Premier Kopacz chwali Elemantarz w expose, a nauczyciele potajemnie zbierają na ksero.

Czy Polakowi nie da się dogodzić? Potajemne zbiórki pieniędzy na materiały uzupełniające do nauki. "Nasz Elementarz" znów jest powodem sporów.
Czy Polakowi nie da się dogodzić? Potajemne zbiórki pieniędzy na materiały uzupełniające do nauki. "Nasz Elementarz" znów jest powodem sporów. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Podczas gdy nasza nowa premier Ewa Kopacz wygłaszała swoje expose, rodzice łapali się za głowy. Przedstawiony przez nową liderkę rządu sukces polskiego, darmowego elementarza, to zwykła mrzonka. Nauczyciele i rodzice w tajemnicy zbierają pieniądze na dodatkowe materiały do nauczania pierwszoklasistów.

Rodzice oburzają się na wieść o kolejnych zbiórkach pieniędzy. Nauczyciele głośno krytykują ministerialne pomysły. A tajne komitety zbierają fundusze na kserówki. Tak po krótce można opisać wielki sukces rządowego elementarza.



Nielegalne zbiórki
Nauczyciele komentują merytoryczną wartość elementarza bardzo niekorzystnie, nie załamują jednak rąk i sami drukują na domowych drukarkach materiały dla swoich uczniów. Absurd? Nie, polska rzeczywistość.
Oprócz elementarza miały zostać zapewnione dodatkowe środki na niezbędne materiały uzupełniające dla dzieci. Niestety pieniędzy brakuje, a nielegalne zbiórki nękają rodziców. Czasem pieniądze zbiera się na zebraniach, innym razem poza szkołą w pełnej konspiracji. Jak podaje Gazeta.pl zdarza się, że jeden rodziców kupuje materiały na swoje nazwisko, a by szkoła mogła uniknąć konsekwencji bezprawnych zbiórek.

Ministerstwo Edukacji Narodowej prawdopodobnie jest świadome narastających problemów, ponieważ opublikowało na swojej stronie listę odpowiedzi na najbardziej popularne pytania rodziców.
MINISTERSTWO EDUKACJI NARODOWEJ

RODZICU PIERWSZOKLASISTY, TO MUSISZ WIEDZIEĆ!

Szkoły otrzymały – poza darmowym elementarzem - dotację celową na zakup dla uczniów pierwszych klas podręcznika do nauki języka obcego lub materiałów edukacyjnych zastępujących ten podręcznik oraz na zakup ćwiczeń. I to z tych środków szkoła ma obowiązek pokryć koszt zakupów. Dopuszczalna jest natomiast sytuacja, w której nauczyciel podejmie decyzję, że nie chce korzystać z „tradycyjnych" ćwiczeń. Wówczas środki z dotacji szkoła może przeznaczyć na np. ksero, toner, drukarkę, czyli wszystko co pomoże w wyposażeniu uczniów w materiały edukacyjne. Wskazanym jest poinformować o tym wyborze rodziców. Generator kart pracy dla nauczyciela, a także poradnik metodyczny, gdzie nauczyciel znajdzie m.in. scenariusze lekcji, znajduje się na stronie www.naszelementarz.men.gov.pl Czytaj więcej

Joanna Dębek, Rzecznik Prasowy MEN, w odpowiedzi na nasze zapytanie dotyczące najnowszych rewelacji na temat bezpłatnego podręcznika umywa ręce, tłumacząc, że nie są im znane oficjalne skargi na to zjawisko. Apeluje o zgłaszanie takich przypadków do MEN.
Joanna Dębek
Rzecznik Prasowy MEN

Nauczyciele nie mają prawa żądać od rodziców pierwszoklasistów (bo to oni w tym roku otrzymali darmowy podręcznik) jakichkolwiek pieniędzy (na podręczniki, ćwiczenia, materiały). To niezgodne z prawem. Uczniowie otrzymali darmowy podręcznik, a szkoła dotację celową (pieniądze) na zakup podręcznika do nauki języka obcego oraz materiałów ćwiczeniowych. Rodzic ich nie finansuje. Opisywane przypadki nie są nam znane w szczegółach, ponieważ autorki nie podały ich szczegółów (numer szkoły/miejscowość). Nie są jednak na pewno dominującymi. Zdecydowana większość szkół pracuje z podręcznikiem, szkoła kupiła ćwiczenia, rodzice nie są obciążani wydatkami. Wszystkich, którzy spotykają się z przypadkami wymuszania/proszenia/żądania pieniędzy na zakup materiałów, prosimy o kontakt. Rodzic, który spotkał się z taką sytuacją, powinien zainterweniować u dyrektora szkoły. Jeśli to nie przyniesie skutku – zawiadomić kuratorium.


Ile czasu minie zanim ktoś postanowi rozwiązać problem szkół, rodziców i dzieci? Tego nie wiadomo, być może sprawa zostanie zamieciona pod dywan. Nie jest zbrodnią popełnić błąd, a nie próbować go naprawić.
Trwa ładowanie komentarzy...