Ojcowie też są rodzicami. "Osamotniona matka gorzej spełni rolę w życiu dziecka, bo będzie zmęczona i sfrustrowana"

Dziecko potrzebuje obojga rodziców. Nie tylko matki
Dziecko potrzebuje obojga rodziców. Nie tylko matki Fot. Shutterstock
"Protestuję jako feminista" – napisał Wojciech Łazarowicz na swoim blogu. Protestuje przeciwko postrzeganiu matek jako jedynych osób, które mogą i powinny zajmować się dziećmi. Kto zapędza kobiety do przewijania pieluszek, pilnowania dziecięcych łóżeczek czy odwiedzania lekarzy? Mężczyźni, czy może one same? Kiedy kobieta lepiej zajmie się dzieckiem, a kiedy powinna pozwolić mężczyźnie zająć się swoim potomkiem? Rozmawiamy o tym z Jarkiem Żylińskim, psychologiem wychowawczym.

"Matka lepiej wychowa dziecko" – to uzasadniona teza?

Wychowanie to co najmniej 18-letni proces, bardzo złożony i zróżnicowany, w którym udział powinno mieć oboje rodziców. Kiedy dziecko jest wychowywane przez samotną matkę lub przez samotnego ojca, to zawsze temu procesowi będzie czegoś brakowało. W niektórych sytuacjach lepiej sprawdzają się kobiety, w niektórych mężczyźni.
WOJCIECH ŁAZAROWICZ

To one (matki - przyp. red.) na skutek mitu o prymacie macierzyństwa nad ojcostwem przywiązywane są do łóżek chorych dzieci jak cham do ziemi. To co zdawać by się mogło przywilejem, jest w istocie kieratem. No bo skoro tylko matka coś może, to właśnie matka musi – w tym rozumowaniu nie ma chyba luki. Skoro tylko matka daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, to właśnie ona musi trwać na posterunku. Czytaj więcej

Na przykład z uwagi na to, że kobiety mają lepsze predyspozycje do kontaktu niewerbalnego, to łatwiej budują więź z dzieckiem, które jeszcze nie mówi. Poza tym nie bez wpływu jest 9-miesięczna ciąża, kiedy tworzy się silna więź między dzieckiem a matką.



Zobacz też: O świadomym macierzyństwie pisze Dorota Zawadzka

Na początku życia dziecka nie bez znaczenia jest też proces karmienia piersią. Żeby było jasne, to nie jest warunek konieczny do zbudowania więzi między matką a dzieckiem, ale bez wątpienia może być pomocny. U małego dziecka to właśnie pożywienie jest jedną z najważniejszych potrzeb i kojarzy się z bezpieczeństwem – z tym bezpieczeństwem będzie się wiązał też zapach, dotyk czy głos osoby, która tego pokarmu bezpośrednio dostarcza.

Kiedy więc dziecko przekracza tę granicę wieku, za którą równie dobrze może się nim zajmować ojciec i matka?

Granica to chyba zbyt kategoryczne stwierdzenie, nie da się wyznaczyć konkretnego momentu. Oczywiście do pewnego etapu matka jest kluczowa, ale nie jest jedyna. Facet powinien ją wspierać, bo macierzyństwo to niesamowicie skomplikowany, bardzo wymagający proces. Jeśli matka będzie osamotniona, to gorzej będzie spełniała swoją rolę w życiu dziecka, bo będzie zmęczona i sfrustrowana. Ojciec powinien budować więź z dzieckiem przez codzienne rytuały, czynności, które może wykonywać równie dobrze jak matka. To na przykład wieczorna kąpiel, usypianie czy zmienianie pieluszek.

Ponadto nawet jeśli mężczyzna nie ze wszystkim tak dobrze sobie poradzi jak kobieta, to za to jest niesamowicie ważny jako jej wsparcie. Jeśli będzie przy niej, umożliwi jej wyjście z domu, zapewni dorosłe towarzystwo, pomoże się wyspać, albo będzie wsparciem w inny, potrzebny jej sposób. Ojcostwo w tym wypadku to także bycie obok matki, która na początku jest na "pierwszym froncie".
WOJCIECH ŁAZAROWICZ

Zresztą katalog czynności które matka robi rzekomo lepiej jest obfity: nikt tak nie gotuje, nikt tak nie usypia, nikt tak nie czyta bajek – warto tylko zwrócić uwagę, że ten katalog wyższości tożsamy jest z katalogiem obowiązków. Nie tylko kobiety są ofiarami poglądu o ich wyższości w jakichś kwestiach. Faceci rzekomo lepiej „dbają o dom” co jest równoznaczne z bezwzględnym obowiązkiem zap*****nia przynajmniej do pierwszego zawału. Czytaj więcej


Poczucie bezpieczeństwa, które zapewnia głównie matka, jest kluczowe przez około – aczkolwiek jest to luźna i indywidualna granica – półtora roku. Niemniej także w tym czasie jest niezwykle ważne, żeby mężczyzna był blisko dziecka, także budował z nim więź, przyzwyczajał je, że jest godny zaufania i przyjdzie, kiedy dziecko go potrzebuje.

