Dzieci spaliły kościół. Proboszcz chce, by uniknęły kary. Czy słusznie?

Czy karanie dzieci ma sens?
Czy karanie dzieci ma sens? Fot. Sharon Mollerus / bit.ly/YXrA5e / CC BY / https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/
Stosowanie kar lub rezygnacja z ich udziału w wychowaniu, to temat bardzo ważki wśród świadomych rodziców. Po obu stronach opowiadają się znakomitości świata nauki i medialne autorytety. Każdy obóz ma swoje, poparte naukowo fakty i dowody, każdy chce obalać mity i każdy twierdzi, że jego teoria to ta, jedyna słuszna. Tymczasem w Bytomiu, doszło do niebezpiecznego wydarzenia. Dwóch małych chłopców (13-letni Mateusz i 10-letni Michał ) podpaliło zabytkowy, drewniany kościół ewangelicko-augsburski. Proboszcz parafii chce, by uniknęli kary. Czy ma rację?

Gdy specjaliści debatują, życie toczy się dalej
Podpalenie nie było celowe, prawdopodobnie dzieci chciały ukryć się za budynkiem i zapalić papierosy. Jak donosi Gazeta Wyborcza, proboszcz parafii ks. Kurko postanowił wystąpić w obronie dzieci i aktywnie zabiega o to, by uniknęły kary.
ks. Jan Kurko
proboszcz kościoła ewangelickiego w Bytomiu-Bobrku

Kara, która nic nie daje człowiekowi, nie ma sensu

Ksiądz swoją postawę argumentuje brakiem celowości karania dzieci. Innymi słowy – ich nieskutecznością. Jego zdaniem, dużo większy pożytek przyniosłoby zastosowanie wobec chłopców pedagogiki ulicznej, niż umieszczanie ich w ośrodku wychowawczym. Na terenie dzielnicy Bytomia, w której doszło do zdarzenia, działa grupa streetworkerów współpracująca z księdzem Kurkiem. Warto pamiętać, że zabytkowa świątynia spłonęła i wymaga rozbiórki.



Przykład choć ekstremalny, nastraja do refleksji. Skoro osoby pracujące z wyjątkowo trudną młodzieżą, bronią przed karą sprawców nieumyślnego podpalenia, to czy przeciętny kilkulatek zasługuję na represję z relatywnie błahych powodów?

Poradnicze buble
Wielu rodziców poszukuje złotej metody, recepty na wychowanie i panaceum na niepoprawne zachowanie dziecka. Raz po raz, nastaje moda na konkretny styl wychowawczy czy po prostu sposób na rozwiązanie wąskiego problemu, który ma zrewolucjonizować życie rodziców. Wymyślone przez kolejnych fachowców systemy motywacyjne i algorytmy postępowania wtłaczają opiekunów w sztywne schematy. Niestety zastosowanie w warunkach polowych, takiej nieplastycznej wskazówki, najczęściej kończy się katastrofą. Koło się zamyka.

Kolejna metoda i wielkie nadzieje
Nie to, to może co innego. Klapsy są zabronione, kary nieskuteczne (ba, niemodne) i bądź ty rodzicu mądry. Co robić lub czego nie robić, żeby było dobrze, a przynajmniej lepiej.
A gdyby tak, wyłączyć kary z repertuaru rodzicielskich narzędzi?
Choć wyzbycie się kar może być postrzegane jako złożenie oręża w wychowawczych zmaganiach, to może warto odwrócić tok myślenia. Kara jest w pewnym stopniu cywilizowanym odpowiednikiem przemocy, czasem bywa przemocą psychiczną, innym razem formą szantażu. Kara niewiele wnosi do życia dziecka. Najprostsze mechanizmy zachowania człowieka, uczą jedynie, żeby takiej kary unikać – a nie powodu, z którego kara została nam narzucona.
Jarek Żyliński
Psycholog wychowawczy

Z wychowaniem jest tak, że jak się oprzeć na karach i nagrodach, to wychowanek też się na nich skoncentruje, a nie na samej czynności. Nie jest ważna czynność, tylko uniknięcie kary lub zdobycie nagrody. Więc jak kara lub nagroda znikną – to dopiero wtedy do dziecka w ogóle dotrze, że jakaś czynność jest. Przy czym odkryta świeżo bezkarność może stać się nową nagrodą, a brak nagrody zniechęceniem. Czytaj więcej

Rodzice nie wierzą w brak kar
Ponieważ kary są bardzo mocno zakorzenione w polskiej tradycji wychowawczej, nurt wypierający ich stosowanie bywa postrzegany w kategoriach modnej fanaberii.

Trudno dokonać wyboru najsłuszniejszej metody, a kiedy nie da się racjonalnie ocenić obrazu świata, najlepiej zawierzyć rodzicielskiej intuicji.

Zamiast planować jak ukarać dziecko, zanim jeszcze dokona aktu nieposłuszeństwa, lepiej spożytkować energię na refleksję, jak tego na pewno nie robić i czy jest to w przekonaniu rodzica nieuniknione.

Kara bez kary – naturalne konsekwencje
Życie przewidziało naturalny sposób na naukę pożądanych lub poprawnych zachowań. Każde zachowanie człowieka ma swoje następstwa, czyli konsekwencje. Nie są one sztucznym wytworem, są oczywiste, logiczne.
Marlena Trąbińska-Haduch
psycholog, Fundacja Dzieci Niczyje

Dzieci najskuteczniej uczą się przyjmowania odpowiedzialności za swoje działania na podstawie konsekwencji własnych zachowań:

• „Jeśli tylko bawisz się jedzeniem, to najwyraźniej już się najadłeś i możesz odejść od stołu”,

• „Jeżeli dokuczasz młodszemu bratu, on nie będzie się z tobą bawił”,

• „Jeśli wydasz całe kieszonkowe w jeden dzień, to przez resztę tygodnia nie będziesz miał ani grosza”.
Czytaj więcej

Wychowywać i wychować, to przede wszystkim nie postępować wbrew swoim przekonaniom. Jeśli rodzic całym sobą jest przeciwny jakiemuś postępowaniu, absurdem jest stosować je tylko dlatego, że ktoś twierdzi, że jest najlepsze.
Trwa ładowanie komentarzy...