Dlaczego nie obchodzę Dnia Chłopaka

Dzień Chłopaka obchodzimy 30 września
Dzień Chłopaka obchodzimy 30 września fot. 123RF
Nigdy nie dostałem prezentu na Dzień Chłopaka. Usłyszałem za to kilka razy życzenia z okazji tego Święta. Do "chłopakowego" (bo przecież nie męskiego!) święta sam mam jedno życzenie: chętnie dowiedziałbym się, jaki ma być ten współczesny chłopak. Bo im dłużej zastanawiam się, tym większy chaos mam w głowie.

Dlaczego chłopak?
Kto w ogóle dzisiaj świętuje? Czy stateczny 50-latek jest, jak ładnie się mówi, w grupie docelowej dzisiejszego święta? Czy zadowolony z siebie 25-latek, który określiłby się raczej jako "młody mężczyzna" (a nie chłopak!) może dziś bez żenady przyjmować życzenia? 30 września niesie dla mnie dużo znaków pytania. Dużo więcej niż Dzień Kobiet, Dzień Dziadka czy nawet Dzień Pluszowego Misia (25 listopada).



Tulipany i rajstopy
Zastanawia mnie jeszcze jedno. Nie widzę dookoła siebie szaleństwa zakupowego związanego z Dniem Chłopaka. A przecież, pogdybajmy sobie, byłaby to doskonała okazja dla producentów wszelkiego rodzaju "męskich akcesoriów". No właśnie, i może tu jest problem! Może do Dnia Chłopaka nie pasują takie męskie "zabawki" jak zegarki, cygara czy spinki do krawatów, bo tutaj "targetem" są mężczyźni. Dojrzali, mający swoje upodobania i styl, kierujący się jasnym pomysłem na siebie. Przecież to dla nich byłaby, przynajmniej w teorii, marketingowa żyła złota. Już widzę te hasła: "Zrób prezent swojemu chłopakowi!", "Kup X, a Y będzie Twoim chłopakiem. Zrób sobie samej taki prezent!". Ale tak się nie dzieje. Dlaczego? Może dlatego, że 30 września ci dojrzali panowie nie świętują (albo nie tylko oni!). Z drugiej strony, nie chce mi się wierzyć, że 30 września świętują tylko chłopcy w gimnazjach i liceach.

Moje życzenie
Z okazji Dnia Chłopaka życzę SOBIE... Życzę sobie jednego! Chciałbym zrozumieć, kim ja mam być: nie jako chłopak, czy mężczyzna, ale przedstawiciel PŁCI MĘSKIEJ (bo chyba do tego finalnie ma się sprowadzać to święto). Czy wolno mi być wiecznym chłopcem (lekkoduchem, który mówi to, co myśli i przez to, co mówi i robi z rozbrajającą szczerością zabójczo chwyta za serce), czy lepiej, żebym był poważnym człowiekiem, który kalkuluje, przemyśla i potem racjonalnie podejmuje decyzję? Czy facet XXI wieku musi być w wiecznym rozdarciu między Dniem Chłopaka (to dziś!) a Dniem Mężczyzny (10 marca)? Czy może pielęgnować w sobie obu.

A co jeśli ktoś w ciągu dnia będzie mi dziś życzył uroku George'a Clooney'a, ciała Brada Pitta, powodzenia u kobiet, jakie ma serialowy bohater Hank Moody z "Californication"? I do tego mądrości życiowej, intuicji i troski o kobiety. Byle bez przesady, żeby nie być uznanym za pantoflarza!
Wtedy siądę, spojrzę w lustro i wzniosę toast sam za siebie. Za mężczyznę, którym jestem. Za chłopaka we mnie. Za nich obu.
Trwa ładowanie komentarzy...