Później zaczyna się okres usamodzielniania się. Dziecko zaczyna wstawać, mówić, podejmuje mnóstwo wyzwań, z czym wiąże się tak zwany "bunt dwulatka". W tym okresie kompetencje rodziców zaczynają się wyrównywać. Już około trzeciego roku życia dziecka naprawdę nie ma żadnych przeciwwskazań by rodzice szli "łeb w łeb" w zaangażowaniu w wychowanie dziecka.

Skąd więc wzięła się opinia, że to matka lepiej wychowa dziecko niż ojciec?

Matka wprowadza dziecko w świat emocji, ojciec z kolei potrafi czasami je przyhamować, kiedy to potrzebne. Pracuję w przedszkolach i widzę, że dzieci mają niedobór mężczyzn w swoim życiu. Kiedy się pojawiam lgną do mnie, są ciekawe "jak działa facet".

To bierze się z tego, że noworodkiem zajmuje się głównie matka, później w żłobku i przedszkolu opiekują się nim same kobiety. Tak samo jest w pierwszych klasach szkoły podstawowej – ciężko znaleźć tam nauczyciela, są same nauczycielki. Wydaje mi się, że kobiety zdają sobie z tego sprawę i pytają mnie, czy znam przedszkola, gdzie pracują mężczyźni. To pokazuje, że choć rola kobiet na początku życia dziecka jest wiodąca, to mężczyzna jest potrzebny. Nie może się schować. Zresztą, czy mężczyźni lubią czuć się niepotrzebni?!

Myśl, że to żona płaci rachunki boli ich jak przerost prostaty. Myślę, że podobny dyskomfort odczuwają matki, które siedziałaby w pracy podczas gdy dziecko (wraz z ojcem) byłoby w szpitalu. Podobnie niesprawiedliwe reakcje otoczenia wyzwala matka poświęcająca się karierze, jak i ojciec, który akceptuje, że mniej zarabia i więcej zajmuje się domem. Czytaj więcej


Wszechobecność kobiet skutkuje później tym, że wychowywani przez nie faceci mówią "poszłem", tak jak "poszłam" mówiła ich mama czy przedszkolanka.

To ciekawa teza. Warta zbadania, chociaż ciężko byłoby takie badanie przeprowadzić. Jak już wspomniałem mało jest mężczyzn w przedszkolach czy szkołach, żeby porównać jak mówią dzieci, którymi opiekują się faceci, a jak te, którymi zajmują się kobiety.

Wracając do meritum. Mężczyźni wychowujący swoje dzieci na równi z kobietami to awangarda czy poważny trend?

Na warsztatach dla rodziców, które prowadzę, coraz częściej widzę mężczyzn, którzy naprawdę się angażują. Chociaż zapewne istotnym czynnikiem jest to, że pracuję w Warszawie. Podejrzewam, że w mniejszych miasteczkach czy na wsi może być inaczej, tak jak dawniej. Jednak wpływ na ten stan rzeczy ma też prawo, które foruje mężczyzn, jeśli chodzi o powrót do pracy (kobieta ma 24 tygodnie urlopu, mężczyzna tylko 2 tygodnie – red.).

Czytaj też: Blog Jarka Żylińskiego w naTemat

Poza tym, jeśli przez pierwsze trzy lata życia dziecka oboje rodziców nie może być równomiernie zaangażowane, to z racji na wspomniane wcześniej jej umiejętności lepiej, żeby zajmowała się nim matka. Poza tym widzę, że kobiety walczą o mężczyzn, o ich zaangażowanie. Kiedy piszę artykuł o wychowaniu, to komentujące mamy zwracają mi uwagę "Dlaczego nie wspomniał pan o mężczyznach i pisze o samych kobietach?". Choć czasem nie jest to uzasadnione, to jest świetne, że o to walczą!
Trwa ładowanie komentarzy...