"Kluczowa jest stabilizacja dla młodych ludzi, a nie zniżki na przejazd transportem zbiorowym, czy ulgi podatkowe"

Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta
- To piękne przykłady odczarowywania wizerunku rodzin wielodzietnych – tak minister Władysław Kosiniak-Kamysz określił to, w jaki sposób o swoim macierzyństwie mówiły blogerki Mamadu w programie „Tomasz Lis na żywo”. Anna Mucha, Izabella Łukomska-Pyżalska i Małgorzata Terlikowska dyskutowały o polityce rodzinnej z ministrem pracy oraz minister Ireną Wóycicką z Kancelarii Prezydenta. Mówiły też o tym, czego potrzebują rodzice, by zdecydować się na pierwsze i kolejne dzieci.

Ważnym elementem dyskusji w progrmaie Tomasza Lisa było to jak tak naprawdę wygląda życie w rodzinach wielodzietnych, wokół którego narosło wiele mitów. Do tej pory istniał stereotyp łączący posiadanie wielu dzieci z biedą i patologią. Teraz zaczyna się to zmieniać, choć nie jest to łatwy proces.

- Nie znam w swoim pokoleniu rodziny, w której, tak jak w mojej, byłoby sześcioro dzieci. Choć zauważam, że na nowe osiedla wprowadza się coraz więcej młodych par, które z czasem powiększają swoje rodziny – powiedziała Izabella Łukomska-Pyżalska. Jej zdaniem polityka rodzinna rządu jest nie wystarczająca. - Kluczowa jest stabilizacja dla młodych ludzi, a nie zniżki na przejazd transportem zbiorowym, czy ulgi podatkowe – podkreśliła.

Prezes Warty Poznań przyznała, że posiadanie sześciorga dzieci jest wyzwaniem, ale spokojnie można mu sprostać. Tego samego zdania jest Małgorzata Terlikowska, mama pięciorga dzieci. Według niej najważniejszą kwestią w wychowaniu dzieci jest zaangażowanie mężczyzn. - Bez odpowiedzialnych mężczyzn dobrze nie wychowa się dzieci – zauważyła.

Anna Mucha
powiedziała w programie Tomasza Lisa dlaczego zdecydowała się na macierzyństwo. Na wstępie zaznaczyła, że ma świadomość, że jest późną matką – pierwsze dziecko urodziła mając 31 lat.


- Gdybym „zrobiła” sobie dziecko mając 20 lat to tak naprawdę zrobiłabym dziecko swoim rodzicom. Zdecydowałam się zostać mamą po 30., ponieważ teraz mam stabilną sytuację finansową oraz wsparcie w partnerze – opowiadała Anna Mucha.

Jej zdaniem polityka rodzinna w Polsce idzie w dobrym kierunku, ale potrzeba nad nią jeszcze wiele pracy. Jak podkreśliła, w Polsce jest wielu rodziców, którym zależy na tym, żeby „zająć dzieci czymś więcej niż graniem na tablecie”, ale nie uzyskują oni wystarczającej pomocy.

- Czuję się pozostawieni sami sobie, bo nie są za biedni, ale są już za bogaci – zauważyła.

Sztandarowym przykładem polityki rodzinnej przywołanym i przez minister Wóycicką, i przez ministra Kosiniaka-Kamysza była Karta Dużych Rodzin. - Zmiany, które staramy się wprowadzać to nie tylko ulgi, ale mają one także oddawać szacunek dla rodzin wielodzietnych – podkreślił szef resortu pracy i zaznaczył, że do programu Karty Dużych Rodzin przystąpiło już 450 tys. osób.

- Zauważam pewne symptomy zmian. Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że w tym roku dzieci z rodzin wielodzietnych miały pierwszeństwo w żłobkach i przedszkolach – powiedziała Małgorzata Terlikowska.
Trwa ładowanie komentarzy...