Niedożywione z przejedzenia. Lekarze zauważyli, że przybywa otyłych dzieci z anemią

Niedożywione są także dzieci z zamożnych domów. Dzieje się tak, gdy ich dieta nie jest prawidłowo zbilansowana.
Niedożywione są także dzieci z zamożnych domów. Dzieje się tak, gdy ich dieta nie jest prawidłowo zbilansowana. Fot. Denis Tabler 123RF
Ponad 160 tys. w dzieci w wieku 7 – 12 lat w Polsce jest niedożywionych. Najwięcej takich dzieci jest w województwie warmińsko – mazurskim i podlaskim. Tam problem ten diagnozuje się u co dziesiątego ucznia szkoły podstawowej. *

Corocznie publikowane przez Główny Urząd Statystyczny badania dotyczące ubóstwa w Polsce pokazują, że w tych rodzinach, gdzie na osobę przypada mniej niż minimum krajowe, dzieci odżywiają się najgorzej.

Nie ma w tym nic dziwnego – od dawna wiadomo, że najłatwiej zaoszczędzić na jedzeniu, bo opłat stałych takich jak czynsz czy rata kredytu, nie da się tak łatwo zmniejszyć.

Ale to tylko jedna strona medalu. Wiele dzieci jest niedożywionych, bo rodzice, chociaż stać by ich było na pełnowartościowe posiłki dla nich, karmi je produktami ubogimi w składniki odżywcze.

– Niedożywione dzieci widziałam pracując zarówno w małym szpitalu w niezbyt zamożnym regionie Lubelszczyzny jak i w prywatnej klinice w Warszawie – mówi Beata Szymczyk–Hałas, pediatra z Centrum Medycznego Medicover. Dodaje, że obecnie dość często do przychodni trafiają dzieci, które są otyłe, a równocześnie mają anemię. – To znak, że odżywiają się źle – dodaje lekarka.

Za mało warzyw, za dużo słodyczy
Z badań przeprowadzonych pod kierunkiem Aleksandry Łuszczyńskiej z wrocławskiej filii Szkoły Głównej Psychologii Społecznej j wynika, że w codziennym jadłospisie uczniów jest zbyt mało warzyw, za to dzieci w ciągu dnia wypijają ok. dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie oraz słone przekąski.

– Młodzi mają łatwy dostęp do wszystkich wysokokalorycznych przekąsek i słodzonych napojów. W badaniu deklarowali, że prawie zawsze wolno im po nie sięgnąć, zarówno w domu, jak i w szkole, a także podczas aktywności pozaszkolnych – komentowała te wyniki w w mediach współautorka badania, psychodietetyk Anna Januszewicz.


Ankietowani odpowiadali natomiast, że rzadko kiedy jedzą natomiast śniadania. Co piąte badane dziecko zadeklarowało, że śniadanie je maksymalnie trzy razy w tygodniu.

To norma we współczesnym świecie? Badania w ramach tego projektu zostały także przeprowadzone w Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii. Okazało się, że z tych krajów polskie dzieci jedzą najmniej warzyw.
Joanna Neuhoff – Murawska
dietetyk w Centrum Zdrowia Dziecka

W złym odżywianiu dzieci sporo jest winy rodziców. Dotyczy to zwłaszcza tzw. Tadków – Niejadków. Dziecko stopniowo zawęża liczbę produktów, które jada. A rodzice często godzą się na to, by dostawało tylko bułkę, czipsy i soczek, bo chcą, żeby cokolwiek zjadło.


Czy można sobie z tym poradzić? Zdaniem Joanny Neuhoff – Murawskiej jest na to prosty sposób, który z powodzeniem stosują lekarze z Centrum podczas leczenia dzieci, które nie chcą jeść. – Dziecko powinno jeść pięć razy dziennie. Tak też podajemy mu dobrze zbilansowane posiłki. Jeśli ich nie zje w ciągu pół godziny, następny posiłek dostaje za trzy godziny. Po kilku dniach wszystko się reguluje – opowiada i dodaje, że ta metoda naprawdę przynosi efekty chociaż rodzicom często ciężko jest znieść, kiedy dziecko marudzi, że jest głodne.

Cała rodzina musi jeść zdrowo
Eksperci zwracają uwagę na to, że jeśli chcemy, by nasze dzieci odżywiały się zdrowo, sami musimy lepiej jeść. – Do drugiego roku życia dzieci zwykle odżywiają się zdrowo. Problem robi się, kiedy dziecko zaczyna jeść wszystko, co jest w domu. A w domu z prawidłowo zbilansowaną dietą bywa różnie – mówi dr Szymczyk–Hałas.

Na szczęście powoli to zaczyna się zmieniać. Przede wszystkim moda na odchudzanie zmieniła polski rynek przekąsek.

Do tej pory pod względem ilość spożywanych słonych przekąsek polski rynek był jednym z największych w Europie. Teraz, choć nadal rośnie, to już nie tak szybko. A eksperci prognozują, że w przyszłym roku może zmaleć liczba sprzedawanych w naszym kraju czipsów.

Ale chrupać coś trzeba, dlatego przyzwyczajeni do pogryzania Polacy coraz chętniej sięgają po bakalie. Już ponad połowa bakalii kupowana jest w Polsce jako przekąska. Kilkanaście lat temu udział ten nie przekraczał 10 proc., a bakalie kupowało się głównie jako dodatek do ciast - mówi Marian Owerko, przewodniczący rady nadzorczej Bakallandu.

*Badania przeprowadzone na zlecenie firmy Danone
Trwa ładowanie komentarzy...