencjalną. Pierwsza jest stanem chwilowym, niezbyt poważnym, obejmującym sytuacje, w których człowieka nie zajmuje nic konkretnego lub gdy nic w jego otoczeniu nie jest na tyle ciekawe, żeby go zająć.

Nuda egzystencjalna natomiast jest uznawana za poważny stan chorobowy. Niekiedy mówi się o niej jako o chorobie duszy, innym razem jako o chorobie sprawstwa, połączonej z totalnym kryzysem życiowej motywacji, jeszcze innym razem łączy się ją z depresją. To jednak temat na oddzielną rozmowę. Dzieci, jak i wielu dorosłych dotyka to samo zjawisko, nuda prosta. Nie bez powodu znana piosenka głosi, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”.

Dorośli w czasie deszczu nudzić również się potrafią. Z tym, że dzieciom zdecydowanie częściej tę deszczową nudę się wybacza. Dorośli pogrążeni w ciągłym biegu, w natłoku codziennych spraw, mniej do nudy się przyznają i rzadziej ją sobie wybaczają.

Czy dzieci w Polsce nudzą się jakoś specyficznie? Mamy dane na ten temat?

Nie ma w Polsce (ani na świecie) szczegółowych badań na temat nudy dziecięcej, nie dysponujemy w związku z tym konkretnymi danymi. Nuda jest jednak czymś nieodzownie ludzkim, stąd dzieci również ją przeżywają. Ludzki mózg, szczególnie w okresie wzmożonego rozwoju jaki ma miejsce w pierwszych latach życia, potrzebuje niesamowitej wręcz ilości bodźców, gdy otoczenie ich nie dostarcza, zaczyna się nudzić.

Nuda = początek twórczości?

Jaka jest dziecięca nuda i czy to prawda, że ma w sobie twórczy potencjał?

Przede wszystkim, dziecięca nuda, jak już nadmieniłem, jest czymś naturalnym. Dzieci są nastawione na poznawanie, cechuje je niespożyta ciekawość poznawcza. Jej rewersem jest nuda. Dziecko wciąż potrzebuje czegoś nowego, co oznacza, że często szybko nudzi się tym, co znajduje się w jego otoczeniu. Nowa zabawka bardzo szybko staje się stara, nowa informacja powoduje natłok pytań, nie koniecznie na poprzednio omawiany temat.

Dzieci często mówią do rodziców lub opiekunów, że się nudzą. Jednak z tej chwilowej nudy dziecko potrafi, nierzadko błyskawicznie przejść do kolejnego zajęcia. Kreatywność dziecięcej nudy nie ma sobie równych. Każda nuda może być potencjalnie kreatywna. Najważniejsze jest jednak to, co z naszą nudą robimy. Można wykorzystać ją twórczo, ale można również przejść w stan apatii, zniechęcenia, znużenia i ogólnej gnuśności.

Dzieci na ogół swoją nudę wykorzystują twórczo, wymyślają nowe zabawy, nowe sposoby użycia dostępnych w ich otoczeniu przedmiotów itd. Wielu dorosłych zatraca tę zdolność, czy może chęć takiego przepracowania własnej nudy, zbyt wiele w naszej kulturze istnieje pozornych „rozproszycieli” nudy, takich jak telewizja, które leczą nudę tylko doraźnie, a w dłuższej perspektywie przyzwyczajają do bierności.

Ile jest prawdy w popularnym stwierdzeniu, że dobrze jest, aby dzieci od czasu do czasu ponudziły się?

Na ten temat zdania wśród naukowców są podzielone. Z jednej strony, warto by dziecko rozwijało własną wyobraźnię, czemu nuda może sprzyjać, z drugiej zaś, dobrze jest czasem podsunąć dziecku coś stymulującego jego wyobraźnię. Telewizyjne bajki być może nie najlepiej spełniają tę funkcję, dlatego sadzanie dziecka na cały dzień przed telewizorem jest powolnym zabijaniem jego kreatywnego potencjału i socjalizuje je raczej do bierności poznawczej.

Znudzony rodzicu, nie martw się!

Czy nuda dla dzieci i ich rozwoju jest dobra? Czy jeśli rodzic ma poczucie, że obcowanie z dzieckiem go nudzi (czytanie ciągle tych samych bajek, opowiadanie tych samych historii etc.), to czy powinien się martwić? Jak sobie poradzić z takim stanem?

Nie powinien się martwić, jest to normalna reakcja mózgu na monotonię i powtarzalność. Warto jednak spojrzeć na proces wychowania tak, jakby się było dzieckiem. Wszystko jest nowe, wszystko pobudzające wyobraźnię. Obcowanie z dzieckiem może okazać się ożywcze i stymulujące dla rodzica. Trzeba w to włożyć jedynie trochę kreatywności a może... przejąć jej nieco od dziecka. Warto podsuwać dziecku ciągle nowe pomysły, co może stanowić niewyczerpane źródło inspiracji również dla dorosłych, którzy o pewnych rzeczach ostatni raz słyszeli będąc w szkole, czyli wiele lat temu.

Czy współczesne dzieci nudzą się mniej niż dzieci urodzone w latach 80-tych, 90-tych (dużo bodźców, komputer, internet, telewizja etc.)?

Wszystko wskazuje na to, że nie. Poziom nudy nie spada, a wręcz wzrasta. Współczesna kultura oferuje mnóstwo rozrywek, które mają rozproszyć nudę, która potencjalnie nam zagraża. Mamy telewizję, komputery, smartfony, one wszystkie obiecują nam zapełnienie pustego czasu, w którym może zaatakować nas bezproduktywna nuda. Jest to jednak remedium pozorne, samo pojęcie nowości staje się coraz bardziej krótkotrwałe.

Nowe z niesamowitą prędkością zostaje uznane za stare. Do nowości jesteśmy przyzwyczajani, nowości oczekujemy na każdym kroku. Gdy jej nie otrzymujemy, nudzimy się. Jednak kolejnymi nowościami nudzimy się również, ponieważ każda nowość pobudza nas do poszukiwania kolejnej. Temu błędnemu kołu nie ma w zasadzie końca.

Stąd narażenie dzieci na nudę jest podobne lub większe niż kilka dekad temu. Do lamusa odchodzi powoli wiele niemalże naturalnych praktyk, takich jak instytucja wyjścia na podwórko i podobne rozrywki.

Znudzony rodzic = znudzone dziecko?

Czy skłonność do nudzenia się może być dziedziczna?

Psycholodzy mówią o indywidualnej podatności na nudę, z czego wnosić można, że jest ona częściowo związana z czynnikami genetycznymi. Dużo zależy jednak również od uwarunkowań społecznych, od sposobu wychowania, praktyk wychowawczych, w końcu wpajanych dzieciom wartości i praktyk. To samo dotyczy nudy.

Wiele wskazuje, że gdy rodzice są chronicznie znudzeni, stan ten może udzielać się również dzieciom a ich ciekawość poznawcza jeśli nie znajdzie ujścia w środowisku rówieśników czy szkole bezpowrotnie może ulec zahamowaniu. Dzieje się to w najważniejszym dla rozwoju dziecka okresie. Swoją drogą, sama szkoła powoduje wiele szkód w tym zakresie, nie respektując naturalnych zasad uczenia się mózgu w wieku dziecięcych, które są inne niż u dorosłych oraz nie indywidualizując podejścia do ucznia. Także czynniki społeczne wydają się dużo ważniejsze od czynników genetycznych.

5 rodzajów nudy wg Thomasa Goetza

1. Nuda obojętna, czyli nuda raczej przyjemna, podyktowana całodziennym zmęczeniem.
2. Nuda kalibrowana, która pojawia się chwilowo, kiedy dużo marzymy i snujemy plany.
3. Nuda poszukiwawcza, gdy dochodzimy do stanu, w którym aktywnie poszukujemy jakichś działań, by przerwać stan nudy.
4. Nuda reaktywna pojawiająca się, kiedy jesteśmy poirytowani wszechogarniającym znużeniem.
5. Nuda apatyczna nazywana też nudą głęboką, kiedy ogarnia długotrwały stan melancholii i rezygnacji z podejmowania jakiejkolwiek aktywności. Czytaj więcej

Trwa ładowanie komentarzy...